LXXXIV

Widział też (dziś by już nie ujrzał) księcia,

Jacy się liczą jeden na tysiące.

Czarem z każdego ukłonu i zgięcia

Wiał i jak wiosna miał obiecujące

Lica. Choć pełen królewskiego wzięcia,

Miał w sobie jeszcze to zachęcające,

Że był bez śladu głupstwa i nadętej

Wyższości — panem od czuba do pięty.