SCENA VIII

Templariusz

sam, przechadza się w milczeniu, walcząc sam z sobą; wreszcie wybucha

Tutaj dopiero znów odetchnąć może

Ścigana ze wszech stron ofiara! Dosyć!

Sam wiedzieć nie chcę co się we mnie dzieje,

Ani przypuszczać, co się będzie działo...

Dość tego! Próżno uciekałem, próżno!

I nic innego też nie byłem w stanie

Zrobić! A teraz niech się stanie, co się

Ma stać! Za prędko padł, bym ujść go zdołał,

Ten cios, pod który tak się uporczywie

Wzbraniałem podejść... Ujrzeć ją raz jeszcze,

Tę, którą ujrzeć tak się opierałem,

I postanowić, że jej nigdy więcej

Nie stracę z oczu... Jak to postanowić?...

Postanowienie jest to czyn... ja cierpię,

Ja cierpię tylko... Ujrzeć ją i uczuć,

Że nieodłącznie jestem z nią związany,

Było to i jest jedno... Żyć w oddali

Od niej, jest dla mnie rzeczą niepojętą,

Śmiercią... w tym życiu, które się po zgonie

Zacznie, tam nawet śmiercią.. Czy to miłość?...

Tak!... Więc templariusz kocha... więc chrześcianin

Kocha Żydówkę?... Ha! Tak!... Jestem w ziemi,

Którą ludowi swemu Bóg na wieki

Oddać ślubował, więc dlatego także

I ja ślubuję oddać się na wieki...

Wielu przesądów już się tu pozbyłem...

Czego ode mnie może chcieć mój zakon?...

Jako templariusz już nie żyję... Z chwilą,

W której zostałem jeńcem Saladyna,

Ustało życie moje. Głowa, którą

On mi darował, czyliż jest tą samą?

Nie, to jest nowa; nie wie, co wmówiono

W tamtę, czym związaną była tamta...

Dzisiejsza lepsza i godniejsza nieba,

O którym ojciec mój miał kiedyś marzyć.

Tak, bo tą nową głową rozpoczynam

Myśleć dopiero, jak mój ojciec pewnie

Myślał, gdy tutaj bawił, jeśli tylko

Baśni mi o nim nie prawiono. Baśni?

Lecz wiarygodnych, które mi się teraz

Podobniejszymi zdają być do prawdy,

Niż przypuszczałem dotąd, gdy mi przyszło

Potknąć się tylko, gdzie on upadł... Upadł?...

Wolę z mężami upaść, niż stać z dziećmi!

Przykład mi jego starczy za uznanie,

A oprócz niego, mógłżebym o czyje

Dbać jeszcze sądy? O Natana? Przecież

Zachęty jego, nie uznania tylko

Pewnym być mogę. Co to za Żyd! Chociaż

Żydem się tylko okazywać pragnie...

Idzie tu... śpieszy... twarz mu szczęściem płonie...

Któż by inaczej szedł od Saladyna?...

Hej! Hej! Natanie!