LXXXVII

Ta wielka brama w sam koniec uciekła

Rozległej sieni; przy niej stanowisko

Miały dwa karły, brzydkie jakby z piekła

Dwa małe czarty — niby pośmiewisko

Groźnym podwojom furty, co rozwlekła

Piramidalne nad nimi sklepisko.

Gdyś szedł wpatrzywszy się w rzeźbione wzorki,

Mogłeś niechcący przydeptać potworki.