XCVII
Tu bym na przekór epickiej powadze
Wyznał, jak to ja bywałem zapalny!
Ale mnie skarżą moralności władze,
Że w pieśniach mych dwóch za wiele realnej
Prawdy — Juana już na ląd wysadzę,
Bo mi wydawca pisze — człowiek walny —
Że łatwiej wielbłąd przez igielne ucho
Niż ja w uczciwy dom wejdę na sucho.