CXXXVII

Świt przyszedł budzić, ale nie zrozumiał

Wezwania Juan w sobole zakuty.

Ni strumyk zbudził go, co blisko szumiał,

Ni błysk ze słońca rannego wysnuty.

Znużony, nad snem panować nie umiał,

Leżał wygodnie, toż mógł spać dopóty,

Póki chciał. Pomnę, że drugi przypadek

Taki opisał w Podróżach mój dziadek.