LXXI

Grzeczny, oględny w powiecie i w domu,

Ludzi słodyczą lub łaską zjednywał;

Umiał swe względy okazać — jak komu,

A co najłatwiej, wszystkim obiecywał,

Co do takiego wyrosło ogromu,

Że obiecanek już skarb nie pokrywał.

Lecz raz dotrzymał, raz nie; przeto jego

Słowo ważyło nie mniej niż innego.