XXVII
Nagle tym losem, który w różne strony
Pędzi kamrata od kamrata boku,
Jak od małżonków wiernych czyste żony
Czasem przed końcem poślubnego roku,
Jakby gwałtowną falą odrzucony
Biegł... lecz się zdziwił i powstrzymał kroku,
Kiedy nasiekłszy czaszek jak kapusty,
Ujrzał, że jest sam, a plac wkoło pusty.