LXXI
Niechaj usiądzie przy niej do wieczerzy
(Lub naprzeciwko, gdy go kto uprzedzi),
Oczkując. Boski czas! W mej zawsze świeży
Pamięci, której tak na grzbiecie siedzi
Jak czuły upiór i zęby mi szczerzy
Duch zwiędłych uciech!... Oko nie wyśledzi
Owych upadków, wzniesień w grób i Eden,
Które wywołać bal potrafi jeden!