SCENA VII

Anna, Aniela, Klaudian, Stefan i Bertrand

ANNA

Widziałeś siostrę?

KLAUDIAN

Ta, co szła we zbroi?

Z chorągwią w ręku?

ANNA

Tak jest, tak! To ona!

Nie myśli pewno, że ją widzą swoi.

ANIELA

Ależ, mój Boże, jaka zamyślona!

Jak cała drżąca! Jakby czuła trwogę.

Widząc ją, nawet cieszyć się nie mogę.

ANNA

Kto by mógł myśleć, znając ją w Dom-Remy,

Gdy za trzodami chodziła po polu,

Że ją tak ujrzym oczyma naszemi,

W takiej świetności i pierwszą po królu?

ANIELA

Pamiętasz przecie, co się ojcu śniło,

Że w Reims jej będziem kłaniać się w kościele.

Toż Reims, to kościół... Wszystko się spełniło!

Lecz w śnie tym było i złych marzeń wiele.

Ach, strach mię o nią, że jest tak wysoko!

BERTRAND

Cóż tu stoimy? Trzeba wejść do środka,

Widzieć, jak króla w purpurę obloką.

ANNA

Tam może łatwiej dojrzy nas lub spotka.

ANIELA

Darmo! Tłok taki! Ludzi jak w mrowisku!

Wracajmy raczej! Wszak żeśmy widziały

Siostrę, dość na tem.

ANNA

Jak to? Bez uścisku?

Bez powitania?

ANIELA

Czyż będziemy śmiały

Zbliżyć się do niej w tej prostej odzieży?

Ach, nie! Już ona do nas nie należy.

Miejsce jej teraz z królmi i panami!

Któż my jesteśmy, by się równać do niej?

Obcą nam była, będąc jeszcze z nami.

ANNA

Myślisz, że wzgardzi, że się nas zapłoni?

BERTRAND

Wzgardzić?... Król królem, a nikim nie gardzi,

Wita się z każdym, a onaż77 tem bardziej!...

Bo niechaj będzie, jak chce, wywyższona,

Król przecież zawsze jest wyższy jak ona.

Z głębi kościoła słychać huk trąb i kotłów.

KLAUDIAN

Ależ się śpieszmy, bo już późno będzie,

A żal byłoby nie być na obrzędzie.

Oddalają się w głąb sceny i gubią się w tłumie.