LXXII

W metafizyczne znowu kołowroty

Wpadam, w labirynt, kłębków tajemnicą

Podobny naszym lekom na suchoty,

Tej ćmie, co lata nad gasnącą świecą.

Zastanowienie zniża moje loty;

Chcę nasze damy z turecką dziewicą

Porównać; te są jak polarne lato,

Gdzie wiele słońca, lecz reszta lód za to.