LXVII

Juana, który nie wszedł na te tory

Jako nowicjusz, to jeszcze osłania,

Że jakiś słaby był — to jest, nie chory,

Lecz doznał tyle dobrego kochania,

Że wystarczało mu aż do tej pory;

Mówię to tylko ot tak — bez gderania

Na modre oczy, pończochy — na białe

Skały i szyje, na cła, zamki trwałe...