CXII

Nie wiem, czy uścisk go rozgrzał jak trunek...

Za to, co zrobił, winić go nie można:

Wdzięczny na rączce złożył pocałunek,

A potem myśląc, że to jest bezbożna

Śmiałość, twarz odział w rozpaczny frasunek87.

— Miłość, gdy młoda jest, jest taka trwożna...

Ona nie mogła krzyknąć, bo ją owił

Jakby żar ognia i lica spąsowił.