SCENA VIII
Mela — Hesia — Dulska — Hanka
HESIA
Ubieraj się, Ofelio! żywo! już chłopcy idą do szkoły.
MELA
wstaje — kładzie płaszczyk i kapelusz
Hesiu! ty nie będziesz tak strzelała oczami na tego wysokiego studenta.
HESIA
Będę robiła, co mi się podoba.
MELA
Mnie za ciebie wstyd.
HESIA
To się wstydź! A spróbuj co powiedzieć przed mamą, to ja zaraz powiem, że ty zamiast spać w nocy, wzdychasz. Mama się będzie za to więcej gniewała, jak za studenta.
MELA
To wątpię.
HESIA
Ale ja nie. Mama mnie zna i wie, że ja znam granice i że ja się nie zapomnę...
MELA
Jak ty to rozumiesz?
HESIA
Ja już wiem, co mówię, o lelijo z pól rodzinnych!
DULSKA
Hanka! chodź odprowadzić panienki.
HANKA
w kuchni
Idę!
DULSKA
Macie parasol? iść prosto — nie oglądać się. Pamiętać: skromność — skarb dziewczęcia.
do Hesi
Nie garb się...
Hanka wchodzi w chustce.
HESIA
rzuca jej książki
Bierz, ciućmo pokręcona. Do widzenia mamci!
Dziewczęta wychodzą z Hanką. Dulska chodzi, ściera prochy — wzdycha — dzwonek w przedpokoju — Dulska idzie otwierać ostrożnie — zobaczywszy lokatorkę, cofa się.