LVII

Przede mną — był Scott; przede mną i po mnie

Moore, Campbell; dziś już Muza nie swywoli,

Na szczyt Syjonu pielgrzymuje skromnie

I z poetami duchownymi woli

Przestawać; Pegaz truchcikiem przytomnie

Bieży, bo siedzi na nim Rowley Powley,

Ten nowy Pistol, którego wychudła

Szkapa miast podków złotych — nosi szczudła.