CXXVII
Tak to upadła świetność Izmaiła,
Potrzeba i mnie, abym skrzydła zwinął.
Toń rzeki łunę pożarów odbiła,
Krwią purpurową modry Dunaj spłynął.
Tu, ówdzie jeszcze dzika tłuszcza wyła
Śród jęków, lecz huk armat słabnął, ginął.
Kilkuset żyło z czterdziestu tysięcy
Obrońców; reszta nie jęczała więcej.