SCENA CZTERNASTA
W klasztorze kartuzów115.
Carlos i Przełożony.
CARLOS
wchodząc
Był już zatem?... żałuję...
PRZEŁOŻONY
Trzy razy od rana,
Wyszedł stąd przed godziną.
CARLOS
A czy wam nie znana
Pora, w której miał wrócić?
PRZEŁOŻONY
Wróci przed dwunastą.
CARLOS
staje przy oknie i rozgląda się po miejscowości
Klasztor wasz na uboczu — a tam widne116 miasto
Po szczytach swoich wieżyc. Pod murami płynie
Manzanares. Wybornie! Miejscowość jedynie
Do mych życzeń wybrana. Istna tajemnica
Z tą ciszą dookoła.
PRZEŁOŻONY
Jak życia granica
Na przejściu do wieczności.
CARLOS
Wielebny kapłanie!
Jam waszej sumienności oddał w zachowanie
Wszystko, co się mym skarbem — świętością nazywa.
Niech z żyjących nikt nie wie, niech nie podejrzywa,
Z kim tu miewam rozmowy tajemne.
Mnie na tem
Zależy nadzwyczajnie, by przed całym światem
Skryć stosunki z człowiekiem tu oczekiwanym.
Dlatego był przeze mnie ten klasztor wybranym:
Tum wolny od napadu, zdrada mnie nie straszy.
Pozwólcie w tym się odnieść do przysięgi waszej.
PRZEŁOŻONY
Zaufaj nam zupełnie, panie miłościwy.
W takich grobach nie szpera zwykle podejrzliwy
Wzrok królewski. Ciekawe ucho z podsłuchami
Chętnie lega pod szczęścia lub żądzy progami.
W tych murach świat zamiera.
CARLOS
Lecz, ojcze pobożny,
Nie sądź, że przezornością kryję zamiar zdrożny
Z krzywdą mego sumienia.
PRZEŁOŻONY
Myśli tej nie żywię.
CARLOS
Myliłbyś się, mój ojcze, myliłbyś prawdziwie,
Bo moja tajemnica znosi oko Boże,
Lecz przed ludzkim truchleje.
PRZEŁOŻONY
Mój synu — cóż może
Nas to troszczyć? To miejsce zarówno otwarte
Niewinności, jak zbrodni; a co twoje warte
Zamiary, złe czy dobre, zacne czy zbrodnicze,
Sam osądź własnym sercem.
CARLOS
Nasze tajemnicze
Działanie twego Boga świętości nie plami,
Boć to Jego jest dzieło. A wreszcie przed wami
Mogę odkryć...
PRZEŁOŻONY
A po cóż? Uwolnij mnie raczej —
Na ten świat — jego marność, oko me nie baczy.
Leżą dawno pieczęcią zamknięte przed drogą
Wielką, która mnie czeka. Jakąż wartość mogą
Mieć dla mnie, bym się trudził w przeddzień oddalenia
Łamaniem tej pieczęci? One do zbawienia
Niepotrzebne mi wcale.
Dzwon mnie wzywa — książę,
Pozwól, że na pacierze do chóru podążę.
Oddala się.