XVII
Juan stał, myślał, wzdychał i łzy ronił;
Łzy słone na toń słoną padające;
„Słodkie na słodkie”... (Ten wiersz mi zadzwonił,
Bom właśnie czytał, jak kwiaty pachnące
Przyniosła na grób, który prochy chronił
Ofelii — Danii królowa). Niknące
Brzegi natchnęły refleksjami duszę
I zaczął myśleć naprawdę o skrusze.