CXV

W cudnym widzeniu wzrok mu się zamroczył;

Kiedy bagnetem ugodzony ginął,

Zawołał jeszcze: „Ałłah”, i już zoczył

Raj, jak się z mglistych swych zasłon odwinął

I jednostajnej wieczności otoczył

Blaskiem bez końca. On w tę jasność wpłynął,

Z prorokiem, huri, świętymi się złączył

W jeden rozkoszny chór i drgnął, i skończył.