C

Rodzice równie czasem niedowidzą

(I najbystrzejszy wzrok tam nie poradzi);

Nie dojrzą, choć już ludzie głośno szydzą,

Kochanki Jasia lub kochanka Jadzi.

Aż tajemnicę, nad którą się biedzą,

Jakiś nieszczęsny wypadeczek zdradzi,

Matka zawodzi, ojciec klnie na czarty

Krzycząc: „Nie dzieci!” „Wyrodki!” „Bękarty!”