SCENA SZÓSTA

Sakko z oddziałem, Kalkanio spotyka się z nim i z drugim.

KALKANIO

Andrzej Doria wymknął się.

SAKKO

Patent na najgorsze przyjęcie u Fieska.

KALKANIO

Niedźwiedzie ci Niemcy; stanęli wokoło starego jak skały. Nie mogłem go dojrzeć. Dziewięciu z naszych poległo, ja sam po lewym uchu dostałem. Jeśli tak obcych tyranów strzegą, jakże, do pioruna, muszą oni własnych książąt bronić!

SAKKO

Mamy już licznych stronników, i wszystkie bramy w naszych są ręku.

KALKANIO

W cytadeli, słyszę, ostro się biją.

SAKKO

Burgonino jest między nimi. Co robi Werrina?

KALKANIO

Umieścił się między Genuą a morzem jak brytan piekielny, mysz by tam nie przeszła.

SAKKO

Muszę na przedmieściu w gwałt kazać uderzyć.

KALKANIO

Ja popędzę przez Piaza Sarazena. Zbudź no się, trębaczu!

Oddalają się przy głosach trąb.