49. Porażka sześciuset Pomorzan wśród Mazowsza

Następnego lata celem porwania zdobyczy wpadli na Mazowsze Pomorzanie. Sprzecznie jednakże się stało, że rozumiejąc łatwym uczynienie z Mazowszan dla siebie pastwy, sami ich pastwą zostać byli zmuszeni. Jakoż w kierunkach rozlicznych, za łupem a niewolnikiem bobrując po Mazowszu i niecąc łuny naokół pożarów, wracali już do swoich siedlisk bezpiecznie i ani im na myśl nie przyszło, iż mogą być wyzwani do starcia orężnego. Aż oto starosta ówczesny Mazowsza, imieniem Magnus, nagle z swą garstką Mazurów, małą liczebnie, lecz męstwem starczącą za wielość, postanowił bój stoczyć śmiertelny, z mnogą i niezliczoną w porównaniu czeredą pogan, przy czym wszechmocność swą Bóg dobroczynny okazał, albowiem, jak wieść niesie, legło wówczas z pogan więcej niż 600 na placu, łup wszelki i jeńców Mazowszanie odebrali, reszta niedobitków uciekła lub poszła w okowy. Przyczynił się do tego udziałem właściwym pasterz tamecznej krainy, Szymon287, który pragnąc owieczki swe z zębów wilczych wydrzeć, postępował za nimi przy odgłosie pieni żałosnych swego duchowieństwa, z infułą na głowie i w aparat kościelny przywdziany, a czego by nie dało się dokonać bronią materialną, usiłował dostąpić bronią duchowną i modłami. A jak w prastarych czasach synowie Izraela Amalechitów modłami Mojżesza zwyciężyli, tak wskutek modłów i błagań swego pasterza Mazowszanie otrzymali zwycięstwo nad tłuszczą pogańską, o której mówiliśmy. Nazajutrz nawet jeszcze dwie kobiety, zbierające poziomki po ścieżynach leśnych i bezdrożach, nowy rodzaj odniosły zwycięstwa nad napotkanym samopas żołnierzem pomorskim, którego wyzuwszy ze zbroi, ze związanymi w tył rękami przywiodły wobec288 znajdujących się społem starosty swego i pasterza.

50. Klęska Czechów i Zbigniewa

Podobnyż los jak poprzednich spotkał żołnierstwo Zbigniewa, pospołu z Czechami plądrujące po Śląsku to orężem, to pochodniami do niecenia pożóg; z tych bowiem jedni przez samychże mieszkańców pogranicznych pojmani, drudzy przez miecz przepuszczeni zostali. O tych zaś szczegółach pomniejszych dawszy pokrótce sprawę, przejdziemy do większych, stanowić mających osnowę księgi następnej.

Kończy się księga wtóra, a trzecia poczyna.