SCENA DRUGA

Ciż i Książę Alba.

ALBA

zbliża się z uszanowaniem do Księcia, a przez cały ciąg sceny zostaje obrócony plecami do Markiza

Książę! Jesteście wolni. Za króla rozkazem

Przychodzę wam oznajmić.

Carlos spogląda na Markiza, wszyscy zachowują milczenie

Czuję się zarazem

Wielce szczęśliwy, książę, żem jest zaszczycony

Pierwszeństwem w objawieniu tej łaski.

CARLOS

spogląda na obu z największym podziwieniem, w końcu zwraca się do Alby

Więziony

Zostałem, teraz wolność odbieram. Oboje

Nie wiem z jakiej przyczyny? Jakie winy moje?

ALBA

Jest to pomyłką, książę. Ile wiedzieć mogę,

Monarchę śmiał wprowadzić na tę mylną drogę

Pewien szalbierz177.

CARLOS

A przecież moje uwięzienie

Stało się na wyraźne króla polecenie.

ALBA

Tak jest — ale z pomyłki.

CARLOS

Bardzo cierpię nad tym!

Lecz kiedy król się myli, słusznie idzie za tym,

Aby w osobie własnej naprawił błąd czynem.

szuka oczami Markiza i znajduje w jego spojrzeniu dumną pogardę dla Alby

Mnie tu króla Filipa nazywają synem.

Potwarzy178, ciekawości oko na mnie baczy.

To jest powinność tylko, co król spełniać raczy.

Ja nie chcę jej zawdzięczać pozorom względności179;

Inaczej jestem gotów do sprawiedliwości

Odwołać się — do państwa, do Kortezów rady.

Z takich rąk nie przyjmuję zwróconej mi szpady.

ALBA

Król trudności nie stawi. Wiem, że bez wahania

Wypełni, mości książę, te słuszne żądania.

Niech mi tylko to szczęście zostanie przyznane,

Bym was powiódł przed króla.

CARLOS

Nie — ja tu zostanę,

Niech mi ręka monarchy otworzy więzienie

Albo ręka Madrytu. To moje życzenie

Zanieście w odpowiedzi.

Alba oddala się — widać go jeszcze czas jakiś na dziedzińcu wydającego polecenia.