CLXV

Klucz obróciła — wtedy... o boleści!

O grzechu, wstydzie, o, wy, białogłowy!

Możecież czyniąc tak, nie stracić cześci?

Czy nie ma za to kary dość surowej?

Czy się przy cnocie radość nie pomieści?

O! Niech wypowiem gromiącymi słowy

Czyn, co się w piersi oburzeniem wtłoczył...

Z łóżka — półżywy — Juanek wyskoczył.