CLXXII

Oboje młodzi, ona tak niewinna,

Że przed nagością oczu nie słoniła;

Juan istotą był, jak ją dziecinna

Jej wyobraźnia z dawna wymarzyła.

Godzien kochania, bo mu szczęście winna,

Za co go, zda się jej, uszczęśliwiła.

Kto szczęścia spragnion, ściągnął po nie ręce,

Musi część oddać; szczęście jest bliźnięce.