SCENA I

Braciszek, wkrótce potem Templariusz.

BRACISZEK

sam

Tak, tak! Ma słuszność patriarcha! Prawda,

Bardzo niewiele z tego się powiodło,

Co mi polecił... Lecz dlaczego na mnie

Podobne rzeczy wkłada?... Ja przebiegłym

Być nie chcę... nie chcę przekonywać... nie chcę

We wszystko nosa wtykać, do wszystkiego

Rąk swych przykładać!... Czym się z światem po to

Rozstał dla siebie, abym się dla innych

Do niego mięszał?...

TEMPLARIUSZ

przystępując spiesznie do niego

Wyż-to, dobry bracie?

Dość długo już was szukam.

BRACISZEK

Co? Mnie, panie?

TEMPLARIUSZ

Nie poznajecie mnie więc?

BRACISZEK

Tak, tak, ale

Sądziłem, że już pana nie zobaczę

W mym życiu. Miałem tę nadzieję w Bogu.

Bóg wie, jak przykro było mi, żem pana

Nakłaniać musiał do podobnych rzeczy;

Bóg wie, czym pragnął znaleźć posłuchanie!

Bóg wie, jak byłem rad, że tak otwarcie

I bez namysłu pan odrzucił wszystko,

Co nie przystoi rycerzowi... Ale

Wracasz pan, widać... Namysł odniósł skutek.

TEMPLARIUSZ

Więc wy już wiecie, z czym przychodzę? Ja zaś

Prawie sam nie wiem.

BRACISZEK

Pan rozważył sobie

I wytłumaczył, że ma patriarcha

Niejaką słuszność, że w tej sprawie można

Cześć i pieniądze jednocześnie zyskać,

Że wróg jest wrogiem, choćby siedmiokrotnie

Aniołem zbawczym dla nas się okazał.

Toś pan rozważył i powracasz... Boże!

TEMPLARIUSZ

Pobożny, dobry człeku! Bądź spokojny!

Nie po tom przyszedł; ni edlatego wcale

Chcę z patriarchą mówić!... Jeszcze dotąd

Myślę o wszystkim, tak jak wprzód myślałem,

I za nic w świecie nie chciałbym utracić

Dobrej opinii, którą powziął o mnie

Tak dobry, prosty i uczciwy człowiek,

Jak wy... Przychodzę tu zasięgnąć rady...

BRACISZEK

Od patriarchy?... Wy od patriarchy?...

Rycerz od... mnicha?

Ogląda się bojaźliwie.

TEMPLARIUSZ

Tak... rzecz ta jest rzeczą

Mnichów...

BRACISZEK

I cóż stąd? Czyliż mnich się pyta

Rycerza w rzeczach jakich, choćby one

Były rycerskie?

TEMPLARIUSZ

Bo mnich ma przywilej

Wiedzieć o wszystkim... My nie zazdrościmy

Mu tego... Wprawdzie, gdyby tu szło o mnie,

Gdybym miał sobie tylko liczbę zdawać,

Do patriarchy bym nie poszedł. Ale

Są rzeczy, które wolę według cudzej

Woli źle zrobić, niż według swej dobrze.

A przy tym widzę, że religia jest to

Stronnictwo. Każdy, choćby się bezstronnym

Mniemał, jednakże mimowolnie stoi

Przy jego godłach. Skoro tak jest, widać,

Że to jest dobrym.

BRACISZEK

Na to milczeć wolę,

Bo nie rozumiem pana dobrze...

TEMPLARIUSZ

Jednak...

do siebie

Czegom ja tutaj szukać przyszedł?... Rady

Czy też wyroku?... Rady szczerej, czy też

Uczonej tylko? ...

głośno

Dzięki, bracie, dzięki

Wam za wskazówkę! Co mi patriarcha?...

Bądźcie patriarchą moim... Pragnę przecież

Chrześcianina raczej w patriarsze,

Niż patriarchy w chrześcianinie pytać!...

Rzecz jest...

BRACISZEK

Nie kończcie, panie mój, nie kończcie!...

Po co?... Mylicie się co do mnie, panie!

Ten, kto wie wiele, wiele ma na głowie,

Ja zaś o jedno chcę się troszczyć tylko.

O, dobrze! Patrzcie! Na me szczęście właśnie

On sam... Tu tylko stańcie... Już was spostrzegł.

Patriarcha, w całym przepychu kościelnym wychodzi z jednego z krużganków klasztornych.