CXLVIII
Klęczała nad nim; on jak utulona
Leżał dziecina na matczynym łonie,
Zwieszon jak brzoza, gdy schyli ramiona,
Cichy jak morza niezmącone tonie.
Piękny jak róży rozwitej korona,
Słaby jak ptaszę, które się obronie
Powierza puchów — słowem, śliczny młodzian,
Tylko w spłowiałą trochę skórę odzian.