SCENA XI
Tadrachowa — Hanka
TADRACHOWA
ogląda się
Chodź tu!... chodź!
HANKA
Jak się macie.
TADRACHOWA
A to ci dopiero! a to ci dopiero!
HANKA
Wiecie? no!
TADRACHOWA
A jakże... chciał się żenić.
HANKA
A!...
TADRACHOWA
A teraz nie chce.
HANKA
A niech go pokręci z jego żenieniem. Co mi tam po takim ożenku. Ja do tego, czy co? Poniewierajom mną już od wczoraj. Myśleli, że wielki cymes.
TADRACHOWA
Zawszeć to — honorowo.
HANKA
E!...
TADRACHOWA
I byłabyś panią — kamieniczną.
HANKA
E!...
TADRACHOWA
Lepiej, jak za tego twego finansa. Bo choć to niby coś, ale zawsze trybelulka.
HANKA
To moja rzecz. Ale by mną nikt nie poniewierał. Każden ma swój honor.
TADRACHOWA
To ty nie obstajesz, żeby się pan z tobą żenił.
HANKA
Powiedziałam — co mi taki morowicz. Niech ta będzie moja krzywda.
TADRACHOWA
Oni cię ta nie ukrzywdzą. Chcą ci dać coś na rękę.
HANKA
płacze
Daj ta matka chrzestna spokój... daj ta matka chrzestna spokój...
TADRACHOWA
Ty jesteś durna — durna. Młoda jesteś i nie wiesz, co to świat. Jak będziesz mieć pieniądze, to będziesz mocarna... Ta czego beczysz? Ta już tamto przepadło. Teraz jeno żeby cię nie skrzywdzili.
HANKA
jak wyżej
Daj ta matka chrzestna spokój...
TADRACHOWA
Ta to żadna łaska — ja już za ciebie będę gadać... ja cię skrzywdzić nie dam.
HANKA
podrażniona
Daj ta matka chrzestna spokój.