LIV

Rok już szesnasty Juanowi mijał.

Przystojny, żywy, młodością wiośnianą

Wiotki, lecz silny, jak dąb się rozwijał,

Każdy prócz matki dawał mu już miano

Mężczyzny; jej zaś mało nie zabijał

Gniew, gryzła wargi, kiedy tak go zwano,

By nie wybuchnąć, bo dojrzałość wczesna

Była w jej oczach rzecz bardzo bezczesna67.