CXLI

Sierotka poszła w świcie protektora;

To był dziś jej dom, ojczyzna, rodzina;

Jej drodzy, tak jak familia Hektora,

Zginęli w szturmie. Dzisiaj już ruina

Tam, gdzie ojcowski jej dworzec stał wczora

Z meczetu nigdy już śpiew muezina

Nie zabrzmi... — Juan łez kilka uronił,

Przysiągł pilnować córki — i pogonił.