LVII
Ale do niego jako konesera,
Patrona jeśli nie sztuk, to malarzy,
Z czystych pobudek — bo się nie zapiera,
Że chciałby obraz oddać nie w sprzedaży,
Lecz w podarunku (Konieczność przypiera!)
I że mecenat jego wielce waży,
Przynosi skarb swój; nawet nie przynosi
Na sprzedaż, tylko o ocenę prosi.