SCENA PIĘTNASTA

Werrina przychodząc z portu. Berta. Burgonino.

WERRINA

Wznoszą okrzyki. Komuż to?

BURGONINO

Fieska zapewne książęciem obwołują.

BERTA

tuląc się do Burgonina

Scipionie, mój ojciec okropny jest!

WERRINA

Zostawcie mnie, dzieci, samego. O Genuo! Genuo!

BURGONINO

Pospólstwo pod niebo go wznosiło, ze wściekłością chciało mieć purpurę. Szlachta ze strachem pozierała, nie śmiała słowa odrzeknąć.

WERRINA

Mój synu — zmieniłem złoto wszystko119, co posiadam i zaniosłem na okręt. Weź swoją żonę i pędź co prędzej w dal. Może ja do was przybędę — a może i nie. Płyńcie do Marsylii, i z ciężkim westchnieniem ściskając ich niech was Bóg prowadzi!

Odchodzi szybko.

BERTA

Na Boga! Nad czym mój ojciec przemyśliwa?

BURGONINO

Zrozumiałaś ty ojca?

BERTA

Uciekać! Boże! Uciekać w nocy ślubnej!

BURGONINO

Tak kazał — a my posłuszni będziem.

Odchodzą ku portowi.