LXIX

Do miasta wkroczył wśród gorących deszczy

Pierwszy batalion, potem drugi, trzeci;

Bagnet o szalblę dzwoni, ogień trzeszczy

Na dachach, matki jęczą, małych dzieci

Stadko do nieba o ratunek wrzeszczy,

Kłęby siarkowych dymów jak zamieci

Śnieżnej wgryzają się w oczy — zawzięty

Turek nie chce zdać ojcowizny świętej.