ŚWIATŁA, BUDY, LUDZIE

Stary człowiek śpiewa, Dziecko tańczy przy dźwiękach katarynki.

STARY CZŁOWIEK

śpiewa

Nic stałego, nic trwałego na tym wielkim świecie,

Każdy umrze prędzej, później — wszyscy o tym wiecie!

Hopsasa! Hopsasa!

WOYZECK

Hej, Maryś, hopsasa! — Biedny starzec, biedne dziecko! Smutek i wesele!

MARIA

Franek, jak błazny mają rozum, to my chyba też błazny. — Śmieszny świat! Piękny świat!

Oboje idą do Wywoływacza.

WYWOŁYWACZ

przed jedną z bud, jego żona w spodniach, małpa w kostiumie.

Panowie i panie! Tu można oglądać stworzenie, jakim jej Pan Bóg zrobił. Nic, to fraszka! Proszę, co może sztuka! Oto małpa. Chodzi prościuteńko, ma surdut i spodnie. Nosi pałasz u boku! To żołnierz! Najniższy gatunek rodzaju ludzkiego. Michałek, ukłoń się! Ładnie, tak! Niczym baron! Daj buzi. Tak! trąbi Muzykalne stworzenie! Panowie i panie! Tu można oglądać astronomicznego konia i kanarki. Faworyci wszystkich koronowanych głów Europy. Powiedzą wam wszystko, jaki wiek, ilość dzieci, co za choroba! Rozpoczynamy widowisko! Za chwilę początek początku!

WOYZECK

Chciałabyś tam?

MARIA

A jakże, mogę! Chłop z frędzlą17, a baba w portkach! To musi być ciekawe.

Wchodzą.

TAMBURMAJOR

Stój! Widzisz! Ale kobita!

PODOFICER

Diabli nadali! Na rozpłodek pułków kirasjerów18!

TAMBURMAJOR

I do hodowli tamburmajorów!

PODOFICER

Jak głowę nosi! A krucze włosy jakby ją ciężarem na bok ciągnęły! Ależ oczy —

TAMBURMAJOR

Jakbyś do komina spojrzał albo do studni. Jazda za nią!