OTWARTE POLE

WOYZECK

Mocniej! Mocniej! Grają skrzypki i piszczałki. — Mocniej, mocniej! Cicho, muzyka! Ha! co? co mówicie? pochyla się nad ziemią Tak — głośniej, głośniej! Teraz słyszę. Przebij — przebij ten wilczy pomiot! Przebij — przebij — ten — wilczy pomiot — na śmierć. — Trzeba? — muszę? — Słyszę ciągle, coraz mocniej! — Zabij — zabij! I wiatr tak mówi — zabij — przebij — na śmierć!

IZBA W KOSZARACH

Noc. Andrzej i Woyzeck śpią na jednym łóżku.

WOYZECK

cicho

Andrzej!

Andrzej mruczy przez sen.

Woyzeck potrząsa Andrzejem

Andrzej! Andrzej!

ANDRZEJ

Co się stało?

WOYZECK

Nie mogę spać! Ledwie oczy przymknę, znów ich widzę i słyszę skrzypce mocniej, coraz mocniej! A potem coś gada w ścianie. Nic nie słyszysz?

ANDRZEJ

Tak — niech sobie tańczą! Człowiek zmęczony, niech nas Bóg ma w swej opiece, amen.

WOYZECK

Wciąż coś gada: przebij! zadźgaj! A przed oczami błyska mi ciągle coś jak nóż!

ANDRZEJ

Śpij, wariacie!

WOYZECK

Mocniej! Mocniej!

PODWÓRZE U DOKTORA

Studenci i Woyzeck na dole. Doktor w okienku poddasza.

DOKTOR

Moi panowie! Siedzę tu na dachu jak Dawid, który ujrzał Betsabę37; ale ja nie widzę nic poza suszącymi się w ogrodzie culs de Paris38 z pensjonatu żeńskiego. Panowie! Doszliśmy do tej ważnej kwestii, dotyczącej stosunku subiektu do obiektu. Gdy weźmiemy jeden z tych obiektów, w którym na tak wysokim stopniu manifestuje się organiczna samoafirmacja boskości, i rozważymy jego stosunek do otoczenia, do ziemi, do kosmosu — gdy więc, proszę państwa, wyrzucę tego kota przez okno, jak ustosunkuje się owa istota do prawa grawitacji zgodnie z własnym instynktem? Woyzeck! ryczy Woyzeck!

WOYZECK

złapał kota

Panie doktor, on gryzie!

DOKTOR

Ośle! On złapał bestię tak czule, jakby to była jego rodzona babka!

Schodzi na dół.

WOYZECK

Panie doktor, ja się trzęsę.

DOKTOR

rozradowany

Ha, ha! Dobra nasza, Woyzeck. zaciera ręce, bierze kota Co widzę, moi panowie? Nowy gatunek kociej wszy. Okaz o wiele piękniejszy od dotychczas znanych. wyciąga lupę Panowie, kocia wesz!

Kot ucieka.

Moi panowie, to zwierzę nie posiada ani odrobiny zmysłu naukowego... Panowie! W zamian za to możecie obejrzeć coś innego. Widzicie tego człowieka! Od kwartału nie jada on nic prócz grochu! Zauważcie, proszę, skutek — zbadajcie tylko ten nierówny puls, a potem oczy!

WOYZECK

Panie doktor, całkiem mi ciemno.

Siada.

DOKTOR

Odwagi, Woyzeck! Jeszcze parę dni i wszystko będzie skończone. Badajcie, panowie, dotykajcie!

Studenci obmacują Woyzeckowi skronie, puls i piersi.

A propos, Woyzeck, niech no on dla panów studentów porusza trochę uszami! Dawno już chciałem pokazać to panom. Dwa muskuły są przy tym czynne. Allons39, zaczynamy!

WOYZECK

Ach, panie doktor...

DOKTOR

Bestio, czy może mam ci rozruszać uszy? Chcesz tak zrobić jak kot? A więc, moi panowie — oto pewnego rodzaju forma przejściowa do osła. Często spotykana również dzięki wychowaniu kobiecemu i mowie rodzimej. Woyzeck! Ile twoja matka z wielkiej czułości powyrywała ci włosów na pożegnanie? Co za rzadzizna! A może to tak dopiero od kilku dni, czy to nie wskutek grochu? Tak, moi panowie, groch, groch!

DZIEDZINIEC W KOSZARACH

WOYZECK

Słyszałeś co?

ANDRZEJ

Jest, i to z kamratem.

WOYZECK

Coś mówił.

ANDRZEJ

Skąd wiesz? Co mam ci gadać? No, śmiał się i powiedział: morowa kobita! Ma ci uda! I... gorąca!

WOYZECK

całkiem zimno

Tak? Powiedział to? Co to mi się śniło dziś w nocy, Andrzej? Czy nie nóż? Co za głupie sny człowieka nachodzą!

ANDRZEJ

Gdzie40, Woyzeck?

WOYZECK

Wina przynieść kapitanowi. — Ach! Andrzej, a przecież ona była jedna jedyna!

ANDRZEJ

Była?

WOYZECK

Nic. Adieu!

KRAMIK41

Woyzeck, Żyd.

WOYZECK

Ta pukawka jest za droga.

ŻYD

Nu, kupicie? Nie kupicie? Może co jeszcze?

WOYZECK

Co kosztuje ten nóż?

ŻYD

Zupełnie porządny! Chcecie się nim poderżnąć? Nu, co jest? Dam go wam tak tanio, jak każdy inny. Będziecie mieli swoją śmierć tanio, ale przecież nie można za darmo. Nu? Żebyście mieli niedrogą śmierć.

WOYZECK

To może krajać coś więcej jak chleb...

ŻYD

Dwa grosze.

WOYZECK

Na!

Rzuca pieniądze, bierze nóż; wychodzi.

ŻYD

Na! Hihi! Jakby to było nic! A to jest przecież piniądz. Psi syn!