CXVII
Drzwi się otwarły, nie gwałtownym pchnięte
Ruchem, lecz jak lot mewy równo, długo
Mierzonym; ale na wpół odemknięte
Do sali wąską przepuszczały strugą
Światło świec, które w lichtarzach zamknięte
Pobladły, nocną znużone usługą.
I w tym półmroku, w tych drzwiach do pokoju
Wiodących stał mnich w swym ponurym stroju.