SCENA VI
Dulska — Dulski — Zbyszko
Dulski, zasuszony urzędnik, wchodzi ubrany bardzo porządnie, do wyjścia — czyści kapelusz.
DULSKA
No, wreszcie...
DULSKI
poprawia kołnierzyk przed lustrem.
ZBYSZKO
Dzień dobry ojcu!
DULSKI
gestem wita syna.
DULSKA
do męża
Dziś fasujesz5!
DULSKI
kiwa głową.
DULSKA
A uważaj, żebyś nie zgubił. Na co czekasz? A! cygaro... Zbyszko — daj cygaro ojcu znad pieca.
DULSKI
bierze cygaro, które Zbyszko zdjął znad pieca — próbuje je.
DULSKA
A czy wiesz, o której twój synek do domu wrócił?
DULSKI
wzrusza ramionami, że mu to obojętne, i wychodzi środkowymi drzwiami.
DULSKA
Zwariować można z tym człowiekiem.
ZBYSZKO
Tak go mama wychowała.
DULSKA
Nie — to już zanadto.
ZBYSZKO
Dobranoc. Idę się zdrzemnąć.
DULSKA
A biuro?
ZBYSZKO
ziewając
Nie ucieknie.
DULSKA
zatrzymując go
Zbyszko! przyrzeknij mi, że się poprawisz.
ZBYSZKO
Nigdy — wolę raczej zdać egzamin państwowy.
Wychodzi do swego pokoju.