XXXVII
Juan rósł piękny, ale jak te krzewy
Akacji, co się obrażą dotknięciem;
Jak król, gdy słyszy wolnomyślne śpiewy,
Chyba je Southey z niegroźnym zacięciem
Nuci; może też uprzykrzył lód Newy,
Tęskniąc do kraju, w którym żył dziecięciem,
Lub łask niepomny z łona majestatu
Carskiego, wzdychał do świeższego kwiatu?