SCENA VI

NATAN

sam

Hm! Hm! To dziwne! Co to znaczyć może?...

Czego chce sułtan? żądać miał pieniędzy,

A żąda... prawdy! Żąda jej tak zaraz...

W gotówce, jakby była to moneta...

Tak! Chyba z owych starych monet, które

Na wagę brano — taką, to być może,

Lecz nie monetą nową, której wartość

Stempel nadaje, którą by wyliczyć

Można na stole... taką prawda nie jest.

Możnaż ją w głowę kłaść, jak pieniądz w worek?...

Kto z nas dwóch tutaj, ja czy on, jest Żydem?...

Tak... ale czemuż nie miałby istotnie

Wymagać prawdy?... Może chce jej użyć

Jako zasadzki na mnie?... To byłoby

Nazbyt nikczemne; lecz cóż jest dla wielkich

Nazbyt nikczemnym?... Tak ni stąd ni zowąd

Wystąpił z takim zapytaniem. Prosto,

Bez żadnych wstępów.. Muszę być ostrożnym.

Lecz jak postąpić?... Żydem się okazać,

Wyłącznie Żydem, źle... nie Żydem... gorzej!

Mógłby zapytać: czemu, gdy nie jestem

Żydem, nie chciałbym być muzułmaninem?...

Tak, tylko bajka może mnie ocalić.

Bajki nie tylko są dla dzieci... Idzie...

Niech przyjdzie!...