CLXX
On ją całując czule, dłonią małą
Odgarniał z czoła czarnych włosów sploty,
I tak już pili miłość piersią całą,
Że nie spłoszyłyby ich armat grzmoty!
Aż cierpliwości Antonii nie stało...
„Chodź pan! Chodź! Nie czas teraz na pieszczoty —
Szeptała zlękła i zła — tu alkowa,
Niech się pan prędko do alkowy schowa.