XLVII

W świat poglądała ledwo znany sobie,

Nie pragnąc poznać; samotna, milcząca,

Wzrastała jak kwiat spokojny na grobie;

Serca jej żaden obcy wiatr nie trąca.

Czar jakiś był w tej pogodnej żałobie,

Jej dusza, jakby na tronie siedząca,

Patrzała na tłum dumna a surowa,

Nawet dla siebie — w młodych rzecz to nowa.