CXII
Nie darmo czekał. Wnet coś załopota.
Słyszy, tak, słyszy, nie — a przecie — Panie
Święty! Wyraźny chód cichy, czyj... kota!
Na diabła kocie po nocach igranie.
A szedł jak lekka, powietrzna istota;
Było to niby panienki stąpanie,
Kiedy na pierwszą schadzkę się wymyka
I drży na odgłos wstydliwy bucika.