CLI

Więc się twój nagły wyjazd skończył na tem?

Po toś pojechał do jakiegoś kupca

Z tym hersztem zbirów — panem adwokatem,

Co wystrychnąwszy się tutaj na głupca

Tak mądrze patrzy! Oj! Godzieneś batem

Dostać, a bardziej ten pan — pozwo-róbca,

Bo nie z miłości dla mnie ni dla ciebie

W skandalach, gdzie się da, jak w śmieciach grzebie.