IV

Przy zakładaniu nowych osad rozwijają duchowni szczególnie pożyteczną działalność. Zdarza się częstokroć, w większych zwłaszcza miastach amerykańskich, że ludność robotnicza objawia nagle dążność do zamienienia życia w rękodzielniach na pług i siekierę pionierską. Przyczyną tego bywają bezrobocia, zaburzenia lub zastój w interesach, bezpośrednio zaś brak roboty. Życie osadnika, jakkolwiek z początku trudne, pewniejsze jest jednak niż wyrobnicze. Zająwszy ziemię na prawach klemowych, z wypłatą na lat dziesięć po dolarze i pół od akra, lub nabywszy takową również na częściową spłatę od kolei żelaznej, dochodzi się zawsze w Stanach po przecierpieniu pierwszych bied do posiadania własności i spokojnego kawałka chleba. Ale oczywiście pojedynczy człowiek nie może osiadać z dala od ludzi, na pustyni. Potrzebną tu jest działalność wspólna; potrzeba, żeby wybierała się na raz znaczna partia ludzi gotowych wspierać się solidarnie. Wobec tego koniecznym jest dla jedności działania pewne przywództwo; rodziny zatem mające zamiar zakładać osadę wybierają sobie zwykle jednego lub kilku pełnomocników, którzy jeżdżą naprzód oglądać grunta, prowadzą o nie układy z zarządami kolei żelaznych, starają się uzyskać możliwie najlepsze warunki, a na koniec rozdzielają nabyte przestrzenie. Przy osiadaniu na ziemiach rządowych pośrednictwo takie mniej jest potrzebne, ziemia bowiem rządowa jest właściwie niczyją i wedle prawa można na niej osiąść bez poprzednich z kimkolwiek układów. Po spłacie dolara i pół z morgi w najbliższym Wydziale Gruntowym (Land Office), a nawet po spłacie pierwszej raty uważa się taka ziemia już za prywatną własność. Należy więc tylko przy osiedleniu się zachować pewną ostrożność, by wypadkiem nie zająć ziem, do których już ktoś rości jakiekolwiek prawa — zresztą innych utrudnień nie ma. Osadnicy jednak wolą zwykle grunta należące do kompanii kolejowych, te bowiem, położone nad liniami drogi żelaznej, więcej mają widoków rozwoju na przyszłość. W tym ostatnim razie rola pełnomocników niesłychanie jest ważną, wszystko bowiem zawisło od warunków, na jakich staje układ z kolejowym zarządem. I tak: zarząd może obiecać stację nowo budującej się osadzie, może drożej lub taniej ustąpić grunta, może rozłożyć spłatę ich na bardzo długie terminy — co wszystko zależy już od tego, jak pełnomocnicy umieją się wziąć do rzeczy. Otóż takimi pełnomocnikami dla naszych osadników są prawie wyłącznie księża i gdyby nie oni, osady, jak Radom, Częstochowa etc., nigdy by nie powstały, chłopi bowiem sami nie umieliby się nawet wziąć do rzeczy. Przy tym pełnomocnik duchowny ma tę wyższość nad świeckim, że świecki może wziąć od zarządu kubana618 za narzucenie osadnikom gruntów jak najgorszych lub za układ dla zarządu najodpowiedniejszy, a potem porzucić sprawę i pójść sobie, gdzie mu się podoba; duchowny zaś zostaje zwykle z osadnikami i staje się ich proboszczem, jego więc przyszły los osady bezpośrednio dotyczy. Jest to bardzo naturalne i o takiej wyższości przywódców duchownych nad świeckimi miałem sposobność przekonać się dokładnie za czasów mego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Zakładano właśnie wówczas dwie nowe osady polskie. Przywódca świecki zakupił grunta w Arkansas, nazwał założyć się mającą kolonię Waren Hoino i odmalowywując ją w złotych prawie barwach, zdołał zgromadzić do stu kilkudziesięciu rodzin. Popierała całe to przedsięwzięcie usilnie „Gazeta Polska Chicagowska” Dyniewicza, rywalizująca bardzo zacięcie z „Gazetą Polską Katolicką”, redagowaną przez duchownych. Ta ostatnia, a raczej partia jej, widząc, że „Chicagowska”, popierając istotnie sprawę ważną, może pociągnąć za sobą większość, postanowiła przeciwdziałać. Z początkowania jej powstała myśl założenia jednocześnie drugiej osady polskiej w Nebrasce, pod nazwiskiem Nowy Poznań. Ponieważ chętnych nie brakło, zakupiono wkrótce grunta i Nowy Poznań przeszedł także z dziedziny zamysłów w dziedzinę rzeczywistości. Obie gazety poczęły teraz wysławiać każda swoją osadę, nie znajdując dość słów potępienia dla przeciwnej. Nowemu Poznaniowi zarzucano, że położony jest w krainie bezdrzewnej, gdzie nie będzie z czego pobudować domów, a przy tym w okolicach pustoszonych od czasu do czasu przez szarańczę. Była nawet w tym część prawdy. Nebraska jest jednym olbrzymim stepem, na którym do dziś dnia koczują Indianie Pawnisowie, a na którym drzewa znajdują się tylko przy rzece Platta i jej potokach. Szarańcza niszczy także często te cudne stepy. Z drugiej jednak strony urodzajność dziewiczej ziemi nagradza osadnikowi wszystkie klęski. „Gazeta Katolicka”, odpierając zarzuty, twierdziła, że grunta w Arkansas pokryte są dębami, których karczunek tak długo może się pociągnąć, iż osadnicy pierwej z głodu poumierają; dalej mówiono, że układ zawarty jest lekkomyślnie i zakupiona przestrzeń ma tylko płytką warstwę czarnoziemu, a na koniec, iż cała okolica rokrocznie zatapianą bywa przez wody rzeki Arkansas, z czego powstają zabójcze febry i inne choroby dziesiątkujące ludność. Obie strony wysyłały komisje mające sprawdzić istotny stan rzeczy, ale komisje te, złożone z ludzi należących do stronnictw, powtarzały za i przeciw wedle widoków stronnictw.

Ostatecznie jednak sprawy w Waren Hoino wzięły zły obrót. Arkansas słynie wprawdzie z urodzajności ziemi, obfitość lasów jest jedną dodatnią stroną więcej dla każdej kolonii — na koniec klimat tam nie jest tak niezdrowy, jak np. w Teksas, przekonałem się jednak, że mimo tych pomyślnych warunków osada tam założona nie miała przed sobą żadnej przyszłości. Prawdopodobnie kupno było prowadzone lekkomyślnie, ziemia wybrana nieopatrznie, działki przeprowadzane z uwzględnianiem różnych pobocznych względów, wreszcie zarząd funduszami naganny. Większa część osadników, którzy się już byli do Waren Hoina wybrali, powróciła stamtąd bardzo śpiesznie, podnosząc wniebogłosy krzyk, że została omamioną. Niektórzy, wydawszy wszystkie pieniądze na drogę, a nie chcąc osiąść w osadzie, znaleźli się istotnie w bardzo przykrym położeniu. Nazwano wyprawę do Hoina „wyprawą na Sybir”. Krótko mówiąc, pokazuje się, że świeckim inicjatorom nowej osady wiele jest do zarzucenia. Tymczasem Nowy Poznań, który na pierwszy rzut oka nie miał przed sobą tylu danych do przyszłego pomyślnego rozwoju, stanął jednak od razu na silnej podstawie i o ile wiem, widoki jego na przyszłość z każdym dniem stają się lepsze.

Poświęciłem kilka słów historii tych dwóch osad dlatego także, żeby czytelnikom moim dać przykład, w jaki sposób powstają nowe kolonie, a zarazem, aby okazać, jak dalece jest ważną rola i działalność księży polskich w Stanach Zjednoczonych. Rozwaga i sumienność, z jaką np. prowadzoną była sprawa Nowego Poznania, objaśnia się niezawodnie tym, że umocowani duchowni zaraz osiędą w osadzie, utworzą parafię — interes więc Nowego Poznania jest ich interesem, przyszła jego pomyślność ich pomyślnością. Nie twierdzę przez to, by wyłącznie tylko względy osobiste orzekały o uczciwości ich działania, ale niemniej pewnikiem jest, że dobro ogólne zawsze i wszędzie tym mocniej jest przestrzegane, im silniej i bezpośredniej wiąże się z dobrem osobistym ludzi stojących u steru.

Z tego, co dotąd powiedziałem, wypada, że jeśli u Polaków zamieszkałych w Ameryce istnieją jakieś ślady organizacji, to organizację ową wprowadzili po największej części duchowni. Zapewne, że to, co jest, nie wystarcza; osady są rozproszone po całej przestrzeni Stanów i w ogóle mało o sobie wiedzą. Pismom wychodzącym w Chicago brak korespondencji z mnóstwa osad, wskutek tego ustalenie jakichś danych statystycznych niezmiernie jest utrudnione. Prawdę powiedziawszy, nikt dokładnie nie wie, ilu Polaków zamieszkuje Stany Zjednoczone. Wiadomości podawane przez tamtejsze pisma polskie nie są oparte na żadnej pewnej podstawie, a zawsze przesadne, redaktorom bowiem chodzi, aby przedstawiać dzienniki swe jako organa wielkich partii i poczytne. Z jednej strony, ściąga im to płatne ogłoszenia kupców, stanowiące główny zysk dziennikarski, z drugiej — nadaje pewne znaczenie polityczne w czasie wyborów. Istotnie, w takim Chicago, Milwaukee lub Detroit, gdzie ludność polska gęsto jest osiadłą, dla każdego kandydata niemałą rzeczą jest mieć za sobą jej głosy, które nie mogą wprawdzie same jedne na urząd posadzić, ale jeśli chodzi np. o rozstrzygnięcie między kandydatem republikańskim a demokratycznym, mogą szale na jedną lub drugą stronę przeważyć. Oczywiście, kandydat, chcąc mieć głosy jakiejś narodowości, nie udaje się do pojedynczych osób, ale do ich dziennika, wyświadczając mu rozmaite usługi lub obiecując korzyści odpowiednie do liczby głosów — i stąd owa przesada wszystkich dzienników w podawaniu liczby swych abonentów i w ogóle współrodaków.

Z powyższych powodów cyfry trafiające się w gazetach polsko-amerykańskich, a oznaczające ludność polską na 200, 300, 500 tysięcy dusz, nie zasługują na żadną wiarę. Ustaleniem ich nikt się nie zajmuje, a wskutek tego nikt też nie ma pojęcia, jakie właściwie znaczenie mogliby mieć Polacy w Stanach, gdyby działali wspólnie.

Organizacja więc wiele jeszcze pozostawia do życzenia. O zebraniu wszystkich Polaków w jednym terytorium lub stanie i o wytworzeniu z nich potężnej jednostki społecznej nawet mowy być nie może. Podobne pia desideria619 przychodziły wprawdzie do głowy Polakom — ale... niezamieszkałym w Stanach. Ci ostatni wiedzą, że idealne owe zamiary rozbiłyby się niechybnie o względy praktyczne. Tylko jakieś nowe a rozbudzające fanatyzm sekty religijne mogą tak zbierać swych współwyznawców, jak Brigham Jung zebrał mormonów. W łonie Polaków powstała za czasu mego pobytu myśl wytworzenia sejmu i senatu, które by zaprowadziły jedność w życiu ich publicznym — ale i ta myśl okazała się po bliższym jej zbadaniu niepraktyczną.

Poza sferą religijną i społeczną działalność duchownych ma głównie na celu obronę narodowości. Cel ten zresztą stawiają sobie gazety, stowarzyszenia świeckie, gwardie wojskowe, słowem — wszystkie instytucje polskie w Ameryce. Na nieszczęście jednak na próżno. Według mego zdania Polakom amerykańskim mimo najszlachetniejszych usiłowań ze strony przywódców i ich samych grozi niechybnie wcześniejsze łub późniejsze wynarodowienie się i całkowite rozpłynięcie w żywiole amerykańskim. Temu wpływowi języka i cywilizacji anglosaskiej potężniejsze nawet niż polski żywioły oprzeć się nie mogą. Nikt tam nikogo nie chce amerykanizować. Nikt bezwarunkowo nic nie narzuca, każdej narodowości wolno zakładać swoje pisma, szkoły, wojsko nawet, w którym to ostatnim wypadku rząd pośredniczy o tyle tylko, że zawiązującym się gwardiom przesyła karabiny — a jednak wpływ amerykański staje się nieprzepartym. Cudzoziemcy, którzy przybywszy do Ameryki i zostawszy obywatelami, żyją pod amerykańskimi urządzeniami, biorą udział w życiu publicznym, prędzej czy później przerabiają się na Amerykanów z ducha. Potem przyjęcie języka angielskiego jest już nieubłaganą koniecznością, zależną tylko od czasu. Wszystkie narodowości żyjące obok siebie muszą przecie używać jakiegoś jednego wspólnego języka, inaczej bowiem Polak np. zamieszkujący Haywood nie mógłby nigdy porozumieć się z tamże żyjącym Portugalczykiem. Oczywiście, tym wspólnym językiem towarzyskim, handlowym i urzędowym jest język angielski. Oprócz tego przybywający do Stanów Zjednoczonych Polacy, Włosi, Czesi, Hiszpanie itp. nie mają w narzeczach swoich mnóstwa wyrazów służących do oznaczenia czysto lokalnych amerykańskich pojęć, stosunków i urządzeń; w takie więc szczerby i szczeliny językowe wciskają się z konieczności wyrazy angielskie i rozkład ojczystego języka rozpoczyna się nieubłaganie. Rzekłbyś, język angielski wieje tam z wiatrem w powietrzu i niby jakoś niechcący wchłaniany bywa przez przybyłych z Europy.

Jest to jakby zalew, stopniowy wprawdzie, ale posuwający się bez przerwy. W Anaheim, kolonii czysto niemieckiej położonej w południowej Kalifornii, Niemcy biją dzieci za to, że nie chcą rozmawiać ze sobą inaczej, jak po angielsku. A jednak kolonia ta, leżąca wśród ludności przeważnie meksykańskiej, nie ma nawet bezpośredniego zetknięcia się z żywiołem anglosaskim. Tenże sam wpływ angielszczyzny na młodzież niemiecką widziałem i w Cincinatti, najpotężniejszym ognisku germańskim w całych Stanach. Co do Polaków, nawet duchowni, nawet redaktorowie i współpracownicy gazet nie mogli się oprzeć wpływowi angielszczyzny, jakkolwiek są to ludzie mniej więcej wykształceni, którzy bronią się mu z całą świadomością. Rzekłbym, pod wpływem angielszczyzny wytwarza się tu osobny polsko-amerykański język, którego wyrazy potoczne są polskie, wszystkie zaś terminy, wszystkie nazwy handlowe, społeczne, urzędowe, wszystkie wyrazy mające związek ze zwyczajami, z sposobami rolniczymi, słowem, z tym w ogóle, w czym tylko różni się życie amerykańskie od polskiego — angielskie. Ograniczę się na przytoczeniu kilkunastu tylko przykładów wyjętych po największej części nie ze zwyczajnej mowy, ale z języka tamtejszych pism polskich. I tak, zamiast: kolej żelazna, znajdziesz: rajlrod, zamiast: bilet — tykiet, zamiast: kancelaria — ofis, zamiast: statek parowy — stymer, zamiast: mniejszy żaglowiec — bot, zamiast: hipoteka — morgedż lub ded620, zamiast: wagon — kar, zamiast: deski — lumber, zamiast: płot — fens, zamiast: siano — hay, zamiast: kurnik — czykenjad, zamiast: żyto — korn, zamiast: woźnica — tymster lub drajwer, zamiast: wóz — tym, zamiast: sklep — stor, zamiast: szynkownia — salon, zamiast: sprawa — biznes (business), Boże Narodzenie nazywa się Chrystmas, sąd (budynek sądowy) — kurt, bawialnia — parlor, wozik — buggy, ubranie całkowite — siut itp. Dalej pod wpływem składni angielskiej rodzą się także wyrażenia, jak: dziecko tyle a tyle lat stare; robić życie; człowiek wart tyle a tyle dolarów; robisz mnie śmiać się; nie słyszałem nikogo mówić; wczorajsze papiery pisały; fuliszujesz mnie; well drogi panie!; certainly, kochany panie!

Jednakże pisma przestrzegają czystości języka. Księgarnie Barzyńskich, Dyniewicza i Piotrowskiego sprzedają książki polskie, stowarzyszenia starają się prowadzić swe sprawozdania w najlepszym języku, słowem, na dobrych chęciach i patriotyzmie nie zbywa Polakom, ale język ich, oderwany od pnia macierzystego, musi psuć się, rozkładać, zmieniać ducha pierwotnego i przeradzać się tak, jak przeradza się przesadzona na obcy grunt roślina.

Skupienie wszystkich Polaków w jednym jakimś stanie, połączenie ich w jedną całość, zakładanie urządzeń własnych ochronnych mogłoby wynaradawianie się opóźnić, ale ponieważ nic podobnego nie istnieje i istnieć nie może, ponieważ Polacy żyją rozproszeni po całych Stanach, wynarodowienie więc przyszłych zwłaszcza pokoleń jest tylko rzeczą czasu. Świeży napływ wychodztwa nie będzie także tamą, bo tak gorączka wychodztwa, jak i warunki, które tę chorobę powodują, są to rzeczy przemijające, które raz doszedłszy do najwyższego natężenia, następnie słabieją. Ani w Królestwie, włączając Litwę, ani w Galicji, ani w W. Księstwie Poznańskim nie jesteśmy w położeniu Niemiec lub Anglii, które corocznie muszą wyrzucić gdziekolwiek nadmiar swej ludności pod groźbą nędzy i klęsk głodowych — więc i namowy agentów emigracyjnych nie znajdą u nas nigdy podstawy opartej na czymś istotnym, przedmiotowym. Mówiąc nawiasem, dla nas jest to okoliczność nader pomyślna. Z mniejszym jednak napływem przesiedleńców wynaradawianie dawniejszych będzie postępowało coraz szybciej. Przy tym wszelkie wychodztwo składa się przeważnie z mężczyzn, którzy nie znajdując dość swoich kobiet, biorą żony z miejscowego otoczenia. Otóż nie znam ani jednego Polaka żonatego z Amerykanką, którego by dzieci umiały po polsku. Nie wyłączam nawet i inteligencji. Jest to nieuniknione. Dzieci takie nie mogą już czytać pism i książek polskich, a choćby nawet nauczyły się po polsku, nie będzie to już ich język domowy. Osady czysto polskie, jak Radom lub Częstochowa, a zwłaszcza zakładane na pustyniach, z dala od wielkich miast, jak Nowy Poznań w Nebrasce, będą zapewne trzymały się dłużej, może nawet bardzo długo jeszcze, ale z upływem lat i te czeka los wspólny. Dodajmy do tego, że w ogóle ludność uboższa dostaje się nieodmiennie pod wpływ bogatszej, a Amerykanie miejscowi bogatsi są od Polaków. Wszystko więc składa się przeciw najlepszym ich chęciom. Ta cząstka krwi polskiej rozpłynie się prędzej czy później siłą nieprzepartych okoliczności w krwi obcej. Płonka621 zaszczepiona na innym pniu w inne przerodzi się drzewo. Pamiętajmy, że żyje tam dopiero pierwsze pokolenie. To się jeszcze oprze. Ci, co urodzili się w kraju, nie zapomną go ani nad Wielkimi Jeziorami, ani nad Oceanem Spokojnym — i wiary mu dochowają. Osadnicy w Illinois i Teksas przechowują jakby relikwie grudki ziemi polskiej, które wkładają także zmarłym do trumien, pod głowę lub na piersi. Chłop polski kocha więcej ojczyznę, niż sam wie o tym. Dziś niejeden z nich, klepiąc osełką kosę na stepach Nebraski lub Arkansasu, zaduma się, a często i zapłacze, bo mu ten dźwięk rodzinną wioskę przypomni. Dziś jeszcze, gdy gdzieś pod gorącym niebem Teksasu ozwą się organy w kościele, a ludzie zaśpiewają: „Święty Boże”, oczy im zachodzą łzami, a owe myśli chłopskie przelatują jakoby mewy Ocean — i wracają do Polski pod strzechy ojczyste.

Ale przyszłe, drugie, trzecie, czwarte pokolenia? Ale zrodzone z Niemek, Irlandek i Amerykanek dzieci? Prędzej czy później zapomną, zmienią wszystko aż do nazwisk, które dla angielskich zębów do zgryzienia za trudne, przeszkadzają w businessie.

W jakim przeciągu czasu to się stanie, dziś trudno oznaczyć — jednakże to los nieunikniony, choć smutny, że jak dawniej, wedle królewskiej przepowiedni, Rzeczpospolita, tak dziś rozproszone po całym świecie jej dzieci idą in direptionem gentium622.

Chińczycy w Kalifornii. Przez Litwosa

San Francisco • Dzielnica chińska • Sklepy • Widok ulic • Świątynie • Wnętrze świątyni • Posąg Buddy • Modlitwy • Buddaizm • Przyczyny rozszerzania się buddaizmu w niższych warstwach narodów azjatyckich • Nirwana • Stopniowe skażenie buddaizmu • Ogólny jego charakter • Różnica w Indostanie a w Chinach • Praktyczność Chińczyków • Niepowodzenie propagand chrześcijańskich • Teatr chiński w San Francisco • Sztuka z dalszym ciągiem • Domy gry • Domy tymczasowego przytułku • Policja i Chińczycy • Moralność • Brak kobiet • Poliandria • Kompanie chińskie • Monopol • Najem równy niewolnictwu * Postrach • Co robią Chińczycy? • Ludność miejska i wiejska • Ogrody warzywne na krańcach San Francisco • Najemnicy chińscy w gospodarstwie ogrodowym • Ludność górnicza • Nędza jej • Klemy górnicze • Ludność miejska • Wszelkie rodzaje posług • Spadek cen • Praca Chińczyków • Pożytki ich • Złe strony • Konkurencja z ludnością białą wyrobniczą • Agitacja antychińska • Rozruchy w San Francisco • Meetingi • Prasa w kwestii chińskiej • Drobni kupcy, drobni przemysłowcy • Chińczycy i prawo obywatelstwa • Ograniczony przypływ białej emigracji • Pierwiastek antydemokratyczny • Środki powstrzymujące żółtą emigrację • Komisarz chiński • Zakaz wywożenia zwłok • Kwestia chińska w stosunku do ogólnej konstytucji Stanów • Przyszłe niebezpieczeństwa • Kongres

Północną stronę miasta San Francisco, począwszy od ulicy Clay, zajmuje dzielnica chińska. Gdyby nie kamienice budowane w stylu europejskim, zwiedzającemu tę część miasta mogłoby się wydawać, że cudem jakim został prze niesiony do Kantonu lub Szanghaju. Dziwne wrażenie robi tu ta ludność gwarna i ruchliwa, ubrana w jednakowe kostiumy, o cerze żółtej, skośnych oczach i długich, sięgających ziemi warkoczach, uplecionych z włosów i czarnego jedwabiu. Dzielnica, szczególniej w godzinach południowego targu, przedstawia bardzo ożywiony widok. Chodniki mrowią się wówczas dosłownie od kupujących i sprzedających, sklepy czysto chińskie z wyrobami przemysłu chińskiego i napisami chińskimi, otwarte na rozcież, ściągają gości. Na każdym kroku spotykasz tu rzeczy nowe i niezwyczajne; tu sklep złotnika chińskiego: brązowe smoki wystawione w oknie zdradzają jego zajęcie; tu znów apteka: stary Chińczyk, aptekarz a zarazem i doktor, przyprawia jakąś miksturę, przypatrując się jej przez złote okulary; obok sklep z porcelaną i palmowymi wachlarzami, dalej traktiernia623: przez okna widać kucharzy ubranych biało, z warkoczami okręconymi koło głowy, jak skacząc koło stołu, na kształt marionetek, krają w ten sposób ciasto przeznaczone do gotowania. W przyległej golarni pięciu czy sześciu Chińczyków klęczy przed golarzami, z głowami opartymi o ich kolana, a ci, podnosząc jedną ręką warkocze swych pacjentów, drugą wodzą ostrożnie brzytwami po wypukłościach ich czaszek. W fajczarniach starzy i młodzi Chińczycy palą w maleńkich metalowych fajeczkach tytoń, a może nawet i zakazane opium. Na ulicach wrzawa coraz większa; pracowici kulisowie624 noszą na długich bambusowych drągach poprzywiązywane po obu końcach kosze z ogrodowizną, pęki trzcin cukrowych, banany lub ryby morskie dziwacznych kształtów. Przed domami stoją Chinki ubrane w pantalony625, z włosami uczesanymi w motyla, z brązowymi szpilkami pozatykanymi we włosach. W części słychać krzyki i nawoływania w dziwacznej mowie, której jednozgłoskowe dźwięki podobne są czasem do westchnień lub klaskań. Białej ludności niewiele się tu spotyka, po rogach ulic tylko stoją poważni policjanci, ubrani w szare surduty, ze srebrnymi gwiazdami na piersiach — wreszcie cywilizację swojską przypominają chyba omnibusy, ciągnięte bez koni i pary przez niewidzialne łańcuchy po wzgórzach zalegających całą dzielnicę.

Sklepy amerykańskie rzadko tu się trafiają, na wszystkich innych widać napisy chińskie, których cudaczne litery kreślone w prostopadłe wiersze odbijają na czerwono lakowanym papierze. Ale nie byliśmy jeszcze w miejscach najciekawszych. Oznaczają je latarnie porobione z laki i różnokolorowego papieru. To świątynie buddyjskie. Przed każdą z nich wisi pięć lub sześć takich latarni, aby wyznawcy mogli na pierwszy rzut oka odróżnić świątynię od innej zwykłej kamienicy. Wejdźmy do środka, przystęp tu dozwolony każdemu. Teraz już jesteśmy w Chinach naprawdę! Obszerny pokój obrócony na świątynię oświecony jest przez kolorowe lampy i różnokolorowe szyby. Po kątach jego stoją jedwabne parasole osadzone na długich rękojeściach, chorągwie ze słońcami, księżycami i smokami lub dłuższe drągi, na których wierzchnim końcu osadzone są brązowe emblemata nieokreślonych kształtów, podobne czasem do fantastycznych kwiatów, zwierząt lub przedstawiające chaotyczną mieszaninę jednych i drugich. Różnobarwne światło szyb i lamp rzuca pewien tajemniczy blask na całą nawę. W środku jej wznosi się pierwszy ołtarz, rodzaj niezbyt wysokiego, ale wielkiego stołu, na którym stoją dwa wysokie na dwie stopy srebrne smoki, w środku zaś piramida brązowa o nieokreślonych kształtach, pokryta inkrustacjami mającymi postacie zwierząt i ludzi. Piramida ta jest zarazem sanctuarium, w którym chronią się święte księgi Buddy; główny jednak ołtarz wznosi się w głębi świątyni. Tam, w mroku tajemniczym, a rozświecanym tylko migotliwym światłem dwóch łańcuszkowych lamp, wśród smoków, tygrysów i brązowych kwiatów lotusu, wychyla się spoza jedwabnych firanek posąg wielkiego Buddy. Budda przedstawiony jest w postaci siedzącej, z ręką i wskazującym palcem podniesionym do góry, jak gdyby nauczał. Włosy jego brody przechodzą przez szpary wzniesionej ręki, twarz koloru żółtobrązowego wyraża mieszaninę nudy i głupoty.

W podróży z Indostanu626 do Chin stracił widocznie swoją indyjską fizjonomię, albowiem oczy jego są skośne, policzki wystające, nos spłaszczony, twarz w ogóle przedstawiająca opasły typ chiński. Ubrany jest także w suknie chińskiego mandaryna, składające się z bogato haftowanej opończy, krojem podobnej nieco do ubrań moskiewskich „kuczerów”627, ze spodni obwiązanych przy kostce i papuci na grubych, białych podeszwach, z nosami pozadzieranymi do góry. Przed posągiem jego, na tej części ołtarza, która w katolickim kościele nazywa się mensa628, leżą małe pałeczki wyrobione z czarnego drzewa, a kształtem nieco do tkackich czółenek podobne. Każdy przychodzący Chińczyk bierze owe pałeczki, stuka przez parę minut ku większej chwale Buddy jedną o drugą i uważając swoją modlitwę za skończoną, wraca czym prędzej do businessu. Innych modłów w tych świątyniach, w których zresztą bywałem dosyć często, nie widziałem. Zauważyłem także, że na twarzy modlących się przez stukanie nie widać żadnego skupienia myśli, żadnego wzniesienia ich bądź ku Buddzie, bądź ku rozpamiętywaniu wielkich prawd przez niego głoszonych. Cała czynność, naprzód, trwa bardzo krótko, a po wtóre, zdaje się odbywać w sposób czysto mechaniczny, przypominający owe modlitwy bonzów629 za pomocą kołowrotka, na którego sprychach są wypisane modlitwy, a którego obrót powtarza je i posyła ku niebu, według pojęć bonzów, po tysiąc razy. Zresztą świątyń tych liczy się w San Francisco kilkanaście — cała bowiem ludność wyznaje zasady buddyjskie. Między „koolis”630 pochodzącymi z Mongolii i Mandżurii ma się znajdować pewna liczba szamanistów — ci jednak nie mają osobnych bóżnic. Mahometan i wyznawców Konfucjusza nie ma wcale. Mahometaizm lubo w swoim czasie propagowany dość silnie w zachodniej części Państwa Niebieskiego, a zwłaszcza w Bucharze, nie znalazł nigdy wielu wyznawców między właściwymi Chińczykami. Porywał on z łatwością gorącą wyobraźnię ludów wschodnich, rozszerzał się za władztwa Mogołów nawet w Indiach, ale treścią swoją, fantastyczną, pełną namiętności i uniesień, nie przemawiał nigdy do zimnego rozsądku chińskiego, który zdaje się być wcieleniem praktycznego pozytywizmu. Co do zasad Konfucjusza, wyznają je tylko cesarz, dwór, klasy wyższe i może oświeceńsza ludność stołeczna. Jest to religia urzędowa, jeżeli zasady te religią nazwać można, albowiem cała nauka Konfucjusza jest raczej wykładem o moralności. O ile przypominam sobie tytuły pięciu ksiąg pozostałych po Konfucjuszu, pokazuje się z nich, iż o właściwej teologii nie ma w całej nauce mowy. Są księgi traktujące o państwie, o szacunku dla rodziców, o pieśniach obrzędowych, o obowiązkach etc., nie ma żadnej traktującej o istocie najwyższej. Masy jednak narodu chińskiego wyznają prawie wyłącznie religię, a raczej filozofię Buddy. Jakoż będą się jeszcze garnąć długo do niej wszyscy uciemiężeni, wszyscy biedacy — niższe klasy w Indostanie, a „koolisowie” w Chinach.

— Budda — jak wiadomo — nie uznaje kast, w tym równa ludzi nie tylko w sprawach duchownych i w niebie, ale na ziemi. Dalej: życie uważa tak, jak z natury rzeczy musi na nie patrzyć biedny i zapracowany człowiek, za pokutę — za ciąg niedoli. Jest to swego rodzaju filozofia pesymizmu, która na tysiące lat uprzedziła Schopenhauera i Hartmanna. Byt indywidualny, zjawiskowy i nietrwały, uważa ona za nieszczęście i przeciwstawia mu Nirwanę. Czym jest Nirwana w pojęciu buddystów? — czymś ogólniejszym od Brahmy, Sziwah i Wisznu631. Względnie do Nirwany trzy te nazwy są tylko nazwami trojakiego rodzaju zjawisk, które jako zjawiska muszą minąć i rozpłynąć się w Nirwanie. Życie jest ruchem, zatem trudem, zatem zmęczeniem — zatem męką; Nirwana jest nieruchomością, zatem spokojem, zatem spoczynkiem — zatem szczęściem. Jest ona bytem ogólnym, niebytem indywidualnym. Kropla deszczu wpadająca do oceanu łączy się z nim, przestaje być kroplą — przestaje być czymś osobnym — nie ma jej jako kropli, ale niemniej istnieje w znaczeniu ogólnym: ludzkie „ja” tak samo rozpuszcza się w Nirwanie, przestaje istnieć jako „ja”, przestaje wiedzieć o sobie, krótko mówiąc, przestaje być — będąc jednakże w Nirwanie. Wypada z tego, że Nirwana sama w sobie nie jest nicością — jest tylko nicością dla osobników.

Ten — jak kto chce uważać — wielki byt lub wielka nicość jest zarazem istotą najwyższą i niebem, dlatego też nauki Buddy nie można uważać ani za czysty ateizm, ani za deizm. Jest to po prostu filozofia nieszczęśliwych, albowiem człowieka, którego przez większą część życia kości bolą od pracy, Nirwana nie przestrasza. Przeciwnie, w krótkich przerwach między trudem a trudem, czując całą słodycz odpoczynku, ma niejako przedsmak słodyczy, jaka musi płynąć ze spoczynku bezwzględnego, wiecznego, tak doskonałego, że aż zmienia się w niezbyt, w nieprzerwane zapomnienie.

W ten sposób nauka Buddy, która sama w sobie jest systemem filozoficznym wyrosłym na gruncie brahmanizmu632, systemem tak dobrze oderwanym, jak np. nowoczesny panteizm, który zresztą jest dzieckiem filozofii indyjskiej — przeszła do niższych kast w Indostanie i do mas niższego narodu w Chinach. Z czasem wyrobiły się formy zewnętrzne, obrządkowe, pewien rytuał kościelny — i system filozoficzny zmienił się w religię w ścisłym znaczeniu tego słowa. Owo wcielenie się myśli w obrządek, systemu wielkiego mędrca w religię mas, było rzeczą bardzo naturalną, bo — jak już wspomniałem — system ten ma swoją stronę humanitarną, bo w stosunku praktycznym do ludzkości opiera się na poczuciu niedoli w masach, bo zresztą równa ludzi — a zbolałym i zmęczonym przynosi posępną może, ale niezawodną nadzieję ulgi i spoczynku w nicości. Dziś, o ile mogłem przypatrzyć się buddaizmowi w Kalifornii, zdaje mi się, że formy zewnętrzne przygniotły całkowicie treść jego wewnętrzną. Stało się z buddaizmem to, co o mało nie stało się z chrześcijaństwem na początku wieków średnich: symbol przedstawił się za treść, której jest symbolem, wizerunek za bóstwo, obrządek za samą religię. Przypuszczam, że dzisiejszy prosty Indianin633 lub Chińczyk ma o czystym buddaizmie daleko mniej pojęcia niż każdy z moich czytelników. Prosty „koolis” widzi świątynię, w niej swoje smoki, dalej brodate, opasłe bóstwo za firankami: wie, że modląc się do niego, należy stukać jednym ułamkiem drzewa w drugi — więc stuka, myśląc o czym innym — i na tym koniec. W ten sposób każda religia może się zmienić w bałwochwalstwo, jakoż zmienił się w nie do pewnego stopnia buddaizm — nie wiem, czy i w Indostanie, ale przynajmniej w Chinach, gdzie mogły działać także na niego wpływy szamańskie.

Właściwie mówiąc, klasztory ascetyczne leżały w duchu buddaizmu, który życie uważa za pokutę, oderwanie się zaś od świata za stan względnej doskonałości i szczęścia; również w duchu nauki leżała kontemplacja, ta bowiem, przechodząc w stan ciągły, jest zapomnieniem życia — ale modlitwy skierowane do bóstwa i obrządki są w stosunku do czystego buddaizmu, biorąc ściśle teoretycznie, nonsensem — a zatem i skażeniem nauki. Modlić się do Nirwany — jest rzeczą równie głupią jak bezpożyteczną; a jednak modlitwy istnieją. Ale tłumaczy się to łatwo. Naturą, a zarazem może zagadką objaśniającą nadzwyczajny rozrost buddaizmu była łatwość, z jaką mieściły się pod zwoje jego płaszcza wszelkie religie. Indianin na przykład wyznający naukę Buddy i Nirwanę może wcale nie zrzekać się wiary w Trimurti i trzysta trzydzieści trzy miliony bóstw innych. Co więcej, sam Budda wprost nigdy przeciw wierze w bóstwa nie występował. Tak samo, jak z Nirwany wyłonił się człowiek świadomy siebie, stanowiący odrębną jednostkę, osobne, ja” obdarzone wolą — tak samo mogły wyłonić się z niej i istoty nieskończenie wyższe, potężniejsze, władnące naturą całą, życiem, śmiercią, żywiołami, w stosunku do człowieka ogromne, groźne, wszechmocne i prawie wieczne. Mniejsza, że z czasem wszystko miało wrócić do Nirwany! Bóstwa mogły być i były. Skutkiem tej praktycznej możliwości nie masz prawie na świecie religii, która by się nie dała oprawić w buddaistyczne ramy, jakoż zapewne i oprawiały się u różnych narodów różne, a stąd i rozmaite formy buddaizmu modyfikowane przez religie miejscowe, przez dawne obrządki, przez usposobienia narodowe.

Nie ma np. wątpliwości, że buddaizm indyjski inny jest niż chiński. Różnicę tę zrodził charakter narodowy. Buddaizm uważający życie za pokutę zmienił się, zgodnie z usposobieniem mieszkańców, w Indostanie — w przebierający wszelką miarę ascetyzm, w Chinach — w jedną więcej podporę utylitarnego kierunku. Podczas gdy pobożny „yoghi”634 indyjski, siadłszy na ziemi, wlepia oczy w koniec swego nosa, aby tym dokładniej zapomnieć o świecie — i siedzi przez kilka lub kilkanaście lat bez ruchu — trzeźwy Chińczyk rozumuje sobie, że jakkolwiek życie jest nieszczęściem i pokutą, ale pokuta ta będzie znośniejszą, gdy będzie co jeść, pić i gdy wreszcie będzie za co kupić sobie kawałek ziemi na starość. Chińczyk więc przede wszystkim pracuje, pracuje bez wypoczynku; zbiera każdy grosz, uprawia każdy zakątek ziemi, a gdy mu pracy i ziemi nie staje635 we własnej ojczyźnie, pakuje w skrzynkę swe smoki i swego Buddę i jedzie za morza szukać pracy w Australii lub w Kalifornii.

Zresztą przywozi ze sobą całe swoje Chiny, nie zrzeka się bowiem nigdzie ani swej religii, ani obyczaju, ani nawet sukien. Wszelkie usiłowania propagandy religijnej między Chińczykami spełzły na niczym. Propaganda chrześcijanizmu udaje się tam, gdzie trafia na narody młode, pierwotne, pełne uczuć i poezji; w Chińczyku nie znajduje ona ani jednego z tych przymiotów. Chińczyk niezdolny jest do uniesień, do poświęceń; jest to stary, rozsądny człowiek, który choćby chciał, nie może zrozumieć, że jest cnotą, a nie głupstwem zginąć za swe zasady, poświęcić się dla kogoś lub oddać bliźniemu to, co się zapracowało. O ile wiem, misje kalifornijskie nie nawróciły ani jednego Chińczyka. Każdy z nich woli pójść do świątyni swego Buddy, postukać drewienkami i uważać się potem za zwolnionego od wszelkich innych obowiązków tak względem nieba, jak i bliźnich.

Ale wracam do obrazu życia Chińczyków kalifornijskich, który począłem kreślić. Ze świątyni prowadzę czytelników do teatru, jako do pokrewnej, umoralniającej instytucji. Budowla, jak wszystkie budowle tutejsze zamieszkałe przez Chińczyków, nie ma w sobie na zewnątrz nic charakterystycznego. Jest to stara, jednopiętrowa, długa kamienica przerobiona na teatr. Wnętrze urządzone także na zwykły sposób: ławki, stojące miejsca — przed nimi scena. Sztuka rozpoczyna się po ósmej, ciągnie się późno w noc. Widzowie zbierają się, jak mogą najwcześniej. Samemu niebezpiecznie tu iść, łatwo bowiem stracić zegarek, pieniądze, a przynajmniej chustkę od nosa, a to tym łatwiej, że prócz Chińczyków zbierają się tu tak zwani hoodlums, to jest urwisze ostatniego rodzaju z całego miasta. Ścisk tu, zaduch nieznośny, gorąco nie do wytrzymania, częste zajścia i bójki między Chińczykami a „hudlumami” kończące się niekiedy pchnięciem noża. Wśród gwaru, śmiechów i nawoływań: „ho Ah-Ming! Ah-Wong! Tsen-Fu!” itp., słychać trzeszczenia orzeszków bukowych, które publika gniecie i je nie tylko przed, ale i w czasie całego przedstawienia. Na koniec zasłona się podnosi, na scenie oświeconej papierowymi lampami namazanymi łojem widać również papierowe drzewa, domki o powyginanych dachach i nieodstępne od życia chińskiego smoki; wchodzi jeden aktor, drugi i sztuka się rozpoczyna. Pisywałem w swoim czasie recenzje teatralne; nigdy jednak nie czułem się w podobnym kłopocie, jak dać treściwe i dokładne sprawozdanie ze sztuki. Gdybyż to była jedna z takich, w których z prawej strony kulis wychodzi smok, z lewej słońce, smok chce słońce zjeść, a słońce mu się nie daje, po czym kortyna spada wśród ogólnego uniesienia publiczności! Nie! Sztuka, którą widziałem, był to dramat z rodzaju, jaki Amerykanie oznaczają wyrazem emotional636. Zdaje się, że przedstawiał on literata zakochanego w znacznie bogatszej od niego pannie. Tout comme chez nous!637 Panna jednak nie ukazywała się na scenie, ponieważ w przedstawieniach nie biorą udziału kobiety. Zresztą nie wiem, co dalej było, nie wiem, co było poprzednio, i nie wiem, na czym się skończyło. Pozwalam tylko sobie domyślać się, że ponieważ w Chinach dzieją się rzeczy niezmiernie, według naszych pojęć, nieprawdopodobne, zatem bogata panna zapewne oddała rękę ubogiemu literatowi. Ta niedokładność mego sprawozdania tłumaczy się bardzo po prostu. Naprzód, nie rozumiałem z tego, co mówiono, ani słowa, po wtóre, sztuka nie skończyła się tego wieczora. Aktorowie chodzili, rozmawiali, kilku skakało nawet, ale w końcu nie nastąpił ani ślub, ani pogrzeb. Trzeźwemu umysłowi chińskiemu w głowie nie może się pomieścić, aby sztuka obejmująca nieraz kilka lat z życia bohatera mogła się skończyć jednego wieczora. Byłoby to niezgodne z rzeczywistością i zgoła bezsensowne. Sztuka powinna się ciągnąć tyle lat, ile lat przedstawia — jeżeli trzy, to trzy, jeśli więcej, to więcej. Jest w tym wszystkim pewien chiński rozum! Jeśli dramat ma być rzeczywistością, niechże będzie rzeczywistością co się nazywa. Dzięki tej zasadzie sztukę daje się tu tak, jak u nas powieść w odcinku gazety. Co wieczór: „dalszy ciąg nastąpi”, a kto go chce widzieć, niech przyjdzie. W chwili gdy to piszę, zakochany literat nie zdołał jeszcze otrzymać ręki nadobnego „Kwiatu herbaty”, ale być może, że zdołał już zjednać sobie kilka wpływowych krewniaczek, z pomocą których łatwiej będzie mu dojść do pożądanego celu.

W towarzystwie policjanta można zwiedzić także rozmaite zakłady chińskie, do których dostęp prywatnym osobom jest wzbroniony, jako to: zamtuzy638, domy, w których grają sekretnie w karty lub palą opium, posępne jaskinie służące za schronienie nędzy chińskiej lub na koniec przytułki świeżo przybyłych „koolisów”, którzy nie mogli jeszcze znaleźć sobie roboty. W jednym z takich domów przytułkowych widziałem kilkadziesiąt osób umieszczonych w niewielkiej sali. Świeżo przybyli jedni leżeli na słomie, śpiąc, drudzy popijali herbatę lub wyjadali ryż z wielkich, blaszanych naczyń z pomocą dwóch drewnianych pręcików, zastępujących miejsce naszych narzędzi stołowych. Zręczność, z jaką Chińczycy posługują się tymi pręcikami, jest prawdziwie zadziwiająca; podczas gdy mnie większe nawet grudki ryżu wymykały się zawsze, Chińczyk chwytał nimi najmniejsze osobne ziareczka, wybierając je tak dokładnie, jak ptak dziobem. Ogólny widok takiego domu tymczasowego przytułku przykre jednak sprawia wrażenie. Wszystko tu brudne, obdrapane, zaduszne, kobiety pomieszane z mężczyznami, chorzy ze zdrowymi. Cała też ludność chińska prowadzi życie lada jakie, niechlujne i niezdrowe. Mieszkania chińskie, zawsze przepełnione, są zaraźliwymi jamami, w których grasuje syfilis i ospa. Pojęć o racjonalnej higienie nie mają żadnych; jedzą byle co nie tylko ci, którzy, świeżo przyjechawszy, nie mają roboty, ale nawet i zamożniejsi, albowiem skąpstwo chińskie przechodzi wszelkie wyobrażenie. Ogólnie biorąc, jest to ludność spokojna i bojaźliwa, między sobą jednak Chińczycy kłócą się dość często i równie często kłótnie kończą się pchnięciem noża. Skłonni są także dosyć do kradzieży, dlatego też policja z żadną dzielnicą nie ma tyle do roboty, ile z chińską. A z drugiej strony nic trudniejszego, jak utrzymanie kontroli nad tą ludnością, której nazwiska są nie ustalone, do spamiętania i do napisania trudne, a prawie jednakowe. Ah-Wongów, Ah-Mingów, Jeh-Hangów liczy się tu na tysiące, a każdy pojedynczo wzięty podobny do drugiego jak dwie krople wody, każdy ma takież same skośne oczy, takiż sam długi warkocz, spłaszczony nos, ubiór — słowem, wszystko. Dlatego też ściganie chińskiego przestępcy połączone bywa z nieprzełamanymi trudnościami, zwłaszcza że wszyscy są między sobą solidarni i że policji tutejszej nie wolno jest używać z żadną ludnością — czy białą, czy żółtą, czy czarną — środków gwałtownych.

Moralność Chińczyków kalifornijskich stoi na dosyć niskim stopniu. Kwitnie między nimi wszelkiego rodzaju kosterstwo639, a zwłaszcza rozpusta, której przyczyną jest brak kobiet; ludność przebywająca tu składa się w dziewięciu dziesiątych z mężczyzn; bardzo niewielu z nich przywozi ze sobą żony, dlatego też zdarza się, że gdy między dziesięcioma Chińczykami zajmującymi mieszkanie znajduje się jedna kobieta, żyją z nią wszyscy razem. Przykłady takiej poliandrii640 widziałem często szczególniej na prowincji. W mieście kładą jej tamę domy publiczne, ale tylko do pewnego stopnia, ponieważ rząd stanowy ani domów publicznych, ani przywożenia nierządnic nie toleruje.

Przykłady owej rozpusty chińskiej oddziaływają nawet ujemnie i na ludność białą w San Francisco, dostarczając antychińskiej partii tutejszej jednego więcej dowodu przeciw dowozowi Chińczyków.

Cała ta ludność kosooka dostawiana bywa do Kalifornii przez kompanie chińskie, których w San Francisco istnieje sześć, solidarnie ze sobą połączonych. Nazw ich nie będę cytował, albowiem rzecz to dla czytelników obojętna. Kompanie te wynajmują okręty przeważnie od „Pacific Steam Ship Company”, które ładują na swoje pomosty „koolisów” w Kantonie, Szanghaju i innych miastach portowych. Oczywiście kompanie płacą za nich podróż i utrzymują ich do czasu wynalezienia roboty w San Francisco. Jest to jeden z najobrzydliwszych w świecie monopolów, równających się w gruncie rzeczy niewolnictwu, albowiem jak łatwo zrozumieć, biedny „kooli”, zaciągnąwszy dług na podróż, na pierwsze potrzeby życia, na ubiór, narzędzia rolnicze lub górnicze, płacąc przy tym komisowe od wynalezionej pracy, przy największej oszczędności, do jakiej tylko Chińczyk jest zdolny, nigdy prawie nie zdoła wypłacić się kompanii. Stąd Chińczycy są po prostu niewolnikami, a cała ich praca idzie na korzyść kompanii. Dodajemy do tego, iż kompania ich rządzi i sądzi, że nakazuje im zaopatrywać się we wszystko w swoich tylko sklepach, w których daje im kredyt, a zrozumiemy łatwo, że zwłaszcza robotnik nigdy prawie z jej rąk wyjść nie może.

Wstąpiwszy nogą na ziemię amerykańską, wszelki „kooli” niby jest wolny. Może natychmiast zerwać związki z kompanią i stosunek swój do niej zmienić w prosty stosunek dłużnika do wierzyciela. Mógłby nawet albo wcale nie spłacać zaciągniętych długów, albo spłacać w ratach dowolnych; mógłby, znalazłszy sobie robotę, nie brać w sklepie chińskim, słowem: rozpocząć życie na własną rękę. Ale rzadko to się zdarza. Naprzód, Chińczyk, przybywając do kraju obcego bez środków, bez znajomości języka, między ludzi obcych i nieprzychylnych, widzi w kompanii jedyną ucieczkę i jedyną opiekę, słowem: swój chiński obóz; następnie, przywykłszy w kraju do despotyzmu mandarynów641, do trzciny bambusowej, kangi642 i tym podobnych tortur, nie odczuwa całego ucisku kompanii, a na koniec nie wie, że prawa miejscowe, potężniejsze od kompanii, będą w największej liczbie razów trzymały jego stronę, mało troszcząc się o kompanię.

Później, ocierając się o ludzi białych, oswoiwszy się z językiem i prawami, i ze swobodą, przychodzi do świadomości swego położenia, ale i wtedy trzyma go w rękach kompanii strach. Prawa miejscowe mogą go wprawdzie osłonić przed otwartym gwałtem, ale nie osłaniają przed pchnięciem noża przez niewiadomą rękę, jakie spotyka każdego „koolisa”, który by chciał przeciąć węzły łączące go z kompanią.

Duch swobody amerykańskiej dawno by podkopał i zniszczył istnienie tego ohydnego monopolu, gdyby nie to, że ze stanowiska prawnego nie ma się jak do kompanii przyczepić. Prawo pozwala na istnienie wszelkiego rodzaju stowarzyszeń, pozwala na udzielanie kredytu robotnikom; Chińczycy nie są niewolnikami — jest to stosunek dłużników do wierzycieli. Monopol ten istnieje prywatnie, nie urzędowo; słowem: ze stanowiska prawnego kompanie są w porządku. Z tym wszystkim opinia publiczna tak dalece jest przeciw nim zwrócona, a agitacja antychińska takie przybrała rozmiary, że śmiało dziś można powiedzieć, iż tak dni istnienia kompanij, jak i dowozu Chińczyków są już policzone.

Przypatrzmy się teraz temu, co Chińczycy robią w Kalifornii. Jedyna odpowiedź dokładna: wszystko. Znakomita ich część zwróciła się do rolnictwa. Całe San Francisco położone jest na bezpłodnych wydmach i wzgórzach piaszczystych, a jednak kto się uda na jego krańce, spostrzeże na krańcach niezabudowanych jeszcze ulic, na wzgórkach, dolinach i pochyłościach, na bokach drogi, słowem: wszędzie, małe ogrody warzywne otaczające miasto jednym pasem zieloności. Chińska mrówcza praca zmieniła tu nieurodzajny piasek na najpłodniejszy czarnoziem. Jak i kiedy dokazali tego, sami chyba mogą dać na to odpowiedź, dość że wszelkie ogrodowizny, warzywa, ogrodowe owoce, maliny, truskawki dochodzą pod pieczą chińskich ogrodników do bajecznej wielkości. Widziałem truskawki tak wielkie, jak małe gruszki, głowy kapusty przechodzące rozmiarami po czterykroć nasze europejskie i dynie wielkości naszych balii do prania.

Chińska chałupa stoi w środku ogrodu, o każdej zaś porze dnia dostrzeżesz długowarkoczych żółtych ogrodników to kopiących, to wyrzucających nawóz na ziemię, to polewających warzywa. Czasem w interesie własnego apetytu lepiej tego nie widzieć, albowiem mnie samemu zdarzyło się podpatrzeć Chińczyków wlewających w rozchylone głowy nierozwiniętej jeszcze kapusty ciecz wytworzoną z ludzkich odchodów rozprowadzonych wodą. Całe San Francisco jednak żyje ogrodowizną i warzywami kupowanymi od Chińczyków. Co rano widać obładowane ich wozy ciągnące do środka miasta na targi lub zatrzymujące się przed prywatnymi domami. Można nawet rzec, że ta gałęź przemysłu przeszła w całej Kalifornii w ręce wyłącznie chińskie. Prawie nigdy jednak nie pracują oni na własnych gruntach, ale na wydzierżawionych. Nie kupują gruntów, dlatego że żaden Chińczyk nie przyjeżdża do Kalifornii, aby w niej osiąść stale, ale tylko dlatego, aby zarobić kilkaset dolarów i wrócić na starość do ojczyzny. Prócz przy wiązania do kraju i powodów religijnych skłania ich do powrotu różnica znaczenia pieniędzy w Kalifornii i w Chinach. W Państwie Niebieskim, gdzie pieniądz jest drogi, kilkaset dolarów stanowi już fortunę pozwalającą posiadaczowi jej odpoczywać. „Ja być tu nic, nic — mówił do mnie jeden z Chińczyków — a w »Czajnie«643 300 dolarów, ja wielki, o! wielki dżentelmen! (big, big gentleman)”. Mnóstwo także Chińczyków pracuje u białych farmerów, szczególniej w sadach. W Kalifornii, począwszy od San Francisco aż do San Diego na południe, uprawa zbóż nie odgrywa wielkiej roli, klimat bowiem jest dla żyta, pszenicy i innych naszych zbóż z wyjątkiem jęczmienia za ciepły. Główną więc gałęź rolnictwa stanowi uprawa wina i pomarańcz na południu, a drzew owocowych i chmielu wyżej644. Koło San Francisco i w hrabstwie Alameda wzdłuż linii kolei żelaznej ciągną się całe ogrody jabłoni, grusz, drzew brzoskwiniowych, migdałów, miejscami pola na przestrzeni kilkunastu i kilkudziesięciu akrów pokryte są krzakami porzeczek, w bliskości Sacramento ciągną się ogromne chmielniki. Otóż pracą koło tych pól i ogrodów zajęci są prawie wyłącznie najemni Chińczycy. Co więcej: farmerowie twierdzą, że tego rodzaju na przykład zajęcie, jak obieranie porzeczek lub chmielu, wymagające drobiazgowej skrzętności, nie może być tak dobrze spełniane przez białych, a prócz tego, ponieważ praca białych dwa razy jest droższą, przy innych robotnikach jak Chińczycy nie opłaciłoby się wcale.

Z powodu silnie rozwiniętej agitacji antychińskiej próbowano już zastąpić Chińczyków dziećmi, ale pominąwszy już to, że dzieci, objadając się owocami przy zbiorze, zapadały na diarię645, praca ich okazała się tak niedokładną, tyle owoców pozostawało na krzakach, że przynosiła raczej stratę niż zysk właścicielom.

Przy uprawie jednak zbóż na północy Kalifornii Chińczycy nie wytrzymują współzawodnictwa z białymi. Do orania, bronowania i żniwa robotnik biały, jako dwa razy silniejszy, daleko jest pożądańszy, robi bowiem prędzej i potężniej. Tam jednak, gdzie białych nie ma, używają Chińczyków i do tych zajęć.

Na południu Kalifornii, gdzie kwitnie uprawa wina, mniej także używają Chińczyków, albowiem łatwo jest o robotników meksykańskich i indyjskich, tak silnych, jak i yankee, a pracujących równie tanio, jak Chińczycy. W Anaheim i w okolicach Los Angelos oborywaniem winogradu trudnią się Meksykanie, zbieraniem zaś i wytłaczaniem prawie wyłącznie półcywilizowani Indianie, którzy przynoszą jeszcze i tę korzyść pracodawcom, że prawie zawsze przepijają u nich całkowity zarobek. Ale uprawa ogrodowizn i warzyw zostaje tak tu, jak i wszędzie, w ręku Chińczyków, również jak i wszystkie zajęcia służbowe spełniane w Europie przez kobiety.

Między skwaterami osiadłymi na ziemiach rządowych w Cost Ranye, Santa Ana, San Bernardino, Santa Lucia nie spotykałem prawie nigdy Chińczyków. Życie na pustyni, wśród lasów, wymaga potężnej pracy fizycznej, do której Chińczyk nie jest zdatny. Nie ma żadnego prawa, które by zabraniało brać im klemy rolnicze, osiadać na nich i po pewnym czasie dochodzić do własności, ale Chińczycy nie czynią tego nigdy. Życie na pustyni może zapewnić spokojny byt do śmierci, nie zapewnia jednak gotowych pieniężnych dochodów, o które Chińczykom, pragnącym na starość wrócić do Państwa Niebieskiego, głównie chodzi.

Drugim zajęciem ludności chińskiej wiejskiej jest przemywanie złota; jednakże zajęciem tym trudni się daleko mniejsza liczba Chińczyków niż rolnictwem, ci zaś, którzy się nim trudnią, prowadzą życie biedne i wypadkowo tylko chyba dochodzą do majątków. Najznakomitsze kopalnie złota są już od dawna w rękach rozmaitych bogatych stowarzyszeń, nie tak więc łatwo teraz, jak dawniej, o klemy górnicze. Dawniej, gdy odkryto w jakiej okolicy złoto, każdy, kto przychodził je kopać, zajmował klem, czyli pewną przestrzeń gruntu, na której sam jeden miał prawo czynić poszukiwania. Prawo zabraniające Chińczykom brać klemów górniczych nie istniało napisane, ale istniało jako prawo zwyczajowe. Po prostu górnicy biali nie znosili sąsiedztwa Chińczyków na klemach, a gdy ci ostatni zajęli je pierwej, wypędzano ich z pomocą rewolwerów. Dziś, gdy wszystko przeszło w ręce stowarzyszeń, gdy kopalnie są tylko wielkimi przedsiębiorstwami akcyjnymi, gdy wreszcie nie pokazują się coraz nowe pokłady leżące na ziemiach jeszcze niezajętych, rządowych, nawet biali nie mogą znaleźć klemów, a cóż dopiero Chińczycy. Chińczycy siadają więc na starych, opuszczonych od dawna bądź to przez samotnych górników, bądź przez kompanie. Oczywiście zarobki ich muszą być bardzo nieznaczne, tym bardziej że i środki używane przez nich do przemywania ziemi są bardzo proste, nie mogące wytrzymać porównania ze środkami używanymi przez bogate i potężne towarzystwa. Widziałem takie osady górnicze chińskie w okolicach Sebastopola. Na wzgórzach podartych przez dawnych górników, porozsypywanych, przemytych, pokruszonych, w okolicy pustej stoją nędzne nad wyraz chaty chińskie. Mieszkańcy ich wychodzą na robotę świtaniem, biorą ze sobą cokolwiek jadła i wracają dopiero wieczór. Cały dzień takiej pracy nie przynosi im więcej jak 25 centów, czyli tyle, że gdyby np. jakakolwiek kompania chciała te wzgórza przemywać, musiałaby dopłacać z własnej kieszeni przynajmniej po 2 dolary dziennie każdemu robotnikowi. Ale Chińczyk żywi się lada czym; pije czystą wodę, garść ryżu i filiżanka herbacianego odwaru wystarcza mu na cały dzień, składa więc cent do centa dopóty, dopóki nie zbierze kilkuset dolarów lub nie umrze z wycieńczenia, co także często się trafia.

Przechodzę teraz do ludności miejskiej. Los Chińczyków pracujących w miastach bez porównania jest lepszy niż górników. Nie ma ani jednego rodzaju pracy, któremu by się nie oddawali. Zajmują się handlem, po fabrykach pracują jako robotnicy, wynajmują ich właściciele warsztatów rzemieślniczych, spełniają po hotelach wszystkie niższe usługi, zajmują się porządkiem w domach prywatnych; w traktierniach i na dworcach kolei żelaznych służą za kucharzy i garsonów, prawie wszystkie pralnie w mieście są w ich ręku i należy oddać im tę sprawiedliwość, że piorą pięknie, szybko i tanio; służą za niańki do dzieci. W domu prywatnym Chińczyk spełnia wszystkie obowiązki służącej: sprząta, zamiata, ściele łóżka, gotuje, pomywa, chodzi do miasta po sprawunki; jest to służący cichy, trzeźwy, pracowity, łagodny i posłuszny, a kosztujący bez porównania mniej niż biały. Od czasu znaczniejszego wzrostu ludności chińskiej w Kalifornii wszystkie ceny obniżyły się znakomicie. Począwszy od cygar kręconych ręką Chińczyka, skończywszy na artykułach żywności, wszystko daleko obecnie jest tańsze z tego powodu, że tańszy jest robotnik. Płaca, jaką tu bierze służący chiński, wyda się polskim czytelnikom bajecznie ogromną, ale zapewniam ich, że jak na Kalifornię, jest ona niezmiernie niską, a w najgorszym razie dwa razy przynajmniej niższą od płacy białego, a nawet białej kobiety. Wynosi ona od 15 do 20 dolarów (30–40 rs.646) miesięcznie; na prowincji zaś można dostać przychodniego służącego i taniej. Najemnika białego do ciężkiej roboty płaci się tu powszechnie 2 dolary dziennie; Chińczyk robi, prawda, wolniej i nieco dłużej, ale zadawalnia się dolarem dziennie. Tak więc Chińczycy zniżyli cenę pracy, za którą poszło zniżenie cen wszelkiej produkcji i wszelkich potrzeb do życia.

Biorąc te rzeczy na uwagę, można by poczytywać Chińczyków za dobrodziejstwo Kalifornii, gdyby nie to, że robią oni potężną konkurencję klasie roboczej białej, a poniekąd pozbawiają ją sposobu do życia. Biały nie może pracować tak tanio, jak Chińczyk, potrzebuje bowiem więcej jeść, mieć lepsze mieszkanie, nie dusić się po kilkunastu w jednej jamie; na koniec, biały robotnik częstokroć ma rodzinę, żonę i dzieci, Chińczyk zaś jest sam. Wyobraźmy sobie łatwo położenie białych klasy wyrobniczej, gdy pomyślimy, że 100 tysięcy Chińczyków pracujących w Kalifornii odebrało robotę stu tysiącom białym. W fabrykach, w zakładach rzemieślniczych, na kolejach, wszędzie żółci wyparli białych — w rezultacie więc Chińczycy, jeśli są dobrodziejstwem, to są dobrodziejstwem klas bogatych, potrzebujących usługi i rąk. W walce kapitału z pracą przeważyli oni stanowczo szalę na stronę kapitału. Niektórzy pracodawcy, choćby biali oddawali im swoją pracę taniej, woleliby jednak Chińczyków, jako robotników stojących poza kwestią socjalną, jako nie współobywateli, ale półniewolników, cichych, posłusznych i karnych. Krótko mówiąc, Chińczycy są klęską klasy wyrobniczej, a w miarę jak ich jest coraz więcej, poczynają już robić nader niebezpieczną konkurencję drobnemu handlowi, drobnemu rolnictwu, drobnemu przemysłowi. Skutkiem tego wyrodziła się w San Francisco i w całej Kalifornii potężna antychińska agitacja, do której należy tysiące ludzi, a której celem jest powstrzymanie dowozu nowych „koolisów” do Kalifornii i wypędzenie wszelkimi sposobami dawniejszych.

Należą do tej agitacji ludzie wszelkich stanów, głównie jednak robotnicy, którzy częstokroć skłonni są do uciekania się do środków gwałtownych. Groźne rozruchy socjalne, jakie miały miejsce w stanach wschodnich, powtórzyły się i tu, tu jednak nosiły charakter antychiński. Byłem obecny tej nocy w San Francisco, w której spodziewano się rzezi chińskiej. Przy świetle łuny palących się budowli nadbrzeżnych ciągnęły ogromne, groźne tłumy robotników, niosąc transparenta, na których były takie napisy, jak np.: „Self-preservation is the first law of nature647 itp. Sklepy były pozamykane; Chińczycy obwarowani na swoich wzgórzach i uzbrojeni w ręczne granaty, oczekiwali co chwila napadu. Jakoż było pewną rzeczą, że ludność ta, lubo w ogóle spokojna i bojaźliwa, bronić się będzie z rozpaczą. Z drugiej strony wystąpiły milicje miejskie i obywatele zbrojni w tak zwane „kloby”648, tj. kije z niezmiernie ciężkiego drzewa, i rewolwery. Czasami na ulicach słychać było strzały: strzelano przy palących się domach, których tłuszcza nie pozwalała gasić. Wielki jednakże meeting robotników odbył się burzliwie, ale bez rozlewu krwi. Postanowiono wysłać deputację do Kongresu, postanowiono nie kupować nic, co wychodzi z rąk chińskich, i tłumy się rozeszły. Ale pożary trwały jeszcze przez dni kilka, wszystko zaś uspokoiło się dopiero wtedy, gdy zarządy kolejowe, które pierwsze dały powód do rozruchów zmniejszeniem pracy białym, zgodziły się na niezmniejszanie płacy i wydalenie Chińczyków z zakładów kolejowych.

Prócz tej jednej, groźnej manifestacji widziałem mnóstwo meetingów noszących charakter pokojowy, ale właśnie może dlatego mających większe znaczenie w agitacji antychińskiej. Obecnie sami tylko robotnicy do niej należą, ale większość dziennikarzy, drobniejszych obywateli, kupców rzemieślników, słowem: większość mieszkańców Kalifornii. Ludzi myślących nie tylko przyczyny osobiste powodują do występowania przeciw żółtym, ale także i względy patriotyczne. Jakoż rozpatrując sprawę bezstronnym okiem, wyznać należy, że Kalifornia więcej może traci niż zyskuje na Chińczykach. Zostawiają oni pracę — to prawda, ale wywożą z kraju pieniądze. Chińczyk nie wzbogaca miejscowego handlu ani przemysłu, wszystko bowiem kupuje i musi kupować w sklepach chińskich. Chińczyk nie bierze ziemi, nie osiada na niej jako rolnik, który ją przekaże synom i wnukom; Chińczyk nigdy prawie nie przyjmuje amerykańskiego obywatelstwa, jakkolwiek traktat burlinghamski649 zawarty w roku 1868 daje żółtym równe prawa z innymi. Chińczyk na koniec dorobiwszy się jakiego takiego grosza, opuszcza kraj, aby nigdy już do niego nie powrócić.

Dalej, Chińczycy nie tylko odebrali chleb klasie wyrobniczej białej, ale przynoszą krajowi daleko większą jeszcze szkodę: oto wstrzymują przypływ białej emigracji ze stanów wschodnich i Europy — tej emigracji, która osiedliłaby się raz na zawsze, przyjęła obywatelstwo i wytworzyła ludność nie wyzyskującą kraju, aby go potem opuścić, ale osiadłą.

Na koniec jeszcze jedno: oto Chińczycy, nie przyjmując obywatelstwa, a pracując w charakterze najemników, wnoszą pewien pierwiastek służebniczy w to społeczeństwo, jedyne może na świecie, w którym równość nie jest czczym wyrazem. Bądź farmer, bądź przemysłowiec, bądź ktokolwiek używający Chińczyków, przyzwyczaiwszy się z nimi do roli pana względem podwładnych, będzie z trudnością mógł jej zapomnieć nawet, w stosunkach z białymi. Jest to wzgląd może najważniejszy, stosunek bowiem taki jest grzechem przeciw moralności demokratycznej — na której wszystkie instytucje, a nawet istnienie społeczeństwa było dotychczas oparte.

Dlatego też do partii antychińskiej należą prócz robotników wszyscy inteligentniejsi ludzie w Kalifornii. Gdyby usunięcie ich leżało w zakresie praw stanowych, dawno by już zapewne byli usunięci, ale kwestia ta zaczepia o konstytucję całych Stanów Zjednoczonych. Stan zrobił, co było w jego mocy. Ustanowił osobnego komisarza chińskiego (Commisary of emigration), którego obowiązkiem było czuwać nad kompaniami chińskimi, rewidować okręty przywożące „koolisów”, nie puszczać indywiduów chorych, nierządnic i prawdę powiedziawszy, w ogóle dowóz obostrzać i utrudniać. W ostatnich czasach komisarzem takim był Rudolf Korwin Piotrowski, rodak nasz, któremu wiele wskazówek tyczących Chińczyków zawdzięczam. Prócz tego prawodawstwo miejscowe przedsięwzięło inne jeszcze środki, z których najdzielniejszym był zakaz wywożenia zwłok zmarłych Chińczyków do Państwa Niebieskiego. Chińczycy, jak wiadomo, odznaczają się szczególniejszą czcią dla zmarłych. Według ich pojęć, wyrobionych na podstawie religii i odwiecznego obyczaju, każdy zmarły, aby przejść do Nirwany i spoczywać w spokoju, powinien być pogrzebany w granicach Państwa Niebieskiego. Rokrocznie też te same okręty, które przywoziły żywych, odwoziły umarłych. Dziś wywóz zmarłych został raz na zawsze zakazany, co Chińczyków w Chinach wstrzymuje od wyjazdu w kraje „barbarzyńców” — Chińczyków kalifornijskich zaś skłania do jak najprędszego powrotu.

Tak stoi kwestia chińska w Kalifornii; obecnie przeszła ona już i do Kongresu w Washingtonie, w którym niemało zapewne narobi kłopotów, albowiem musi za sobą pociągnąć pewne zmiany, a przynajmniej zastrzeżenie w ogólnej konstytucji. Konstytucja wyraźnie pozwala wszystkim cudzoziemcom przybywać do Stanów Zjednoczonych, naturalizować się w nich lub nie, trudnić się handlem, zarobkiem, słowem: czym się komu podoba. Legalnie więc biorąc, Chińczycy mają ją za sobą. Ale z drugiej strony, niebezpieczeństwa, na jakie z czasem z powodu emigracji chińskiej narażone być mogą stany leżące nad Oceanem Spokojnym, niebezpieczeństwa bardzo już widoczne w Kalifornii, a bliskie zapewne dla Washington Territory, Oregonu, Arizony i Nevady, mogą także zaważyć i zaważą zapewne niemało w umysłach tych, którzy mają moc zmieniania konstytucji. Nie ma wątpliwości, że kwestia chińska mogłaby z upływem lat sprowadzić takież rozterki grożące zerwaniem unii między Wschodem a Zachodem, jakie niedawno sprowadziła kwestia niewolnictwa między Południem a Północą. Dziś jeszcze tak nie jest, dziś jest to zaledwie czarna chmurka na pogodnym horyzoncie Unii, jednakże ostrożność nakazuje dość wcześnie zabezpieczyć się od nawałnicy i piorunów. Przeciwnicy Chińczyków w Kalifornii zdołali podobno zainteresować bliżej samego prezydenta Haysa650 tą kwestią — jak zaś rozstrzygnie ją Kongres, wkrótce zobaczymy.

Przypisy:

1. suplikacja — w kościele katolickim pieśń błagalna, śpiewana szczególnie w okresie klęsk itp. [przypis edytorski]

2. l’abbé (fr.) — ksiądz. [przypis edytorski]

3. zelant (daw.) — gorliwy wyznawca; dziś: zelota. [przypis edytorski]

4. chevalier (fr.) — kawaler; rycerz. [przypis edytorski]

5. un petit cri (fr.) — słaby okrzyk. [przypis edytorski]

6. duszny (daw.) — odnoszący się do duszy; duchowy. [przypis edytorski]

7. Mea culpa! (łac.) — Moja wina! [przypis edytorski]

8. à vol d’oiseau (fr.) — z lotu ptaka. [przypis edytorski]

9. Bakałarze — niedokończona powieść obyczajowa drugorzędnego pisarza Adama Pługa (pseud. Adama Pietkiewicza, 1823–1903), drukowana w latach 1868–1869 w kilkunastu odcinkach w tygodniku „Kłosy”, od 1875 kontynuowana w kolejnych kilkunastu odcinkach. [przypis edytorski]

10. resursa (daw.) — klub towarzyski. [przypis edytorski]

11. okowita (daw., z łac. aqua vitae: woda życia) — wódka, mocny alkohol. [przypis edytorski]

12. tedy (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]

13. stopa — dawna miara długości, niecałe 30 cm. [przypis edytorski]

14. rozpaczne (daw.) — dziś: rozpaczliwe. [przypis edytorski]

15. wysilenie (daw.) — wysiłek. [przypis edytorski]

16. Chwila obecna — cykl felietonów Henryka Sienkiewicza drukowanych od 1875 w „Gazecie Polskiej”. [przypis edytorski]

17. reporterowie (daw.) — dziś popr. forma M. lm: reporterzy. [przypis edytorski]

18. fakta (daw.) — dziś popr. forma B. lm: fakty. [przypis edytorski]

19. Grant, Ulysses (1822—1885) — amerykański generał i polityk, główny dowódca wojsk Unii podczas wojny secesyjnej (od 1863); osiemnasty prezydent USA (1869–1877). [przypis edytorski]

20. Horain, Julian Florian (1821–1883) — polski publicysta; po powstaniu styczniowym wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie był korespondentem „Tygodnika Ilustrowanego”, utrzymywał żywe kontakty z Henrykiem Sienkiewiczem; w 1880 powrócił do kraju i osiadł w zaborze austriackim. [przypis edytorski]

21. obudwom (daw.) — dziś popr.: obydwóm. [przypis edytorski]

22. dobrodzika (daw.) — dobrodziejka, tytuł grzecznościowy w stosunku do kobiet. [przypis edytorski]

23. na piramidzie raz odebrałem list, że za mąż idzie! — uproszczony cytat z poematu Beniowski Juliusza Słowackiego: „Ach, takem ja śnił — lecz na piramidzie, Tfu! — odebrałem list, że za mąż idzie” (II 455–456). [przypis edytorski]

24. ściągać rękę (daw.) — dziś: wyciągać rękę. [przypis edytorski]

25. Deotyma (pseud.), właśc. Jadwiga Łuszczewska (1834–1908) — pisarka, poetka; autorka powieści dla młodzieży, m.in. Panienka z okienka (1898). [przypis edytorski]

26. ergo (łac.) — więc, a zatem. [przypis edytorski]

27. humbug (ang.) — blaga, oszustwo. [przypis edytorski]

28. miss (ang.) — panna. [przypis edytorski]

29. podać się o paszport — dziś popr.: złożyć podanie o paszport. [przypis edytorski]

30. safanduła — człowiek niezaradny, pozbawiony energii, fajtłapa. [przypis edytorski]

31. uzyszcze (daw.) — uzyska. [przypis edytorski]

32. Cortez, właśc. Hernán Cortés (ok. 1485–1547) — hiszpański konkwistador, w latach 1519–1521 zdobywca Meksyku. [przypis edytorski]

33. Aranjuez — miasto w środkowej Hiszpanii, letnia rezydencja królów hiszpańskich ze wspaniałymi ogrodami pałacowymi ozdobionymi dziesiątkami fontann i rzeźb; tu: chwile przyjemności, pobytu w miłym, luksusowym miejscu. [przypis edytorski]

34. interes (tu daw.) — zainteresowanie. [przypis edytorski]

35. municypalny — miejski, związany z samorządem miejskim. [przypis edytorski]

36. interlokutor (daw., z łac.) — rozmówca. [przypis edytorski]

37. opłatek (tu daw.) — krążek papieru z klejem, do pieczętowania listu. [przypis edytorski]

38. do zabijania palów (daw.) — dziś popr.: do wbijania palów. [przypis edytorski]

39. Platon (427–347 p.n.e.) —filozof grecki, kluczowa postać w rozwoju filozofii; uczeń Sokratesa, nauczyciel Arystotelesa; twórca idealizmu filozoficznego, założyciel szkoły zwanej Akademią Platońską; swoje poglądy wyrażał w formie dialogów. [przypis edytorski]

40. Heraklit z Efezu (ok. 540–480 p.n.e.) — filozof grecki, zaliczany do jońskiej szkoły filozofii przyrody. [przypis edytorski]

41. Nabuchodonozor — biblijny król Babilonii, Nabuchodonozor II, władca (605–562 p.n.e.) imperium nowobabilońskiego, który m.in. stłumił powstanie w Judzie, zburzył Jerozolimę i uprowadził większość Żydów do Babilonii. [przypis edytorski]

42. niepodobieństwo (daw.) — coś niemożliwego a. nieprawdopodobnego. [przypis edytorski]

43. par esprit de contradiction (fr.) — z przekory. [przypis edytorski]

44. banhof (daw., z niem. Bahnhof) — dworzec kolejowy. [przypis edytorski]

45. jakoż (przestarz.) — spójnik akcentujący, że coś, o czym mowa wcześniej, jest prawdziwe, zaszło lub spełniło się: i rzeczywiście, i w samej rzeczy. [przypis edytorski]

46. numer — tu: pokój opatrzony numerem. [przypis edytorski]

47. przezrocza (daw.) — dziś: przezroczysta. [przypis edytorski]

48. widny (daw.) — widoczny, dający się widzieć. [przypis edytorski]

49. nie masz (daw.) — nie ma, nie istnieje. [przypis edytorski]

50. burg (z niem.) — gród, zamek. [przypis edytorski]

51. gloria Dei (łac.) — chwała Boga. [przypis edytorski]

52. Arnsbergów, którzy dziś śpią kamiennym snem w kościelnej nawie — jedną z trzech osób świeckich pochowanych wewnątrz katedry w Kolonii jest Gotfryd IV z Arnsbergu (1318–1368); pozostałe dwie to żona Mieszka II Rycheza (ok. 995–1063) oraz hrabia Emundus von Friesheim (zm. ok. 829). [przypis edytorski]

53. Hartmann, Eduard von (1842–1906) — filozof niemiecki, twórca teorii pesymizmu historiozoficznego. [przypis edytorski]

54. Wacht am Rhein (niem.) — „Straż nad Renem”, niemiecka pieśń patriotyczna ze słowami Maxa Schneckenburgera i melodią Karla Wilhelma, wyrosła z historycznej wrogości niemiecko-francuskiej. Jej pierwsze publiczne wykonanie miało miejsce w 1854. Ze względu na swoją wymowę zyskała sławę podczas wojny francusko-pruskiej (1870–1871) i cieszyła się popularnością podczas obu wojen światowych. [przypis edytorski]

55. HoracjuszQuintus Horatius Flaccus (63 p.n.e.–8 n.e.), pol.: Horacy, wybitny rzymski poeta i teoretyk literatury. [przypis edytorski]

56. lubo (daw.) — chociaż. [przypis edytorski]

57. garson (z fr. garçon: chłopiec) — kelner lub boy hotelowy; tu: bagażowy. [przypis edytorski]

58. buty palone — buty z błyszczącymi cholewami, ze skóry przyczernianej nad ogniem. [przypis edytorski]

59. hercogowińskich posłów wysłanych o pomoc przeciw Turkom — w latach 1875–1878 w Hercegowinie toczyło się powstanie przeciwko Turcji. [przypis edytorski]

60. Tiens! (fr.) — Coś takiego! [przypis edytorski]

61. Non, messieurs! non! (fr.) — Nie, panowie! Nie! [przypis edytorski]

62. Bismarck, Otto von (1815–1898) — niemiecki polityk konserwatywny, jako premier Prus doprowadził do zjednoczenia państw niemieckich (1871), w powstałej Drugiej Rzeszy pełnił funkcję kanclerza. [przypis edytorski]

63. Mon Dieu! qu’est-ce que ça veut dire? (fr.) — Mój Boże! Co to ma znaczyć? [przypis edytorski]

64. On dort chez nous comme cela (fr.) — u nas się w ten sposób śpi. [przypis edytorski]

65. kepi — rodzaj sztywnej czapki wojskowej zaopatrzonej w czworokątny daszek. [przypis edytorski]

66. Galilaee, vicisti! (łac.) — Galilejczyku, zwyciężyłeś. Słowa przypisywane cesarzowi Julianowi Apostacie (361–363 n.e.), który miał je wypowiedzieć w chwili śmierci, uznając zwycięstwo chrześcijaństwa; chciał je bowiem w czasie swego panowania stłumić i przywrócić pogaństwo zmodernizowane w duchu neoplatońskim. [przypis edytorski]

67. mleczywo (daw.) — mleko i przetwory z mleka, nabiał. [przypis edytorski]

68. Św. Gudula — gotycki kościół św. Michała i św. Guduli (patronki Belgii) w Brukseli, obecnie mający status kościoła katedralnego. [przypis edytorski]

69. Egmont Lamoral (1522–1568) — niderlandzki dowódca i polityk; razem z Wilhelmem Orańskim był przywódcą opozycji w Niderlandach przeciw rządom hiszpańskim, został stracony z rozkazu księcia Alby. [przypis edytorski]

70. książę Alba, właśc. Ferdynand Álvarez, trzeci książę Alba (1507–1582) — namiestnik Hiszpanii w Niderlandach, słynny z okrucieństwa. [przypis edytorski]

71. Attyla (zm. 453) — wódz Hunów, twórca imperium, najgroźniejszy z przeciwników cesarstwa rzymskiego swojej epoki. [przypis edytorski]

72. zmąciła spokój równie szczęśliwej Alzacji — rywalizacja Francji i królestwa Prus o dominację w Europie doprowadziła do wybuchu francusko-pruskiej (1870–1871), która zakończyła się klęską Francji oraz utratą przez nią bogatych, granicznych krain Alzacji i Lotaryngii na rzecz nowo utworzonego państwa: zjednoczonych Niemiec (Rzeszy Niemieckiej). [przypis edytorski]

73. Was ist des Deutschen Vaterland (niem.) — „Czym jest niemiecka ojczyzna”, niemiecka pieśń patriotyczna Ernsta Moritza Arndta (1813), popularna w XIX wieku wśród ludności niemieckiej pragnącej utworzenia jednego zjednoczonego państwa niemieckiego. W jej tekście wymieniane są kolejne kraje i regiony niemieckojęzyczne z pytaniem, czy któryś z nich jest ojczyzną wszystkich Niemców. Pieśń była jednocześnie skierowana przeciwko Francji, zawierając słowa: „To ojczyzna Niemców (...) Gdzie każdy Francuz nazywany jest wrogiem”. [przypis edytorski]

74. Skarga, Piotr (1536–1612) — jezuita, kaznodzieja, czołowy przedstawiciel polskiej kontrreformacji; autor Kazań sejmowych. [przypis edytorski]

75. Ouida (pseud.), właśc. Marie Louise de la Ramee (1839–1908) — angielska autorka ponad 40 powieści, a także opowiadań i książek dla dzieci. [przypis edytorski]

76. kocz — rodzaj czterokołowego powozu konnego, często na resorach. [przypis edytorski]

77. bilet — tu: karta wizytowa. [przypis edytorski]

78. kontredans — zbiorowy, figurowy taniec towarzyski popularny w XVIII i XIX w. [przypis edytorski]

79. ruń — młode, zieleniejące pędy zboża lub trawy. [przypis edytorski]

80. komora — tu: komora celna, graniczny urząd celny. [przypis edytorski]

81. Maria I Tudor (1516–1558) — królowa Anglii w latach 1553–1558, zwana Bloody Mary (Krwawa Maria), ponieważ, będąc gorliwą katoliczką, starała się siłą wykorzenić w swoim państwie protestantyzm (anglikanizm). [przypis edytorski]

82. majtki (daw.) — spodnie męskie; dziś: część bielizny lub krótkie spodenki chłopięce. [przypis edytorski]

83. szaspot (hist. wojsk.) — jednostrzałowy karabin odtylcowy używany w armii francuskiej w 2. poł. XIX w., skonstruowany w 1866 przez A. A. Chassepota. [przypis edytorski]

84. bitwa pod Gravelotte (18 sierpnia 1870) — starcie zbrojne w trakcie wojny francusko-pruskiej, zakończone zwycięstwem niemieckim, które zadecydowało o kapitulacji armii francuskich oblężonych w Metzu i Sedanie i tym samym o zwycięstwie Prus w całej wojnie. W bitwie po stronie pruskiej walczyli m.in. żołnierze z Wielkiego Księstwa Poznańskiego. [przypis edytorski]

85. Bal maskowy — opera Giuseppe Verdiego na podstawie libretta Antonio Somma, z prapremierą w 1859, z premierą w języku polskim w roku 1870. [przypis edytorski]

86. portwein (z niem.) — czerwone mocne wino portugalskie. [przypis edytorski]

87. Neptun (mit. rzym.) — bóg morza, odpowiednik greckiego Posejdona. [przypis edytorski]

88. Danta (daw.) — dziś popr. forma B.: Dantego; Dante Alighieri (1265–1321): filozof i polityk, jeden z najwybitniejszych poetów włoskich, autor poematu Boska Komedia, uważanego za szczytowe osiągnięcie średniowiecznej literatury włoskiej, przedstawiającego wizję wędrówki poety przez trzy światy pozagrobowe, Piekło, Czyściec i Raj. [przypis edytorski]

89. na roścież — dziś: na oścież; na całą szerokość. [przypis edytorski]

90. mars — tu: zmarszczenie czoła, groźna mina, od imienia rzymskiego boga wojny, Marsa. [przypis edytorski]

91. Dolina Szwajcarska — warszawski ogród wypoczynkowo-rozrywkowy powstały w 1786, istniejący do powstania warszawskiego. [przypis edytorski]

92. Marsz Żuawów — pieśń Włodzimierza Wolskiego o Pułku Żuawów Śmierci, doborowym oddziale wojskowym powstania styczniowego. [przypis edytorski]

93. kantorowicz (daw. iron.) — kantorzysta, człowiek pracujący w kantorze, urzędnik. [przypis edytorski]

94. aplikant (daw.) — praktykant w pracy biurowej, adwokackiej itp. [przypis edytorski]

95. miczman (ros., z ang. midshipman) — midszypmen, najniższy stopień oficerski w niektórych marynarkach wojennych, odpowiednik podchorążego. [przypis edytorski]

96. przecięciowy (daw.) — przeciętny. [przypis edytorski]

97. tytuń (daw.) — dziś popr.: tytoń. [przypis edytorski]

98. bulwark (daw.) — nabrzeże. [przypis edytorski]

99. Habeas corpus (łac.) — dosł.: żebyś miał ciało; nazwa angielskiej ustawy z 1679, zakazującej aresztowania obywatela bez prawomocnego nakazu sądu. [przypis edytorski]

100. Wieczory nad Tamizą — cykl relacji podróżniczo-obyczajowych publikowanych w latach 1872–75 na łamach „Tygodnika Illustrowanego” przez publicystę i powieściopisarza Władysława Maleszewskiego (1832–1913). [przypis edytorski]

101. Sewer (pseud.), właśc. Ignacy Maciejowski (1835–1901) — polski powieściopisarz i nowelista, powstaniec styczniowy; po powstaniu więziony przez władze austriackie, następnie wyjechał na 10 lat do Londynu. [przypis edytorski]

102. zadowalniająco (daw.) — dziś popr.: zadowalająco. [przypis edytorski]

103. faworyty (daw.) — baczki, bokobrody. [przypis edytorski]

104. paletot (fr.) — palto. [przypis edytorski]

105. zresztą (daw.) — co do reszty, poza tym. [przypis edytorski]

106. elewator (ang. elevator) — winda. [przypis edytorski]

107. all right (ang.) — w porządku. [przypis edytorski]

108. Ollendorff, Heinrich Gottfried (1803–1865) — niemiecki gramatyk, autor popularnych w XIX w. książek propagujących pierwszą nowoczesną metodę nauki języków obcych, kładącą nacisk na umiejętności praktyczne, nabywane przez dialog, zamiast na znajomość abstrakcyjnych reguł i zapamiętywanie zestawów słów. [przypis edytorski]

109. z flegmą — tu: flegmatycznie; powoli i spokojnie. [przypis edytorski]

110. czyli — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -li; znaczenie: czy, czy też. [przypis edytorski]

111. British Museum, gdzie znów widziałem przynajmniej połowę greckiego Akropolu — podczas wojen napoleońskich lord Elgin, brytyjski poseł w Konstantynopolu, zlecił zdjęcie marmurowych rzeźb i płaskorzeźb z budynku ateńskiego Partenonu na Akropolu; trafiły one do British Museum w Londynie, gdzie pozostają do dziś mimo ponawianych starań władz Grecji o ich zwrot. [przypis edytorski]

112. pozór (tu daw.) — wygląd. [przypis edytorski]

113. Nelson, Horatio (1758–1805) — słynny admirał brytyjski okresu wojen napoleońskich, zginął podczas zwycięskiej bitwy pod Trafalgarem, stoczonej z flotą francuską i hiszpańską. [przypis edytorski]

114. Wellington, właśc. Arthur Wellesley, pierwszy książę Wellington (1769–1852) — brytyjski arystokrata, wojskowy i polityk, dowodził siłami brytyjskimi w bitwie pod Waterloo. [przypis edytorski]

115. policemeni (ang. policemen) — policjanci. [przypis edytorski]

116. fiakier a. fiakr (z fr. fiacre) — dorożka; lekki, miejski pojazd konny przeznaczony do wynajmowania do przewozu osób. [przypis edytorski]

117. omnibus (łac. dosł.: dla wszystkich) — dawny środek komunikacji (XVII–XIX w.), duży, kryty pojazd konny o wielu miejscach, kursujący w miastach lub między miastami. [przypis edytorski]

118. folblut (z niem.) — koń pełnej krwi angielskiej. [przypis edytorski]

119. Grottger, Artur (1837–1867) — malarz okresu romantyzmu, znany z cyklu rysunków na temat powstania styczniowego. [przypis edytorski]

120. Kalwin, Jan (1509–1564) — teolog szwajcarski, twórca jednej z ważniejszych gałęzi protestantyzmu (zwanej kalwinizmem lub ewangelizmem reformowanym). [przypis edytorski]

121. Botany Bay — zatoka na wsch. wybrzeżu Australii, w której pod koniec XVIII w. Anglicy planowali utworzyć kolonię karną; mimo dokonanej na miejscu zmiany planów i założenia osady na północ od niej, w Wielkiej Brytanii nazwa Botany Bay funkcjonowała jako zastępcze określenie kolonii karnej w Australii. [przypis edytorski]

122. Pałac Kryształowy — ogromny londyński budynek z żeliwnych i szklanych prefabrykatów, pierwotnie wzniesiony w Hyde Parku na Wielką Wystawę (1851), pierwszą międzynarodową wystawę światową; po jej zakończeniu przeniesiony na Sydenham Hill i powiększony; stanowił wielką atrakcję turystyczną Londynu do roku 1936, kiedy spłonął. [przypis edytorski]

123. onegdaj (daw.) — przedwczoraj; dziś w znaczeniu: niegdyś, dawno. [przypis edytorski]

124. szyling — dawna angielska jednostka monetarna. Szyling był równy 1/20 funta i dzielił się na 12 pensów. [przypis edytorski]

125. mila angielska — dawna miara odległości równa ok. 1,6 km. [przypis edytorski]

126. fenianin — zwolennik fenianizmu, ruchu społeczno-politycznego w Irlandii w XIX w., mającego na celu obronę przed wyzyskiem i wyzwolenie spod panowania angielskiego. [przypis edytorski]

127. Don Juan — tu w znaczeniu pot.: uwodziciel, entuzjasta przygód miłosnych. [przypis edytorski]

128. koza (daw., żart.) — więzienie, areszt. [przypis edytorski]

129. przedsiębierczy (daw.) — dziś: przedsiębiorczy. [przypis edytorski]

130. względny (daw.) — okazujący względy, przychylny, łaskawy. [przypis edytorski]

131. kułak — pięść; mocno zaciśnięta dłoń. [przypis edytorski]

132. sromota (daw.) — hańba, niesława. [przypis edytorski]

133. opanowywa (daw.) — dziś popr.: opanowuje. [przypis edytorski]

134. filantropia — dobroczynność. [przypis edytorski]

135. Piękna Helena — operetka Jacques’a Offenbacha z 1864. [przypis edytorski]

136. kopiejka — drobna moneta rosyjska, 100 kopiejek składa się na rubel. [przypis edytorski]

137. sznapsik (pot.) — wódeczka; zdrobn. od sznaps: wódka. [przypis edytorski]

138. sak (daw.) — worek, tu: mieszek, woreczek na pieniądze. [przypis edytorski]

139. Semiramida — legendarna królowa asyryjska, bohaterka licznych opowieści; wg tradycji na jej rozkaz założono wiszące ogrody w Babilonie, uznane za jeden z siedmiu cudów starożytnego świata. [przypis edytorski]

140. Wiele hałasu o nic — komedia Williama Shakespeare’a z 1599. [przypis edytorski]

141. Goddam (ang.) — cholera (przekleństwo). [przypis edytorski]

142. I beg your pardon (ang.) — proszę wybaczyć; bardzo przepraszam. [przypis edytorski]

143. vade retro (łac.) — idź precz; początek frazy: Vade retro, satanae! (idź precz, szatanie!). [przypis edytorski]

144. zazdrostka — krótka firanka, zasłaniająca tylko połowę okna. [przypis edytorski]

145. Morfeusz (mit. gr.) — bóg snu. [przypis edytorski]

146. przenosić (daw.) — przewyższać. [przypis edytorski]

147. addio (wł.) — do widzenia; żegnaj. [przypis edytorski]

148. Childe Harold — główny bohater poematu dygresyjnego Byrona Wędrówki Childe Harolda (1809–1818), mroczny, buntowniczy indywidualista, pierwowzór podobnych mu tzw. bohaterów bajronowskich. [przypis edytorski]

149. Bywaj mi zdrów, kraju kochany! — pierwszy wers wiersza Pożegnanie Child Harolda, parafrazy z G. Byrona, w tłumaczeniu A. Mickiewicza. [przypis edytorski]

150. Cunar (zniekszt.) — Cunard Line, brytyjskie przedsiębiorstwo żeglugowe założone przez Samuela Cunarda, istniejące w latach 1840–2005; w drugiej poł. XIX w. słynące z bezpieczeństwa przewozów, mimo iż jego statki nie należały do najszybszych. [przypis edytorski]

151. Otello — tytułowy bohater tragedii Szekspira, powodowany obsesyjną zazdrością udusił swoją żonę, Desdemonę. [przypis edytorski]

152. dining room (ang.) — sala jadalna; jadalnia. [przypis edytorski]

153. pomorek — zdrobn. od pomór, tu jako łagodne przekleństwo. [przypis edytorski]

154. łokieć — dawna jednostka miary, równa ok. 60 cm. [przypis edytorski]

155. Dickens, Charles (1812–1870) — angielski pisarz, jeden z czołowych twórców powieści społeczno-obyczajowej 2. połowy XIX w.; autor m.in.: Klubu Pickwicka, Olivera Twista, Dawida Copperfielda, Magazynu osobliwości i Wielkich nadziei. [przypis edytorski]

156. brekfest (fonet. ang. breakfast) — śniadanie. [przypis edytorski]

157. sążeń — dawna miara długości, określana przez zasięg rozpostartych ramion dorosłego mężczyzny, wynosząca ok. 1,7–2 m. [przypis edytorski]

158. frazes (daw.) — zdanie, zwrot; dziś: stwierdzenie bez głębszej treści, slogan. [przypis edytorski]

159. Comment ça va, monsieur? (fr.) — Jak się pan czuje? [przypis edytorski]

160. à tout prix (fr.) — za wszelką cenę. [przypis edytorski]

161. Je suis trop vieux marin pour cela! (fr.) — Jestem na to za starym żeglarzem! [przypis edytorski]

162. prezbiterianizm — odłam wyznania protestanckiego charakteryzujący się ustrojem opartym na kolegialnej władzy zgromadzeń prezbiterów, czyli starszych zborów; powstały w XVI w. w Szkocji w wyniku sprzeciwu wobec władzy biskupów w Kościele anglikańskim. [przypis edytorski]

163. kwakier — potoczne określenie członka chrześcijańskiej wspólnoty noszącej nazwę Religijne Towarzystwo Przyjaciół, wywodzącej się z purytanizmu, silnie akcentującej rolę osobistego wewnętrznego objawienia, głoszącej pokojowe zasady i prostotę sposobu życia, rozpowszechnionej głównie w Anglii i Stanach Zjednoczonych, dokąd wyemigrowali w wyniku prześladowań w XVII w. Członkowie wspólnoty byli określani prześmiewczo jako kwakrzy (z ang. quakers: drżący), co miało się odnosić do fizycznych reakcji towarzyszących praktykom doświadczenia mistycznego. [przypis edytorski]

164. tartas (daw.) — zgiełk, zamęt, hałas. [przypis edytorski]

165. Kserkses (ok. 518–465 p.n.e.) — król perski, w 480 roku p.n.e. wyruszył z ogromną, wielonarodową armią na podbój Grecji. Podczas wyprawy nakazał zbudować most w celu przeprowadzenia armii przez cieśninę Hellespont, oddzielającą Azję Mniejszą od Europy. Kiedy świeżo zbudowany most został zniszczony przez potężną burzę, władca rozkazał ukarać morze biczowaniem i wrzucić w głębinę kajdany (Herodot, Dzieje II 33–34). [przypis edytorski]

166. polor — dobre maniery, ogłada towarzyska. [przypis edytorski]

167. dystynkcja — tu: dystyngowany sposób bycia. [przypis edytorski]

168. Tantal (mit. gr.) — król lidyjski, syn Zeusa, za popełnione za życia zbrodnie ponosił męczarnie w Tartarze, najmroczniejszej części podziemnej krainy zmarłych: stał zanurzony w wodzie, z owocami nad głową, nie mógł jednak dosięgnąć jednego ani drugiego, zaspokoić pragnienia ani głodu, zaś nad jego głową chwiał się głaz, grożąc zmiażdżeniem. [przypis edytorski]

169. ladies and gentlemen (ang.) — panie i panowie. [przypis edytorski]

170. rumstek (daw.) — rumsztyk, potrawa z płata wołowego mięsa. [przypis edytorski]

171. grog — napój alkoholowy sporządzany z rumu (lub innego mocnego alkoholu) rozcieńczonego wodą i doprawionego sokiem z cytrusów, cynamonem i cukrem. [przypis edytorski]

172. Wenus (mit. rzym.) — bogini miłości i piękna, odpowiednik greckiej Afrodyty; narodziła się z piany morskiej u wybrzeży Cypru; „Wenus anadyomene” (gr.: wynurzająca się z morza) stanowi od czasów starożytnych częsty temat w malarstwie europejskim. [przypis edytorski]

173. Hoboken — miasto w USA, na zachodnim brzegu ujścia rzeki Hudson, naprzeciw Nowego Jorku; obecnie część metropolii Nowego Jorku. [przypis edytorski]

174. Your name? (ang.) — twoje nazwisko? [przypis edytorski]

175. frant — spryciarz; żartowniś. [przypis edytorski]

176. koczotka (daw.) — stręczycielka. [przypis edytorski]

177. wystawy sklepowe biły łuną gazowego światła — pod koniec XIX w. w dużych miastach używano zasilanych z gazowni lamp gazowych, emitujących silne światło dzięki rozgrzewaniu do białości siatki żarowej płomieniem spalanego gazu; oświetlano nimi ulice, budynki publiczne, warsztaty, sklepy, a także domy klasy średniej. [przypis edytorski]

178. tytuń (daw.) — dziś popr.: tytoń. [przypis edytorski]

179. Yes, sir (ang.) — tak, proszę pana. [przypis edytorski]

180. niegodziwy (daw.) — marny, lichy, nieznośny. [przypis edytorski]

181. business (ang.) — interes. [przypis edytorski]

182. reading room (ang.) — czytelnia. [przypis edytorski]

183. Wiedeń ma swego Stefana — ogromną gotycką katedrę pod wezwaniem św. Szczepana (niem. Stephansdom), wznoszącą się pośrodku centralnego placu miasta, stanowiącą jeden z symboli Wiednia. [przypis edytorski]

184. Kaulbach, Wilhelm von (1804–1874) — malarz niemiecki, twórca wielkoformatowych obrazów o treści historycznej i literackiej; jego główną pracą było zaprojektowanie cyklu wielkich fresków ilustrujących historię ludzkości, zdobiących monumentalną klatkę schodową Nowego Muzeum w Berlinie; uległy one całkowitemu zniszczeniu podczas II wojny światowej. [przypis edytorski]

185. Bruksela [ma] Wirtza — zapewne chodzi o Antoine-Josepha Wiertza (1806–1865), belgijskiego malarza romantycznego, którego kontrowersyjne prace o tematyce mitologicznej, religijnej i historycznej miały tak ogromne rozmiary, że król Belgii sfinansował zbudowanie dla niego olbrzymiej pracowni, w której mógł realizować swoje projekty. [przypis edytorski]

186. tum (daw.) — kościół, świątynia, katedra. [przypis edytorski]

187. patrzy na ciebie, jeśli nie czterdzieści wieków — odniesienie do zdania wypowiedzianego przez Napoleona Bonaparte przed bitwą pod piramidami (21 lipca 1798): „Żołnierze, pamiętajcie, że z wierzchołka tych piramid czterdzieści wieków na was patrzy”. [przypis edytorski]

188. zarwaniec (daw.) — miejsce, gdzie jest pełno zamieszania, ruchu, zamętu. [przypis edytorski]

189. traktiernia (daw.) — podrzędna restauracja; jadłodajnia. [przypis edytorski]

190. dykasteria — oddział sądu bądź urzędu. [przypis edytorski]

191. grynderstwo (z niem.) — pospieszne zakładanie przedsiębiorstw (głównie spółek akcyjnych i za pożyczone pieniądze) nastawionych na szybkie osiągnięcie wysokich zysków; zjawisko rozpowszechnione zwłaszcza w Niemczech w okresie 1871–1874. [przypis edytorski]

192. odcina kupony — dawne obligacje miały postać druków, których częścią były kupony uprawniające do odsetek; w zamian za odcięty kupon właściciel obligacji otrzymywał w banku należne mu odsetki. [przypis edytorski]

193. square (ang.) — plac; skwer. [przypis edytorski]

194. wirydarz (daw.; z łac. viridarium: ogród, park) — czworoboczny wewnętrzny dziedziniec, otoczony krużgankami (długimi gankami), często z ogrodem lub studnią. [przypis edytorski]

195. Stanley, Henry właśc. John Rowlands (1841–1904) — amerykański dziennikarz i korespondent pochodzenia walijskiego, badacz Afryki; jako reporter gazety „New York Herald” w 1871 wsławił się wyprawą na poszukiwanie zaginionego misjonarza i badacza Afryki, doktora Davida Livingstone’a. [przypis edytorski]

196. komisant — człowiek sprzedający (lub kupujący) przedmioty na rzecz zleceniodawcy, ale we własnym imieniu, za co pobiera określoną prowizję; dawniej: agent handlowy, przedstawiciel przedsiębiorstwa. [przypis edytorski]

197. pięcioma (...) miliardami Bismarck miał nadzieję zrujnować na zawsze Francję — Francja, która przegrała w 1871 wojnę z Prusami, w ramach układu pokojowego musiała oddać nowo powstałemu Cesarstwu Niemieckiemu terytoria Alzacji i Lotaryngii oraz zapłacić olbrzymią sumę 5 miliardów franków w złocie. [przypis edytorski]

198. febris aurea (łac.) — gorączka złota. [przypis edytorski]

199. najprzód (daw.) — najpierw, przede wszystkim. [przypis edytorski]

200. stadło (daw.) — małżeństwo, związek małżeński; para małżeńska. [przypis edytorski]

201. rzeczypospolita — tu: republika, państwo o ustroju, w którym władza jest sprawowana przez organ wyłoniony w wyniku wyborów na określony czas. [przypis edytorski]

202. Jankes (z ang. yankee) — potoczne określenie Amerykanina, czasem używane jako pogardliwe. [przypis edytorski]

203. empire city (ang.) — miasto imperialne. [przypis edytorski]

204. plus de confidence que de connaissance (fr.) — więcej poufałości niż znajomości. [przypis edytorski]

205. werenda (daw.) — weranda. [przypis edytorski]

206. między Sasem a Lasem — parafraza przysłowiowego wyrażenia z XVIII w.: „jeden do Sasa, drugi do Lasa”, związanego z konfliktem pomiędzy stronnictwami dwóch królów: Augusta II Mocnego z saskiej dynastii Wettynów (Sasa) i Stanisława Leszczyńskiego (Lasa). [przypis edytorski]

207. salus reipublicae (łac.) — dobro rzeczypospolitej. [przypis edytorski]

208. pauper (z łac.) — biedak, ubogi chłopiec utrzymujący się z jałmużny, ulicznik. [przypis edytorski]

209. indyjski (daw.) — indiański, związany z Indianami. [przypis edytorski]

210. perypatetyk (gr. peripatetikos: przechadzający się) — uczeń lub zwolennik filozofii Arystotelesa; określenie wywodzone od zwyczaju przechadzania się podczas wykładów i dyskusji panującego w szkole Arystotelesa; pot.: osoba lubiąca przechadzać się podczas rozmyślań lub rozmów. [przypis edytorski]

211. country (ang.) — kraj; wieś. [przypis edytorski]

212. pustynia (daw.) — każde pustkowie niezamieszkałe przez ludzi, niekoniecznie pozbawione roślinności. [przypis edytorski]

213. gryzli — dziś popr.: grizzly (a. grizli), podgatunek niedźwiedzia brunatnego żyjący w Ameryce Północnej. [przypis edytorski]

214. interesting young lady (ang.) — interesująca młoda dama. [przypis edytorski]

215. rzeczy złe i zdrożne, o których książki już mówią nabożne — Słowacki, Beniowski, pieśń II. [przypis edytorski]

216. domiseda, lanifica, pia (łac.) — w domu siedząca, przędąca, pobożna; cechy tradycyjnego wzoru kobiety rzymskiej. [przypis edytorski]

217. manela (daw.) — metalowa bransoleta. [przypis edytorski]

218. zausznica (daw.) — kolczyk, ozdoba noszona na uchu. [przypis edytorski]

219. niebieskie pończochy a. błękitne pończochy (ang. blue-stocking) — potoczne określenie wykształconych i wyemancypowanych kobiet w Wielkiej Brytanii. [przypis edytorski]

220. bizun (daw.) — skórzany bat; uderzenie batem. [przypis edytorski]

221. emulacja (daw., z łac.) — rywalizacja. [przypis edytorski]

222. Guthe, Hermann (1824–1874) — niemiecki geograf, autor cenionego, obszernego podręcznika do geografii powszechnej (wyd. I 1868, wyd. polskie 1875), nowatorskiego pod względem struktury i prezentacji materiału. [przypis edytorski]

223. fanfaronada — chełpliwość, przechwalanie się. [przypis edytorski]

224. sleeping car (ang.) — wagon sypialny. [przypis edytorski]

225. drawing room (daw. ang.) — salon, pokój, w którym przyjmuje się gości; wagon salonowy. [przypis edytorski]

226. Silver Palace (ang.: srebrny pałac) — nazwa luksusowych wagonów sypialnych wprowadzonych do użytku w 1866 przez przedsiębiorstwo kolejowe Central Pacific Railroads, konkurencyjne wobec Union Pacific Railroads; w 1883 Central Pacific wymieniło ten typ wagonów na wygodniejsze wagony Pullmana. [przypis edytorski]

227. Pullman, George (1831–1897) — amerykański inżynier i przemysłowiec, konstruktor sypialnych wagonów kolejowych nazywanych później jego nazwiskiem; wagony konstrukcji Pullmana były używane przez przedsiębiorstwo kolejowe Union Pacific Railroads. [przypis edytorski]

228. ambarasować (daw.) — sprawiać kłopot; wprawiać w zakłopotanie. [przypis edytorski]

229. lynch (ang.)— lincz, samosąd, wymierzenie kary przez osobę nieuprawnioną; nazwa utworzona od nazwiska Charlesa Lyncha (1736–1796), amerykańskiego plantatora, który wraz z grupą popleczników sprawował pozaprawne sądy, wymierzając kary osobom, które uznawał za winne. [przypis edytorski]

230. akr — anglosaska miara powierzchni gruntów równa ok. 0,4 hektara. [przypis edytorski]

231. zatyłek (daw.) — tylna część czegoś; miejsce za czymś. [przypis edytorski]

232. królowa Wiktoria, właśc. Aleksandryna Wiktoria (1819–1901) — królowa Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii przez 63 lata (od 1837), najdłużej panujący monarcha Wielkiej Brytanii do czasów Elżbiety II; okres jej panowania jest nazywany epoką wiktoriańską. [przypis edytorski]

233. cal — jednostka miary długości równa ok. 2,5 cm. [przypis edytorski]

234. złam (daw.) — odłam; to, co zostało odłamane od całości. [przypis edytorski]

235. sabbat — dziś popr.: sabat; tu: orgie czarownic, złych duchów. [przypis edytorski]

236. Metys — potomek Indianki i białego mężczyzny albo białej kobiety i Indianina. [przypis edytorski]

237. pokolenie — tu: szczep, plemię. [przypis edytorski]

238. kujota a. kujot — dziś popr.: kojot. [przypis edytorski]

239. We dwadzieścia cztery godzin — dziś popr.: w dwadzieścia cztery godziny. [przypis edytorski]

240. odbudowywa (daw.) — dziś popr.: odbudowuje. [przypis edytorski]

241. Feniks (mit. gr.) — legendarny ptak, który co kilkaset lat przylatuje do Heliopolis w Egipcie, gdzie buduje sobie gniazdo w świątyni, spala się w nim i następnego dnia odradza się z popiołów. [przypis edytorski]

242. Tak w Illinois, jak i w leżącym na północ Wisconsin istnieją dosyć znaczne osady polskie — Szczegółowe o nich wiadomości patrz w osobnym liście. [przypis autorski]

243. galary, komięgi i szuhaleje — rodzaje dawnych płaskodennych, pozbawionych masztu, rzecznych statków wiosłowych i łodzi. [przypis edytorski]

244. Cooper, James Fenimore (1789–1851) — amerykański autor popularnych powieści przygodowych, których akcja rozgrywa się wśród pionierów i Indian w 2. poł. XVIII w. (cykl Pięcioksiąg przygód Sokolego Oka). [przypis edytorski]

245. Harte, Bret (1836–1902) — amerykański pisarz i dziennikarz, autor popularnych opowiadań z życia kalifornijskich pionierów i awanturników okresu gorączki złota. [przypis edytorski]

246. miner (daw., ang.) — górnik, człowiek pracujący w kopalni. [przypis edytorski]

247. Indian Territory (ang.: Terytorium Indiańskie) — rozległy obszar na zachód od rzeki Missisipi, przeznaczony tzw. Ustawą o Usunięciu Indian z 1830 roku pod wyłączne osadnictwo indiańskich plemion wysiedlanych przymusowo z południa i wschodu USA, by zrobić miejsce dla europejskich osadników i ograniczyć możliwość konfliktów. Do rezerwatów na tych terenach przesiedlano kolejne podbite plemiona z całego kraju, a obszar samego Terytorium stopniowo redukowano, ostatecznie tworząc z jego terenów kolejny stan: Oklahoma (1907). [przypis edytorski]

248. ochra — naturalny barwnik z żółtej, czerwonej lub brunatnej glinki. [przypis edytorski]

249. pedlar (ang.) — domokrążca, handlarz uliczny. [przypis edytorski]

250. skwaw (z ang. squaw) — Indianka; dziś popr.: squaw (ndm). [przypis edytorski]

251. traperowie — dziś popr. M. lm: traperzy. [przypis edytorski]

252. Ferry, Gabriel (pseud.), właśc. Louis de Bellemare (1809–1852) — francuski pisarz, autor westernów i powieści przygodowych osadzonych w realiach życia pionierskiego w Ameryce. [przypis edytorski]

253. myśliwiec (daw.) — dziś: myśliwy. [przypis edytorski]

254. gambuzino, popr.: gambusino (hiszp.) — meksykańskie określenie poszukiwacza złota lub innych cennych minerałów, szczególnie północnoamerykańskiego poszukiwacza podczas XIX-wiecznej gorączki złota. [przypis edytorski]

255. piesek stepowy — dziś: piesek preriowy, nieświszczuk, niewielki gryzoń podobny do świstaka, żyjący na preriach Ameryki Płn., w chwili zagrożenia wydający odgłosy przypominające szczekanie psa. [przypis edytorski]

256. pstrocizna — dziś: pstrokacizna. [przypis edytorski]

257. fiat lux (łac.) — niech się stanie światło. [przypis edytorski]

258. Schopenhauer, Artur (1788–1860) — niemiecki filozof, reprezentant pesymizmu, autor dzieła Świat jako wola i wyobrażenie (1819). [przypis edytorski]

259. Hartmann, Eduard von (1842–1906) — niemiecki filozof, głosił ideę pesymizmu historiozoficznego, autor dzieła Filozofia nieświadomego (1869). [przypis edytorski]

260. kentucki (neol.) — pochodzący z amerykańskiego stanu Kentucky [wym. kentaki]. [przypis edytorski]

261. rajfle (z fonet. ang. rifle) — strzelby, karabiny; kentuckie rajfle: z ang. Kentucky rifle (zwany też long rifle), używany w Ameryce sztucer o bardzo długiej lufie, co było rzadkością w karabinach europejskich w tym samym okresie, bardzo popularny wśród kolonistów, jeden z pierwszych karabinów powszechnie stosowanych do polowania i walki. [przypis edytorski]

262. Goddam you! Pest on you! (ang.) — Niech cię szlag trafi! Zaraza na ciebie! [przypis edytorski]

263. O Siouxach mówią nawet, że nie są tak waleczni, jak Apaches i Comanches, mieszkający na Południu — W czasie wojny, która wkrótce potem wybuchła, Siouxowie zadali kłam temu mniemaniu, wódz ich bowiem, Siedzący Byk, pokonał w krwawej bitwie wojsko amerykańskie pod wodzą generała Custera, który zginął. W rezultacie Siouxowie zostali zwyciężeni, Siedzący Byk zaś schronił się do Kanady. [przypis autorski]

264. filantropowie — dziś popr. M. lm: filantropi. [przypis edytorski]

265. sofistyka — rozmyślne używanie nieuczciwej argumentacji w celu udowodnienia fałszywej tezy. [przypis edytorski]

266. mane, tekel, fares — słowa, które według opowieści biblijnej z Ks. Daniela (5:25) wypisała tajemnicza ręka na ścianie pałacu w Babilonie podczas uczty króla Baltazara; znaczenie napisu: „policzono, zważono, rozproszono” (w jęz. hebr., aram. a. chaldejskim) zostało odczytane jako przepowiednia upadku państwa, który miał stanowić karę za grzechy Babilonu. [przypis edytorski]

267. ludy żerujące (Sammelvölker) — dziś popr.: ludy zbieracko-łowieckie, zdobywające pożywienie przez zbieranie jadalnych roślin i polowanie, bez większych wysiłków w kierunku uprawy lub hodowli. [przypis edytorski]

268. panteizm (filoz.) — pogląd utożsamiający Boga ze światem, z przyrodą. [przypis edytorski]

269. buddaizm (daw.) — buddyzm. [przypis edytorski]

270. nirwana — w buddyzmie stan wyzwolenia się z cyklu narodzin i śmierci (reinkarnacji), dzięki któremu osiąga się wolność od cierpienia, pragnień i namiętności, osiągany poprzez całkowite usunięcie niewiedzy, będącej ich przyczyną; w kulturze europejskiej nirwana często była rozumiana jako pogrążenie się w nicości. [przypis edytorski]

271. burzany — chwasty; szczególnie stepowa, kolczasta roślinność podobna do ostów. [przypis edytorski]

272. Przełęcz św. Gotarda — jedna z najbardziej znanych przełęczy w Alpach, położona w płd.-wsch. Szwajcarii na wys. 2108 m n.p.m. [przypis edytorski]

273. stu kilkunastu stopni Fahrenheita — ok. 45–50° Celsjusza. [przypis edytorski]

274. bodziak (z ros. бодяк) — oset a. ostrożeń. [przypis edytorski]

275. kryk (z fonet. ang. creek) — potok, strumień, rzeczka. [przypis edytorski]

276. owadu — dziś: owada. [przypis edytorski]

277. antylopa — tu: widłoróg amerykański, dawniej nazywany antylopą widłorogą, gdyż budową przypomina antylopy (zamieszkujące wyłącznie stepy i sawanny Afryki oraz Azji) i wyróżnia się rozwidlonymi rogami. [przypis edytorski]

278. skwater (z ang. squatter) — w XIX w. w Ameryce Północnej: osadnik na nowej ziemi nieposiadający do niej tytułu prawnego. [przypis edytorski]

279. sztuciec (tu daw.) — sztucer, broń palna używana do polowania na grubszą zwierzynę. [przypis edytorski]

280. traveller (ang.) — podróżny; podróżnik. [przypis edytorski]

281. bluegrass (ang. dosł.: niebieska trawa) — wiechlina, trawa z kwiatostanem w kształcie wiechy. [przypis edytorski]

282. liściami — dziś popr. forma N. lm: liśćmi. [przypis edytorski]

283. bylica, Artemisia (biol.) — rodzaj roślin z rodziny astrowatych, rosnących głównie na terenach suchych, stepowych i półpustynnych. [przypis edytorski]

284. heliotrop — roślina o intensywnie pachnących kwiatach. [przypis edytorski]

285. piesek ziemny — tu: piesek preriowy, nieświszczuk, niewielki gryzoń podobny do świstaka, żyjący na preriach Ameryki Płn., w chwili zagrożenia wydający odgłosy przypominające szczekanie psa. [przypis edytorski]

286. skrzeczek (reg.) — chomik. [przypis edytorski]

287. goffer — gryzoń o podziemnym trybie życia, występujący w Ameryce Północnej, posiadający worki policzkowe służące do przenoszenia pokarmu do nory; goframi — dziś popr. N. lm: gofferami. [przypis edytorski]

288. ne quid respublica detrimenti capiat (łac.) — żeby rzeczpospolita nie doznała jakiegoś uszczerbku; fragment rzymskiej formuły wzywającej konsulów do wprowadzenia stanu wyjątkowego: videant consules ne quid...: niechaj konsulowie czuwają, żeby... [przypis edytorski]

289. kontent (daw., z łac.) — zadowolony. [przypis edytorski]

290. wiorsta — dawna rosyjska miara długości (zwykle drogi), ok. 1 km. [przypis edytorski]

291. bretnal — długi gwóźdź z dużym i płaskim łebkiem. [przypis edytorski]

292. są one świadkami strasznych dramatów, rozgrywanych między czerwonoskórymi a białymi — W chwili, w której to piszę (druga połowa lipca), w Czarnych Górach i ich pobliżu wojna wre już na dobre nie między górnikami a Indianami, lecz już między rządem Stanów Zjednoczonych i tymiż. Wedle ostatnich depesz wojska pod wodzą generała Custer poniosły dotkliwą klęskę. [red. WL: bitwa nad rzeką Little Bighorn, stoczona 25 czerwca 1876 roku pomiędzy żołnierzami armii amerykańskiej dowodzonymi przez George’a Custera a Indianami, głównie Dakotami, pod wodzą Szalonego Konia, Siedzącego Byka i innych wodzów, zakończyła się zwycięstwem Indian, wszyscy uczestniczący w niej żołnierze amerykańscy zginęli; pierwsze wiadomości o klęsce Custera ukazały się w prasie amerykańskiej dopiero 6 lipca]. [przypis autorski]

293. mormon — potoczne określenie członka wspólnoty religijnej założonej w 1830 przez Josepha Smitha pod oficjalną nazwą Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich; nazwa „mormonizm” pochodzi od postaci Mormona, starożytnego proroka-kronikarza, który wg nich był autorem opublikowanej przez J. Smitha Księgi Mormona, stanowiącej (obok Biblii) jedną ze świętych ksiąg tego wyznania; po śmierci Josepha Smitha mormoni, pod przywództwem jego następcy, Brighama Younga, przebyli Wielkie Równiny i osiedlili się w Dolinie Wielkiego Jeziora Słonego, gdzie w 1847 założyli miasto Salt Lake City. [przypis edytorski]

294. Georgia marsh — popr.: Marching Through Georgia (Maszerując przez Georgię), popularna piosenka marszowa napisana przez Henry’ego Claya Worka w 1865, odnosząca się do słynnego „marszu ku morzu” wojsk generała Shermana przez terytoria Konfederacji w celu zdobycia miasta Savannah w stanie Georgia pod koniec 1864. [przypis edytorski]

295. pick-nick, popr.: picnic (ang.) — piknik, forma wypoczynku polegająca na spożywaniu posiłku na świeżym powietrzu. [przypis edytorski]

296. Doré, Gustave (1832–1883) — francuski grafik, rysownik, malarz i rzeźbiarz; autor ilustracji do scen biblijnych oraz wydań książkowych m.in. Boskiej komedii Dantego; jego styl charakteryzuje się realizmem, a zarazem ekspresją wyrazu w duchu romantycznym. [przypis edytorski]

297. miejscowość — tu: miejsce, okolica. [przypis edytorski]

298. wystawiać sobie coś (daw.) — wyobrażać sobie coś. [przypis edytorski]

299. W Europie każde państwo, w którym prawo wyborcze jest dla wszystkich jednakowe, a procent od dochodu stanowi podstawę opodatkowania — Pomijam tu pewne ograniczenia, ścieśniające prawie wszędzie prawo wyborcze do tego stopnia, te prawdziwą zasadą jego jest census; pomijam również tak zwane podatki pośrednie, obciążające w znacznej części niektóre tylko klasy, o czym patrz Adam Smith, Ricardo, etc. etc. [przypis autorski]

300. Liberté, Égalité, Fraternité (fr.) — Wolność, Równość, Braterstwo; hasła Wielkiej Rewolucji Francuskiej, występujące na jej sztandarach; autor, publikujący w zaborze rosyjskim, pomija słowo „wolność”. [przypis edytorski]

301. La Fontaine, Jean de (1621–1695) — francuski poeta klasycystyczny, znany głównie jako autor bajek zwierzęcych. [przypis edytorski]

302. o monecie papierowej i brzęczącej — Kwestia obecnie niezmiernie żywo roztrząsana w Ameryce. [przypis autorski]

303. spicz (z fonet. ang. speech) — przemówienie, mowa. [przypis edytorski]

304. Abyssus abyssum provocat (łac.) — otchłań wywołuje otchłań. [przypis edytorski]

305. aequalitas aequalitatem provocat (łac.) — równość wywołuje równość. [przypis edytorski]

306. cyfra (daw.) — liczba, ilość; dziś popr.: pojedynczy znak pisarski służący do zapisywania liczb. [przypis edytorski]

307. talar — duża moneta srebrna, bita w Europie od XV w. [przypis edytorski]

308. w całych Prusach, mających naówczas siedemnaście milionów mieszkańców, tylko 44 408 osób miało więcej jak tysiąc talarów rocznego dochodu — Cyfry te podał urzędowy ad hoc komitet, zostający pod prezydencją rzeczywistego tajnego radcy Dieterici. [przypis autorski]

309. Titus Livius (59 p.n.e.–17 n.e.) — historyk rzymski, autor monumentalnego dzieła Ab urbe condita (Od założenia miasta), historii starożytnego Rzymu od założenia miasta do czasów sobie współczesnych, w 142 księgach, z których zachowała się tylko część. [przypis edytorski]

310. pastorum convenarumque plebs transfuga ex suis populis (łac.) — Pastuchów i przybłędów tłum wygnany ze swoich ludów. [przypis autorski]

311. wakerosi (z fonet. hiszp. lm vaqueros) — pasterze bydła; kowboje. [przypis edytorski]

312. niwa (daw.) — pole, ziemia uprawna. [przypis edytorski]

313. Mr. (ang.) — skrót od mister: pan. [przypis edytorski]

314. tamarynd a. tamaryndowiec — drzewo tropikalne pochodzące z Afryki, w XVI w. masowo sadzone w Ameryce przez kolonistów hiszpańskich i portugalskich. [przypis edytorski]

315. winograd (daw.) — winorośl. [przypis edytorski]

316. korall, popr.: corral (ang.) — zagroda. [przypis edytorski]

317. statki (daw.) — sprzęt domowy, naczynia, narzędzia. [przypis edytorski]

318. wigilia — dzień poprzedzający jakieś wydarzenie; w wigilię: w przeddzień. [przypis edytorski]

319. homestead — Po polsku można by to przełożyć: „bezpieczeństwo domowego ogniska”. Na mocy tego prawa majętność staje się współwłasnością żony i dzieci, zatem nie może być w razie bankructwa męża ani odjęta rodzinie, ani sprzedana za długi. [przypis autorski]

320. par principe (fr.) — co do zasady. [przypis edytorski]

321. silva rerum (łac. dosł.: las rzeczy) — rodzaj notatnika-pamiętnika, zawierającego zapiski i teksty na różne tematy, spisywane na bieżąco, popularnego wśród szlachty polskiej w XVII–XIX w.; silvae rerum to łac. D. lp. [przypis edytorski]

322. das Ding an sich (niem.) — rzecz sama w sobie. [przypis edytorski]

323. Kant, Immanuel (1724–1804) — niemiecki filozof oświeceniowy, twórca rewolucyjnej doktryny filozofii krytycznej, czołowa postać nowożytnej filozofii. [przypis edytorski]

324. rozwój (...) literatury — Przez literatury rozumiem tu, w przeciwieństwie do ogólnej nazwy: piśmiennictwo, tylko nadobne utwory. [przypis autorski]

325. literatura i sztuki piękne poczynają istnieć i kwitnąć w danym społeczeństwie wtedy dopiero, kiedy to społeczeństwo poczyna gromadzić bogactwa — Z wyjątkiem poezji. [przypis autorski]

326. wielmożny (daw.) — przemożny, potężny. [przypis edytorski]

327. Vassar College — prywatna szkoła wyższa otwarta w roku 1865, początkowo tylko dla kobiet, obecnie koedukacyjna, ufundowana przez bogatego filantropa Matthew Vassara w małym mieście Poughkeepsie, 120 km na północ od Nowego Jorku. [przypis edytorski]

328. każdy więc mężczyzna, pracując sześć godzin dziennie — Liczba godzin powszechnie przyjęta, przynajmniej na Zachodzie. [przypis autorski]

329. powyrek a. powerek (daw.) — drąg do noszenia wiader. [przypis edytorski]

330. baby (ang.) — dzieciątko; niemowlę. [przypis edytorski]

331. Chloe — imię żeńskie pochodzenia greckiego, często wykorzystywane przez autorów sielanek, nawiązujących do antycznego romansu greckiego Dafnis i Chloe, opowiadającego o dwójce młodych pastuszków. [przypis edytorski]

332. sawantka (daw.) — kobieta wykształcona, erudytka. [przypis edytorski]

333. arenda (daw.) — dzierżawa. [przypis edytorski]

334. Krystyna Narbutt malowała tak sadzami tutejszy świat kobiecy — w listach z Ameryki, które publikowała „Gazeta Polska” w 1874 oraz „Biblioteka Warszawska” w 1875 (Pamiętnik z pobytu w Ameryce). Krystyna Narbutt wyjechała do Stanów Zjednoczonych w celu uregulowania rodzinnych spraw spadkowych po Tadeuszu Kościuszce i przebywała tam od 1873 do 1874. [przypis edytorski]

335. mauvais genre (fr.) — w złym guście. [przypis edytorski]

336. Quousque tandem, Catilina (łac.) — jak długo jeszcze, Katylino; pierwsze słowa mowy Cycerona wygłoszonej w senacie rzymskim w 63 r. p.n.e. przeciw Katylinie, po wykryciu jego spisku (pełne zdanie brzmi: Quousque tandem abutere, Catilina, patientia nostra, tj. „Jak długo nadużywać będziesz, Katylino, naszej cierpliwości”). [przypis edytorski]

337. La prière d’une vierge (fr.) — Modlitwa dziewicy, krótki, sentymentalny utwór fortepianowy kompozycji Tekli Bądarzewskiej-Baranowskiej (1834–1861), wydany w 1856 w Warszawie, a następnie jako dodatek do „Revue et gazette musicale de Paris” w 1859. [przypis edytorski]

338. Si, caballero! (hiszp.) — tak, panie. [przypis edytorski]

339. real — srebrna moneta hiszpańska lub portugalska. [przypis edytorski]

340. obstupui (łac.) — oniemiałem. [przypis edytorski]

341. sans conséquence (fr.) — bez konsekwencji. [przypis edytorski]

342. purytański — właściwy purytanom (z łac. puritas: czystość), wyznawcom ruchu religijnego dążącego w XVI–XVII w. do zwiększenia czystości doktrynalnej kościoła anglikańskiego oraz propagującego surowe zasady moralne i obyczaje. [przypis edytorski]

343. koperczaki (daw.) — zaloty. [przypis edytorski]

344. premisa (daw.) — przesłanka. [przypis edytorski]

345. Czy znasz ten kraj, Gdzie cytryna dojrzewa? — nieco zmieniony początek wiersza Goethego Wezwanie do Neapolu w przekładzie Mickiewicza. [przypis edytorski]

346. feston — element dekoracyjny w formie podwieszonego po bokach pęku kwiatów czy owoców lub fragmentu tkaniny upiętej guzami, inaczej girlanda. [przypis edytorski]

347. Gavroche — postać z powieści Nędznicy Wiktora Hugo: zaradny, pełen optymizmu 12-latek żyjący na ulicy. [przypis edytorski]

348. konduita (daw.) — prowadzenie się, zwłaszcza budzące zastrzeżenia etyczne. [przypis edytorski]

349. pudlarz (żart.) — myśliwy, który często pudłuje, nie trafia do celu. [przypis edytorski]

350. strzelający po łacinie — nieumiejętnie, jak nowicjusz (żartobliwie o myśliwym dobrze wykształconym, ale bez praktyki w strzelaniu); por. J. Kraszewski Boża czeladka: „naśmieli się też ze mnie jako z nowicjusza, podrwiwając, że będę z książki strzelał i po łacinie polował”. [przypis edytorski]

351. funt — dawna jednostka wagi, równa 0,4–0,5 kg. [przypis edytorski]

352. wnik (daw.) — wnyk, pętla ze sznura lub drutu używana do chwytania zwierzyny. [przypis edytorski]

353. chrustać — chrupać, zjadać. [przypis edytorski]

354. Indie Wschodnie — dawna nazwa terenów Indii i in. krajów Azji płd. i płd.-wsch., później ograniczona do Archipelagu Malajskiego (kolonialne Holenderskie Indie Wschodnie); używana dla odróżnienia od Indii Zachodnich, czyli Karaibów; niekiedy Indiami Zachodnimi nazywano ogólnie Amerykę. [przypis edytorski]

355. jedynymi gadami są tu piękne, rogate jaszczurki należące do rodziny salamander — salamandry są płazami, a nie gadami, należą do zupełnie innej gromady zwierząt niż jaszczurki. [przypis edytorski]

356. sinoritas, popr.: señoritas (hiszp.) — panny. [przypis edytorski]

357. ziemia chananejska (daw.) — dziś: Kanaan, starożytna żyzna kraina na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego, wymieniana w Biblii jako ziemia obiecana Izraelitom przez Boga (tereny obecnej Palestyny). [przypis edytorski]

358. Lasciate ogni speranza, voi ch’entrate (wł.) —- Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodzicie (napis na bramie piekieł według Boskiej komedii Dantego). [przypis edytorski]

359. fata morgana — dziś: fatamorgana: złudzenie optyczne, polegające na przybliżaniu odległych widoków za sprawą warstw powietrza o różnej temperaturze; nazwa pochodzi od włoskiej wersji imienia arturiańskiej czarodziejki Morgany le Fay, gdyż tego rodzaju miraże, często widywane w Cieśninie Mesyńskiej, w lokalnym folklorze uważano za unoszący się w powietrzu magiczny zamek tej czarodziejki. [przypis edytorski]

360. kursal (daw., z niem.) — budynek w kurorcie mieszczący sale do zabaw, koncertów, restauracje itp. [przypis edytorski]

361. dyga (daw., z fr. la digue) — grobla nad brzegiem morskim. [przypis edytorski]

362. kapten (fonet. ang. captain) — kapitan. [przypis edytorski]

363. Nibelungowie — mityczne karły z germańskich podań, których skarb zagarnął heros Zygfryd, występujące w średniowiecznym eposie Pieśń o Nibelungach, na podstawie którego Ryszard Wagner skomponował czteroczęściowy dramat muzyczny Pierścień Nibelunga (1854–1876). [przypis edytorski]

364. Schillera i GoethegoFriedrich Schiller (1759–1805): czołowy niemiecki poeta, filozof i dramatopisarz, przyjaciel Goethego; Johann Wolfgang Goethe (1749–1832): jeden z najwybitniejszych autorów niemieckich, poeta, dramaturg, prozaik. [przypis edytorski]

365. pomada — tłusty, pachnący środek kosmetyczny używany dawniej do smarowania włosów dla nadania im połysku i miękkości. [przypis edytorski]

366. Lubowski, Edward (1837–1923) — polski pisarz i publicysta, autor pozytywistycznych komedii o problematyce społeczno-obyczajowej, wzorowanych na francuskim dramacie mieszczańskim. Baron Laufen jest postacią z jego komedii Przesądy. [przypis edytorski]

367. kulon — ptak wędrowny, żyje na stepach i suchych ugorach w pobliżu rzek, kiedyś licznie występujący w Polsce, dziś bardzo rzadki. [przypis edytorski]

368. Zeus (mit. gr.) — najwyższy bóg, władca nieba, bogów i ludzi, pan piorunów. [przypis edytorski]

369. steengris, popr.: stingrays (ang.) — płaszczki; w terminologii biol.: orleniokształtne, rząd ryb chrzęstnoszkieletowych zaliczany do płaszczek, obejmujący m.in. manty, ogończe, orlenie; w obecnej klasyfikacji raje należą do osobnego rzędu rajokształtnych. [przypis edytorski]

370. Achilles (mit. gr.) — legendarny bohater grecki, syn Peleusa, króla Ftyi, i Tetydy, boginki morskiej, najdzielniejszy z Greków walczących w wojnie trojańskiej; był odporny na wszelkie ciosy, a jego jedynym słabym punktem była pięta; zginął trafiony w nią strzałą Parysa. [przypis edytorski]

371. polip (biol.) — osiadła forma życiowa parzydełkowców, morskich jamochłonów; przytwierdzone do jednego miejsca polipy bezustannie poruszają długimi parzydełkami i chwytają nimi drobne żyjątka, które pochłaniają. [przypis edytorski]

372. cefalopedy, popr.: Cephalopoda (biol.) — głowonogi, morskie mięczaki, których ciało składa się tułowia oraz głowy, z której wyrasta osiem lub dziesięć pokrytych przyssawkami ramion, otaczających otwór gębowy z chitynowym dziobem; należą do nich m.in. ośmiornice i kałamarnice. [przypis edytorski]

373. Hugo, Victor (1802-1885) — francuski pisarz, poeta, dramaturg i polityk, czołowy prozaik francuskiego romantyzmu, autor m.in. Nędzników. [przypis edytorski]

374. dziwna istota zwana Bernard-pustelnik — Raków tych mnóstwo jest także w La Manche. [przypis autorski]

375. Wtedy to ukazał mi się w pierwszych zarysach i ów utwórSzkice węglem. [przypis redakcyjny]

376. Krzycz, wrzeszcz jak czajka: nie przyjdzie bajka — nieco zmieniony cytat z bajki Koniec Ignacego Krasickiego, ze zbioru Bajki nowe. [przypis edytorski]

377. Jachowicz, Stanisław (1796–1857) — bajkopisarz, poeta i pedagog, autor moralizatorskich wierszyków, takich jak Chory kotek („Pan kotek był chory”). [przypis edytorski]

378. Listów moich macie dosyć, a przy tym i z „Selimem” może niedługo dopłyną do końcaSelim w zupełności już nadesłany został Redakcji. [przypis redakcyjny]

379. Examina, o mortal, tu corazon, ahi veras los motivos de tus acciones! (hiszp.) — Zbadaj, o śmiertelniku, swoje serce, tam zobaczysz powody swoich działań. [przypis edytorski]

380. Molière, właśc. Jean Baptiste Poquelin (1622–1673) — największy francuski komediopisarz, aktor, dyrektor teatru; autor m.in. komedii Mieszczanin szlachcicem (1670), w której główny bohater, pan Jourdain, wyraża zdumienie, że od ponad 40 lat mówi prozą, nic o tym nie wiedząc. [przypis edytorski]

381. Cervantes, Miguel de (1547–1616) — hiszpański pisarz renesansowy, autor słynnej powieści Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy (1605). [przypis edytorski]

382. Lassalle, Ferdinand (1825–1864) — niemiecki myśliciel, działacz socjalistyczny, rewolucjonista. [przypis edytorski]

383. pauvre diable boiteux (fr.) — biedny kulawy diabeł. [przypis edytorski]

384. ligawka — ludowy instrument dęty w formie rogu, zrobiony z dwu złączonych połówek uprzednio przeciętego wzdłuż i wydrążonego kawałka drzewa. [przypis edytorski]

385. Odyniec, Antoni Edward (1804–1885) — poeta, publicysta, pamiętnikarz i tłumacz. [przypis edytorski]

386. Czy to czasem nie będzie ta panna, za którą (...) Odyniec przyprawiał (...) w „Bibliotece Warszawskiej”, z kwaśnym sosem Prusa? — Nie ta sama. [przypis redakcyjny]

387. koperczaki (daw.) — zaloty; sunąć w koperczaki: zalecać się. [przypis edytorski]

388. strychulec — deseczka do wyrównywania wierzchu naczynia służącego jako miara materiałów sypkich (jak mąka, piasek itp.). [przypis edytorski]

389. Toujours comme cela? (fr.) — Zawsze tak? [przypis edytorski]

390. kulbaka — rodzaj siodła z wysokimi łękami (czyli przednią i tylną częścią stelażu siodła). [przypis edytorski]

391. pożyczyłem mu sto talarów — od XV do do połowy XIX w. w Hiszpanii oraz w obu Amerykach powszechnie używano srebrnych dolarów hiszpańskich (talarów), od których pochodzi nazwa waluty Stanów Zjednoczonych. [przypis edytorski]

392. stożkowa kula (karabinu) — używane w broni palnej wydłużone pociski o stożkowym wierzchołku (w odróżnieniu od powszechnych wcześniej pocisków o kształcie kulistym). [przypis edytorski]

393. nieodbity (daw.) — niezbędny, konieczny. [przypis edytorski]

394. Blaine, James Gillespie (1830–1893) — amerykański polityk, jeden z najważniejszych przywódców Partii Republikańskiej w okresie po wojnie secesyjnej. [przypis edytorski]

395. we Francji każdy żołnierz [nosi w kieszeni] marszałka — Napoleon Bonaparte mawiał: „Każdy francuski żołnierz nosi w swoim tornistrze buławę marszałka Francji”, co oznaczało, że do awansu nawet na najwyższe stopnie nie jest konieczne szlacheckie pochodzenie, jak niegdyś w armii królewskiej, lecz decydują o nim indywidualne zasługi. [przypis edytorski]

396. połonina — łąka górska położona powyżej granicy lasów w Karpatach Wschodnich. [przypis edytorski]

397. miarkować (daw.) — dostrzec, zorientować się. [przypis edytorski]

398. Feb a. Febus (mit. gr., mit. rzym.) — zlatynizowana forma słowa Fojbos (gr.: promienny), przydomka Apolla, boga światła i słońca, opiekuna sztuk, patrona poetów i pieśniarzy. [przypis edytorski]

399. lianów — dziś popr. forma D. lm: lian. [przypis edytorski]

400. hicoro — popr.: hikora, drzewo o twardym, elastycznym drewnie, występujące we wsch. części Ameryki Północnej. [przypis edytorski]

401. period (daw., z łac.) — okres. [przypis edytorski]

402. sangwiniczny charakter — żywo reagujący, porywczy i zmienny. [przypis edytorski]

403. Sziwa, Siwa a. Śiwa — jeden z trzech najważniejszych bogów hinduizmu, razem z Brahmą i Wisznu tworzy trójcę zwaną Trimurti: Brahma stwarza wszechświat, Wisznu go utrzymuje, a Śiwa unicestwia; w śiwaizmie, jednej z głównych tradycji współczesnego hinduizmu, uznawany za najwyższego boga, stwórcę, opiekuna i niszczyciela świata. [przypis edytorski]

404. hajdamaka (ukr.) — hultaj, zbój, rabuś. [przypis edytorski]

405. Drakon (VII w. p.n.e.) — prawodawca ateński, twórca pierwszego pisanego kodeksu, zbierającego i porządkującego istniejące wcześniej prawa zwyczajowe; imię Drakona stało się synonimem surowości prawa (por. „drakońskie kary”). [przypis edytorski]

406. Solon (ok. 640–ok. 560 p.n.e.) — ateński polityk, reformator i poeta; wprowadzone przez niego zmiany położyły fundamenty pod rozwój ustroju demokratycznego. [przypis edytorski]

407. leciech (daw.) — dziś popr. forma Ms. lm: latach. [przypis edytorski]

408. pęki rózg i siekiery — w starożytnym Rzymie najwyższym urzędnikom państwowym w miejscach publicznych jako asysta towarzyszyli funkcjonariusze zwani liktorami, nosząc przed nimi oznaki władzy: przewiązane wiązki rózeg, między którymi zatknięty był topór. [przypis edytorski]

409. wiuki (daw.) — juki, skórzane worki, w które wkłada się rzeczy przewożone na grzbietach zwierząt. [przypis edytorski]

410. stu dwudziestu i więcej stopni Fahrenheita — ok. 50° Celsjusza. [przypis edytorski]

411. chorowód (gw.) — korowód. [przypis edytorski]

412. nimfy i driady (mit. gr.) — nimfy: boginki mające postać młodych, pięknych dziewczyn, uosabiające żywotne siły przyrody; tu zapewne w znaczeniu zawężonym: opiekunki strumyków, jezior i źródeł (najady); driady: boginki leśne, duchy drzew. [przypis edytorski]

413. newspaper (ang., lm: newspapers) — gazeta. [przypis edytorski]

414. sadyba — miejsce, w którym się mieszka, siedlisko, siedziba. [przypis edytorski]

415. kwels, popr.: quails (ang.) — przepiórki. [przypis edytorski]

416. Żyd Tułacz — bohater popularnej w Europie legendy: miał znieważyć Chrystusa idącego na śmierć, za co został obarczony klątwą wiecznej tułaczki po świecie. [przypis edytorski]

417. czaporal (z fonet. ang. chaparral) — formacja roślinna występująca w Kalifornii i północnym Meksyku, kształtująca się zwykle wtórnie w miejscach po usuniętych lasach twardolistnych i składająca się głównie z twardolistnych roślin krzewiastych: wawrzynów, wrzosowatych, karłowatych dębów, a także kaktusów. [przypis edytorski]

418. czamizal (fonet. ang. chamizal, z hiszp. chamiza) — gatunek wiecznie zielonego krzewu (Atriplex canescens) rosnącego na zachodzie USA. [przypis edytorski]

419. jard — anglosaska miara długości, równa trzem stopom i wynosząca ok. 0,9 metra. [przypis edytorski]

420. New York Herald — wysokonakładowa gazeta codzienna wydawana w Nowym Jorku w latach 1835–1924; dzięki publikowaniu sensacyjnych i skandalizujących tekstów po 10 latach istnienia stała się najbardziej popularną i dochodową gazetą w Stanach Zjednoczonych, w roku 1861 osiągając ogromny jak na ówczesne czasy nakład 84.000 egzemplarzy. [przypis edytorski]

421. racoon (ang., lm: racoons) — szop. [przypis edytorski]

422. good boy (ang.) — dobry chłopak. [przypis edytorski]

423. pomógł do założenia — dziś popr.: pomógł w założeniu. [przypis edytorski]

424. płaz (daw.) — dowolne stworzenie pełzające; dziś: ziemno-wodny zmiennocieplny kręgowiec, którego rozwój przebiega w zbiornikach słodkowodnych, np. żaba, salamandra. [przypis edytorski]

425. szerść (daw., reg.) — dziś popr.: sierść. [przypis edytorski]

426. estanszja (z fonet. hiszp. estancia) — gospodarstwo, ferma hodowlana. [przypis edytorski]

427. Voltaire, właśc. François-Marie Arouet (1694-1778) — czołowy francuski pisarz, filozof i publicysta epoki oświecenia, znany z walki o wolność słowa i wyznania. [przypis edytorski]

428. stu i więcej stopni Fahrenheita — ok. 40° Celsjusza. [przypis edytorski]

429. dereszowaty — o maści konia, o koniu: barwy czarnej lub brązowej z domieszką białych włosów. [przypis edytorski]

430. munsztuk — kiełzno, element uprzęży, którego główną częścią jest wędzidło, zakładany na pysk koński i służący do kierowania koniem. [przypis edytorski]

431. cigarittas, popr.: cigarritas (hiszp.) — papierosy. [przypis edytorski]

432. O dolce amiga, popr.: O dulce... (hiszp.) — O słodka przyjaciółko. [przypis edytorski]

433. nienawidzieć (daw.) — dziś popr.: nienawidzić. [przypis edytorski]

434. by God! by God! (ang.) — Na Boga! Na Boga! [przypis edytorski]

435. zadawałli — konstrukcja z partykułą -li o funkcji pytajnej; znaczenie: czy zadawał. [przypis edytorski]

436. Heine, Heinrich (1797–1856) — niemiecki poeta romantyczny, znany liryk, prozaik i publicysta. [przypis edytorski]

437. Cymbr — członek starożytnego germańskiego plemienia Cymbrów, które w II w. p.n.e. ruszyło ze swoich siedzib na południe Europy, przez dekadę wspólnie z Teutonami i Ambronami zwycięsko walczyło przeciw Rzymianom, po czym zostało pokonane przez w bitwie pod pod Vercellae (101 p.n.e.) i zniknęło z kart historii. Autora zawodzi pamięć: Cymbrowie zostali zniszczeni, zanim powstało chrześcijaństwo. [przypis edytorski]

438. Give us this day our daily bread (ang.) — Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; słowa modlitwy Ojcze nasz. [przypis edytorski]

439. dziwożona a. boginka — niebezpieczny demon żeński z wierzeń dawnych Słowian, przedstawiany w postaci szkaradnej kobiety lub pięknej, uwodzicielskiej dziewczyny; boginki zamieszkiwały zarośla w pobliżu rzek, strumieni i jezior, niekiedy także lasy; termin „dziwożona” został spopularyzowany w XIX w. przez powieść Dziwożona (1855) Zygmunta Kaczkowskiego. [przypis edytorski]

440. desert wind (ang.) — wiatr pustynny. [przypis edytorski]

441. sirocco (wł.) — suchy i gorący wiatr południowy lub południowo-wschodni wiejący na ziemie włoskie znad wybrzeży afrykańskich. [przypis edytorski]

442. solano — suchy i gorący wiatr wschodni lub południowo-wschodni wiejący w południowej Hiszpanii znad wybrzeży afrykańskich. [przypis edytorski]

443. samum — gorący i suchy wiatr pustynny występujący w Afryce Płn. i na Półwyspie Arabskim, wywołujący burze piaskowe. [przypis edytorski]

444. płonić się (daw.) — czerwienić się. [przypis edytorski]

445. hugh, dziś zwykle zapisywane: howgh — indiańskie słowo z języka lakota, używanego przez Dakotów (Siuksów), wymawiane „hau”, służące jako pozdrowienie; w popularnych powieściach Karola Maya używane przez mówiącego dla wskazania, że zakończył wypowiedź. [przypis edytorski]

446. Evoe! — radosny, ekstatyczny okrzyk bachantek (czcicielek Dionizosa, boga wina i płodności). [przypis edytorski]

447. Wersal — wspaniały zespół pałacowy z kompleksem ogrodowo-parkowym, powstały pod Paryżem z polecenia Ludwika XIV; do 1789 stanowił rezydencję królów francuskich; od czasów Ludwika Filipa znajduje się tam muzeum historyczne. [przypis edytorski]

448. Natura wysiliła się tu, aby stworzyć przepyszny park... — Później dowiedziałem się, że śliczna ta miejscowość, jakkolwiek jeszcze bezludna, ma już swoją nazwę, nazywa się zaś „Picnic Place”, albowiem mieszkańcy Anaheim, Orange, Santa Ana, wraz z okolicznymi farmerami zjeżdżają się tu raz do roku na wielką zabawę. Ziemia Picnic Place również nie należy już do rządu, ale do jednej z licznych w Kalifornii Landcompany, posiadających ogromne, a zupełnie jeszcze dzikie i bezludne obszary. Od Picnic Place zaczynają się terytoria niezajęte, rządowe. [przypis autorski]

449. usted (hiszp.) — pan a. pani; zaimek grzecznościowy. [przypis edytorski]

450. caballero (hiszp.) — kawaler; szlachcic. [przypis edytorski]

451. de hacer cuestion (hiszp.) — stawiania pytań, wypytywania. [przypis edytorski]

452. pić i hulać w najbliższych wentachWenta znaczy karczma, tienda zaś to, co nasza restauracja. [przypis autorski]

453. mika — błyszczący minerał z grupy krzemianów, bardzo łupliwy, często spotykany w postaci cienkich blaszek. [przypis edytorski]

454. Rotszyldowie, właśc. Rothschildowie — bogata i wpływowa rodzina niemieckich Żydów, zajmująca się bankowością i finansami; w XIX w. najbogatsza rodzina na świecie. [przypis edytorski]

455. buchalter (daw.) — księgowy. [przypis edytorski]

456. żywe srebro (daw.) — rtęć. [przypis edytorski]

457. drzew gumowych — Eukaliptów. [przypis autorski]

458. łożysko (...) rzeki Santa Ana — Nazwa ta, Santa Ana, powtarza się w tej okolicy z dziwną obfitością. Prócz Anaheim jest tu Santa Ana rzeka, miasto, góry i wiatr. [przypis autorski]

459. U nas inaczej! inaczej! inaczej! — tęskna piosenka (dumka) Józefa Bohdana Zaleskiego (1802—1886), przedstawiciela tzw. szkoły ukraińskiej polskiego romantyzmu, uczestnika powstania listopadowego, przebywającego od 1831 aż do śmierci na emigracji we Francji; dumka wyraża smutek wygnańca i tęsknotę za ojczyzną. [przypis edytorski]

460. donna (wł.)— pani; popr. po hiszpańsku: doña. [przypis edytorski]

461. well (ang.) — dobrze; no cóż; otóż. [przypis edytorski]

462. gospodarstwo — tu: gospodarz i gospodyni. [przypis edytorski]

463. kleft — powstaniec grecki, członek ruchu oporu w powstaniu przeciwko Turkom (1821–1829). [przypis edytorski]

464. skotarz (daw.) — pasterz bydła. [przypis edytorski]

465. morituri (łac.) — ci, którzy mają umrzeć. [przypis edytorski]

466. płeć (tu daw.) — cera; karnacja. [przypis edytorski]

467. uważać (tu daw.) — zauważać, widzieć, zwracać uwagę. [przypis edytorski]

468. certainly (ang.) — na pewno. [przypis edytorski]

469. Vous savez (fr.) — wie pan. [przypis edytorski]

470. Brat Jonathan (ang. Brother Jonathan) — dobroduszna personifikacja Nowej Anglii, kolebki kultury amerykańskiej, położonej na północnym wschodzie kraju, następnie Stanów Zjednoczonych, wyparta w tej ostatniej roli przez „Wuja Sama” (Uncle Sam). [przypis edytorski]

471. Kalifornia nie tak dawno oderwaną została od Meksyku — w wyniku wojny meksykańsko-amerykańskiej w latach 1846–1848. [przypis edytorski]

472. ineksprymable (przestarz., z fr. inexprimable: niewyrażalny) — spodnie. [przypis edytorski]

473. Rosynant — koń Don Kichota. [przypis edytorski]

474. in natura (łac.) — w naturze; tu: w postaci naturalnej, w odróżnieniu od monet ze srebra. [przypis edytorski]

475. lynx (ang.) — ryś. [przypis edytorski]

476. przędza (daw.) — przędzenie. [przypis edytorski]

477. kozieł (daw.) — dziś popr.: kozioł. [przypis edytorski]

478. bobre, popr.: pobre (hiszp.) — biedny; nieszczęsny. [przypis edytorski]

479. solo (hiszp.) — sam. [przypis edytorski]

480. solito (hiszp.) — samiuteńki. [przypis edytorski]

481. statki (daw.) — naczynia. [przypis edytorski]

482. zasuć (daw., gw.) — zasypać coś czymś; zasuć się: zostać zasypanym, pokryć się. [przypis edytorski]

483. stempel — pręt metalowy do czyszczenia i nabijania strzelb dawnego typu, ładowanych od końca lufy. [przypis edytorski]

484. Ormuzd i Aryman (mit.) — dwaj bogowie w religiach irańskich, uosabiający dwie przeciwstawne moce: dobry Ormuzd (Ahura Mazda) oraz zły Aryman (Angra Mainju). [przypis edytorski]

485. jutrznia (poet.) — jutrzenka, jasność poprzedzająca ukazanie się słońca na horyzoncie. [przypis edytorski]

486. orso (wł.) — niedźwiedź; popr. po hiszpańsku: oso. [przypis edytorski]

487. Take care! Take care! (ang.) — Uważajcie na siebie! Uważajcie na siebie! [przypis edytorski]

488. Come here! (ang.) — Chodźcie tutaj! [przypis edytorski]

489. Henry rifle — wielostrzałowy karabin powtarzalny Henry M1860, konstrukcji amerykańskiej, z czasów wojny secesyjnej; protoplasta serii sławnych karabinów Winchestera. [przypis edytorski]

490. bicorne (ang.) — dwuróg, zwierzę dwurożne. [przypis edytorski]

491. żerujące — tu: zbierackie. [przypis edytorski]

492. opatrzyć kogoś czymś (daw.) — zaopatrzyć kogoś w coś. [przypis edytorski]

493. skuner a. szkuner — żaglowiec mający dwa lub więcej masztów o ożaglowaniu skośnym. [przypis edytorski]

494. liszka (pot.) — gąsienica. [przypis edytorski]

495. krotochwila (daw.) — żart. [przypis edytorski]

496. warf, popr. wharf (ang.) — nabrzeże. [przypis edytorski]

497. Ave, stella... (łac.) — Witaj, gwiazdo... (odniesienie do tytułu Maryi jako przewodniczki i opiekunki żeglarzy: Stella Maris, tj. Gwiazda Morza). [przypis edytorski]

498. pomieniony (daw.) — wspomniany (wyżej, wcześniej). [przypis edytorski]

499. sekwoi, które (...) dochodzą do czterystu stóp wysokości, a trzydziestu średnicy — Drzewo zwane Father of the forest ma 450 stóp długości a 112 obwodu. Inne, The Grizzled Giant, 30 stóp średnicy. [przypis autorski]

500. składać coś (daw.) — stanowić coś, tworzyć coś; składać się na coś. [przypis edytorski]

501. bakery (ang.) — piekarnia. [przypis edytorski]

502. samopał — rodzaj dawnej długiej broni palnej. [przypis edytorski]

503. Diana (mit. rzym.) — dziewicza bogini łowów i księżyca, odpowiednik greckiej Artemidy. [przypis edytorski]

504. Co to są palmety, co mówi o nich botanika — z opisu podanego przez autora wynika, że „palmeta” to występująca wyłącznie na pustyni Mohave jukka krótkolistna (Yucca brevifolia), zwana też drzewem Jozuego (Joshua tree), największy przedstawiciel rodziny agawowatych na świecie; mimo że nie jest prawdziwym drzewem, dorasta nawet do 12 metrów wysokości i 3,5 m w obwodzie. [przypis edytorski]

505. elizejski — właściwy dla Pól Elizejskich, wg mit. gr. szczęśliwego miejsca, w którym po śmierci przebywają dusze ludzi, którzy na to zasłużyli swoim życiem. [przypis edytorski]

506. Z taką więc ciszą i z taką powagą... — Słowacki, Beniowski, pieśń IV. [przypis edytorski]

507. kończyna (daw.) — kraniec, skraj. [przypis edytorski]

508. strzelając np. do kuropatw żerujących po ziemi — Kalifornijskie kurki strzela się siedzące, a nie w lot. [przypis autorski]

509. fraszka (daw.) — błahostka, drobnostka, drobiazg. [przypis edytorski]

510. wymanić (daw.) — wyłudzić, uzyskać podstępem lub natrętnymi prośbami. [przypis edytorski]

511. Ariadna (mit. gr.) — królewna kreteńska zakochana w Tezeuszu, pomogła mu wydostać się z labiryntu Minotaura, dając mu kłębek nici do zaznaczenia drogi powrotnej. [przypis edytorski]

512. błędny (daw.) — błądzący, podróżujący bez wyraźnego celu. [przypis edytorski]

513. żar słoneczny dochodzi do przeszło stu stopni — Fahrenheita. [przypis autorski]

514. Go ahead! (ang.) — Naprzód! [przypis edytorski]

515. Wyoming (...) zapewne nieprędko stanem zostanie — Wyoming zostało przyjęte do Unii jako stan w roku 1890. [przypis edytorski]

516. rezerwacja (daw.) — rezerwat. [przypis edytorski]

517. majdan — plac obozowy. [przypis edytorski]

518. giemza — kozica, ssak zamieszkujący wysokie góry. [przypis edytorski]

519. bawół (buffalo) — w Ameryce Północnej słowem buffalo określa się bizona, który należy do tej samej rodziny zwierząt co bawół, żyjący w Afryce. [przypis edytorski]

520. pudding — angielska potrawa o konsystencji gęstego budyniu lub miękkiego ciasta, powstała przez zmieszanie różnych składników z produktem zbożowym lub innym środkiem wiążącym oraz upieczenie lub ugotowanie całości; dawniej nazwa ta oznaczała słoną lub pikantną potrawę z mieszanki mięsa lub podrobów z dodatkami tłuszczu, pieczywa i łoju, zawiniętej w jelito lub żołądek i poddanej gotowaniu; obecnie puddingiem nazywa się głównie dania deserowe, sporządzane na słodko z ryżu, kaszy, mąki, mleka, jaj, suszonych owoców itp. [przypis edytorski]

521. konserwów — dziś popr. forma D. lm: konserw. [przypis edytorski]

522. wymyśleć — dziś popr. wymyślić. [przypis edytorski]

523. szleja — prosta uprząż z rzemiennych lub parcianych pasów. [przypis edytorski]

524. stamped, popr.: stampede (ang.) — popłoch, nagła panika w stadzie zwierząt. [przypis edytorski]

525. Moloch (mit. semicka) — bóg Fenicjan i Kananejczyków, któremu wg Biblii miano składać ofiary z dzieci; przen.: coś bezlitosnego, złego, pochłaniającego niewinne ofiary. [przypis edytorski]

526. z gwiazd zrobiła mi się w oczach kasza — cytat ze zmienioną kolejnością słów, z poematu Słowackiego Beniowski, pieśń I. [przypis edytorski]

527. bosmen, popr.: boss man (ang.) — szef. [przypis edytorski]

528. Morning, sir (ang.) — Poranek, proszę pana (wyraz morning jest również używany jako potoczne skrócenie porannego pozdrowienia good morning: dzień dobry). [przypis edytorski]

529. puncho, popr.: poncho (hiszp.) — wierzchnie okrycie z prostokątnego kawałka tkaniny z otworem na głowę pośrodku. [przypis edytorski]

530. piędź — dawna miara długości równa ok. 20 cm; pierwotnie odległość między końcem kciuka i małego palca rozwartej dłoni. [przypis edytorski]

531. Anabasis, pol. Anabaza — pamiętniki wojskowe Ksenofonta z Aten (ok. 430–ok. 355 p.n.e.), greckiego pisarza, historyka i żołnierza najemnego, opisujące liczącą 1000 mil drogę powrotną do ojczyzny armii 10 tysięcy najemników greckich zwerbowanych przez satrapę perskiego Cyrusa Młodszego przeciwko jego bratu, królowi Persji Artakserksesowi II. [przypis edytorski]

532. period (z łac.) — okres; tu: pojęcie z zakresu retoryki, okres retoryczny, czyli zdanie o konstrukcji zgodnej z zaleceniami retoryki. [przypis edytorski]

533. entauten, popr.: εν ταύτην (gr.) — w tej; Nie mając zamiaru (...) zaczynać periodów od Ksenofontowskich „entauten” (...) nie będę opisywał dzień po dniu: słowo μέρα (dzień) jest w języku greckim rodzaju żeńskiego, stąd autor ma na myśli zapewne frazę: „W tym dniu...”. [przypis edytorski]

534. lot (ang.) — działka; parcela. [przypis edytorski]

535. odpowiedzieli spartańskim: „Przyjdźcie i spróbujcie!” — król spartański Leonidas, kiedy przed bitwą pod Termopilami władca Persji Kserkses I wezwał Spartan, by złożyli (oddali) broń, miał odpowiedzieć: „Przyjdź i weź” (Plutarch, Powiedzenia królów i wodzów. Powiedzenia spartańskie). [przypis edytorski]

536. jenerał (daw.) — generał. [przypis edytorski]

537. schronił się do brytańskich posiadłości — tj. do Kanady. [przypis edytorski]

538. Irving, Washington (1783–1859) — amerykański pisarz, biograf i historyk. [przypis edytorski]

539. Ograbiwszy jego naród, zająwszy Czarne Góry, zrobili z niego teraz bohatera... — niewielkie stada bizonów w Kanadzie nie wystarczały do wyżywienia jego ludzi i w roku 1881 Siedzący Byk został zmuszony do powrotu do Stanów Zjednoczonych, gdzie zamknięto go w rezerwacie. W 1885 przez cztery miesiące występował w objazdowym widowisku Wild West Show Buffalo Billa. W 1890 przyjął do swojego obozu wyznawców Tańca Ducha, nowego indiańskiego ruchu religijnego uważanego przez władze za niebezpieczny; podczas próby aresztowania został zastrzelony przez policjantów. [przypis edytorski]

540. maligna — wysoka gorączka połączona z majaczeniami. [przypis edytorski]

541. Modrzejewska, Helena (1840–1909) — wybitna polska aktorka, specjalizująca się w rolach szekspirowskich i tragicznych. W 1876 roku wyemigrowała do Kalifornii wraz z mężem oraz przyjaciółmi, m.in. z Henrykiem Sienkiewiczem, i osiedliła się z nimi w miejscowości Anaheim w Kalifornii. Z czasem grupa osadników rozstała się, zaś Modrzejewska po kilku latach nauki języka zadebiutowała w 1877 w California Theatre w San Francisco jako Helena Modjeska, zyskując ogromne uznanie i rozgłos. Występowała następnie na scenach Ameryki i Anglii. W 1883 przyjęła obywatelstwo amerykańskie. [przypis edytorski]

542. adres (daw.) — pismo zbiorowe wystosowane do osoby wybitnej lub zajmującej wysokie stanowisko. [przypis edytorski]

543. merkuriusz (daw.) — rtęć. [przypis edytorski]

544. hamernia (daw., z niem.) — kuźnia maszynowa, fabryka żelaza kutego i stali. [przypis edytorski]

545. Midas (mit. gr.) — król Frygii; wszystko, czego się dotknął, zamieniało się w złoto. [przypis edytorski]

546. Tysiąc nocy — częściej: Baśnie z tysiąca i jednej nocy, zbiór około 300 baśni i opowieści wschodnich, głównie arabskich i perskich, zamkniętych w kompozycyjną ramę legendy o sułtanie Szachrijarze i jego żonie Szeherezadzie, która co noc opowiadała małżonkowi jakąś historię, aby uniknąć niezasłużonej kary śmierci. [przypis edytorski]

547. buggy (ang.) — powozik; wagonik; niewielki pojazd. [przypis edytorski]

548. parlor (ang.) — salon, pokój bawialny. [przypis edytorski]

549. the greatest artist of the world (ang.) — największa artystka (lub: artysta) świata. [przypis edytorski]

550. Janauschek, Fanny (1829–1904) — austriacka aktorka teatralna urodzona w Pradze; grała w teatrach niemieckich, od 1863 w Ameryce i w Anglii. [przypis edytorski]

551. Morris, Clara (1849–1925) — aktorka amerykańska; po 1885 poświeciła się głównie pisaniu. [przypis edytorski]

552. Bowers, Elizabeth Crocker (1830–1895) — amerykańska aktorka i kierowniczka teatru, występująca zawodowo jako „Mrs. D. P. Bowers”. [przypis edytorski]

553. Eytinge, Rose (1835–1911) — ceniona aktorka amerykańska żydowskiego pochodzenia. [przypis edytorski]

554. Silver City (ang.) — srebrne miasto. [przypis edytorski]

555. nec locus ubi Troia fuit (łac.) — nie ma śladu, gdzie była Troja. [przypis edytorski]

556. Kaczkowski, Zygmunt (1825–189) — polski powieściopisarz i poeta, powieściopisarz i poeta, uczestnik rewolucji krakowskiej i ruchu Wiosny Ludów z 1848; autor m.in. powieści Murdelio (1853), której akcja toczy się na ziemiach polskich po pierwszym rozbiorze. [przypis edytorski]

557. fashionable (ang.) — modny, elegancki. [przypis edytorski]

558. Ristori, Adelaide (1822–1906) — włoska aktorka, wybitna tragiczka swojej epoki. [przypis edytorski]

559. Rozpalam je (ognisko) — W nawiasach zamieszczamy objaśnienia lub wyrażenia równoważne, szanując dosłowność samego listu. [przypis redakcyjny]

560. Kuję się ciągle o kaktusy... — Porównaj uwagi o tym przekręconym zdaniu (”kłują się” — oczywiście zające) w liście następnym. [przypis autorski]

561. but I am (ang.) — ale ja jestem. [przypis edytorski]

562. for instant (ang.) — do (w celu) natychmiastowego; błyskawicznie. [przypis edytorski]

563. Ofelia — bohaterka Hamleta Szekspira, nieszczęśliwie zakochana w Hamlecie, popada w obłęd i tonie w rzece. [przypis edytorski]

564. Julietta — dziś częściej: Julia, bohaterka sztuki Romeo i Julia (Romeo and Juliet ) Szekspira. [przypis edytorski]

565. Rachel (pseud.), właśc. Elisabeth Félix (1821–1858) — francuska aktorka dramatyczna żydowskiego pochodzenia, święciła ogromne triumfy w dramatach klasyków francuskich. [przypis edytorski]

566. paradyz (daw.; z fr. paradis: raj) — najwyżej usytuowane i najtańsze miejsca w teatrze a. cyrku; również: galeria, jaskółka. [przypis edytorski]

567. Sarmacja — kraina Sarmatów, starożytnego walecznego ludu, który wg literatury i publicystyki polskiej XV–XIX w. zamieszkiwał w przeszłości tereny polskie, ruskie i litewskie i od którego wywodzi się szlachta polska. [przypis edytorski]

568. Księstwo — Wielkie Księstwo Poznańskie, powstałe na mocy kongresu wiedeńskiego autonomiczne księstwo, wchodzące w skład Prus. [przypis edytorski]

569. comme de raison (fr.) — oczywiście; jak się można było spodziewać. [przypis edytorski]

570. meeting (ang.) — zgromadzenie wielu osób w miejscu publicznym; wiec. [przypis edytorski]

571. mina (daw.) — kopalnia. [przypis edytorski]

572. skop (daw.) — kastrowany baran. [przypis edytorski]

573. sakum-pakum (rzad., z niem.) — spakować się w pośpiechu i wyruszyć. [przypis edytorski]

574. high life (ang.) — wielki świat, wytworne towarzystwo. [przypis edytorski]

575. Rodzina Benoiton — komedia francuskiego dramatopisarza Victoriena Sardou (1831–1908) z 1865. [przypis edytorski]

576. ćwik (daw.) — człowiek ćwiczony, doświadczony, szczwany; wyjadacz. [przypis edytorski]

577. celebrated Polish artist, Mrs. Helena Modjewska (ang.) — sławna polska artystka, pani Helena Modjewska. [przypis edytorski]

578. Lecouvreur, Adrianna (1692–1730) — aktorka francuska, przez współczesnych uznana za najwybitniejszą tragiczkę Francji; kochanka marszałka Maurycego Saskiego; wg legendy została otruta przez swą rywalkę; jej życie i tajemnicza śmierć zostały ukazane w sztuce Adrienne Lecouvreur (1849) autorstwa E. Legouvé i E. Scribe, która z kolei stała się podstawą libretta opery Francesca Cilei o tym samym tytule. [przypis edytorski]

579. kwadrans na ósmą (daw.) — dziś: kwadrans po siódmej; siódma piętnaście. [przypis edytorski]

580. populus romanus (łac.) — lud rzymski. [przypis edytorski]

581. populus romanus (...) gotowy deptać po korynckich posągach — tłumiąc greckie dążenia niepodległościowe, w 146 p.n.e. Rzymianie zdobyli kwitnący Korynt, zabili wszystkich mężczyzn, sprzedali w niewolę kobiety i dzieci, zaś miasto spalili do gołej ziemi; ze zmieszanych w pożarze wielkich ilości metali: miedzi, złota i srebra miał powstać specyficzny stop: brąz koryncki. [przypis edytorski]

582. Wieniawski, Henryk (1835–1880) — polski kompozytor, skrzypek i pedagog; jeden z najwybitniejszych polskich skrzypków i kompozytorów w historii; w 1872 udał się wraz z pianistą Antonem Rubinsteinem na wielkie tournée koncertowe po Stanach Zjednoczonych, gdzie dali łącznie ponad 200 koncertów. [przypis edytorski]

583. Z zeszytem roli Roxany w ręku — jako sceniczna postać aktorki odgrywającej rolę Roksany w tragedii Racine’a Bajazet. [przypis edytorski]

584. Fidiasz (490–430 p.n.e.) — najwybitniejszy rzeźbiarz grecki okresu klasycznego; autor m.in. posągów Ateny Promachos i Ateny Partenos na ateńskim Akropolu oraz posągu Zeusa w Olimpii, zaliczanego do siedmiu cudów świata starożytnego. [przypis edytorski]

585. zajęcie — tu: zainteresowanie. [przypis edytorski]

586. antrakt — przerwa między jednym a drugim aktem w sztuce teatralnej, operze, koncercie. [przypis edytorski]

587. splendid! splendid! (ang.) — wspaniała! wspaniała! [przypis edytorski]

588. Neilson, Adelaide (1848–1880)— brytyjska aktorka; cieszyła się ogromną popularnością; po udanej trasie po brytyjskich miastach oraz serii pożegnalnych występów w Londynie w 1872 wyjechała do Ameryki, gdzie również odniosła sukces i grała przez kilka lat na tamtejszych scenach. [przypis edytorski]

589. Dear sir! (ang.) — Drogi panie! [przypis edytorski]

590. Pindar (ok. 520–ok. 438 p.n.e.) — wybitny poeta grecki, twórca liryki chóralnej, znany gł. z utworów na cześć zwycięzców igrzysk w Olimpii. [przypis edytorski]

591. benefis — daw.: przedstawienie a. koncert, z którego zyski były przeznaczone dla jednego z artystów; dziś: okolicznościowe przedstawienie a. koncert dla uhonorowania artysty lub zespołu, najczęściej z okazji jubileuszu. [przypis edytorski]

592. deputacja (daw.) — delegacja, grupa przedstawicieli jakiejś zbiorowości wysłana w celu załatwienia jakiejś sprawy. [przypis edytorski]

593. „Dwie poczty” (Evening and Morning) — tj. „Evening Post” (Poczta Wieczorna) oraz „Morning Post” (Poczta Poranna). [przypis edytorski]

594. Apollo (mit. gr.) — bóg słońca, opiekun sztuki, przewodnik dziewięciu muz. [przypis edytorski]

595. Mazepa — dramat Juliusza Słowackiego, mający za temat zazdrość wojewody o młodą żonę romansującą z królem i z jego sługą. [przypis edytorski]

596. Wiśniowski, Sygurd (1841–1892) — polski pisarz, reportażysta, tłumacz, felietonista, podróżnik; w 1862 udał się do Australii, gdzie spędził 10 lat, odwiedzając w tym czasie również Nową Zelandię i Fidżi; w 1873 wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie spędził kolejne 10 lat; jego reportaże z podróży do Australii i Ameryki należą do klasyki reporterskiej. [przypis edytorski]

597. Hither, unheralded by voice of fame... — Nieobwoływana przez stugębne wieści, przybyłaś do nas tylko jako piękna cudzoziemka, więc zwykłym tylko przyjęliśmy cię początkowo powitaniem. Okazaliśmy ci naszą sympatię nie jako artystce, którą lud nasz zna, ale patrzyliśmy na ciebie tylko jako na nowicjuszkę. Patrz, jaka zmiana teraz! Od owej pamiętnej nocy tylko twój cudowny talent pozostaje na widowni. Pomimo kajdan obcego ci języka, zazdrością otoczyliśmy już twój nieporównany talent. Zachwyceni, wyznajemy twe zwycięstwo tym większe, te nieprzewidziane. Więc zachowaj teraz twój kraj w pamięci, ale Ameryka ogłasza cię już za swoją własność. [przypis autorski]

598. Lady! across this mimic stage we see... — Lady! Przez twe występy widzimy, że sztuka nie ma granic ani mety, ani więzów. Przez swój geniusz nie znający żadnych przeszkód utorowałaś sobie drogę i potrafiłaś w naszym języku podbić serca nasze i utrzymać je w zachwycie i osłupieniu. Gdy przez cudowną sztukę czarodziejskim zaklęciem z potężnych słów, które napisał Szekspir, i z ciemnych wieków wywołujesz dawno zmarłe postacie, światy wyciągają do nich ręce, sądząc, że drugi raz zostały stworzone. Córko Sarmacji wielka! bądźże pozdrowiona w naszym kraju, za który bliscy ci bohaterowie walczyli. Ty, przyczyniając się do nowych tryumfów, nawiązujesz na nowo dawne nici i nowy blask dodajesz do kart, które już sława nakreśliła. [przypis autorski]

599. Sardou, Victorien (1831–1908) — francuski dramatopisarz, autor sztuk o starannie skonstruowanym schemacie akcji, cieszących się dużą popularnością w Europie i Ameryce. [przypis edytorski]

600. wyrobek — zarabianie na utrzymanie jako wyrobnik, osoba wynajmująca się do różnych prac fizycznych. [przypis edytorski]

601. Jezioro Wyższe (Superior) — dziś popr.: Jezioro Górne (ang. Superior Lake), największe i najbardziej na północ wysunięte jezioro w kompleksie pięciu Wielkich Jezior Ameryki Północnej. [przypis edytorski]

602. założone (...) od innych — dziś popr.: założone przez innych. [przypis edytorski]

603. owładła (daw.) — dziś popr.: owładnęła. [przypis edytorski]

604. mustyk (zool.) — meszka, drobny owad, którego samice żywią się krwią ssaków. [przypis edytorski]

605. ultramontanizm (z łac. ultramontanus: znajdujący się za górami) — pogląd głoszący, że polityka lokalnych kościołów rzymskokatolickich powinna być podporządkowana decyzjom papieża (którego siedziba znajduje się stale w Watykanie, a więc „za górami”; stąd nazwa); ultramontanizm jest więc stanowiskiem oznaczającym usztywnienie doktryny Kościoła katolickiego oraz centralizację władzy kościelnej. [przypis edytorski]

606. zmartwychwstańcy — pot. nazwa członków męskiej wspólnoty zakonnej, noszącej oficjalną nazwę Zgromadzenie Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa, założonej w Rzymie w 1842 przez trójkę polskich emigrantów; zmartwychwstańcy byli skonfliktowani z Mickiewiczem, którego starali się przywrócić „prawowiernemu” Kościołowi, mimo że papież Pius IX nie poparł sprawy polskiej. [przypis edytorski]

607. początkowanie (daw.) — zapoczątkowanie czegoś; inicjatywa. [przypis edytorski]

608. wychodztwo (daw.) — wychodźstwo. [przypis edytorski]

609. prognatyzm — nadmierne wysunięcie żuchwy lub szczęk; cecha występująca u przodków człowieka, w rozwoju ewolucyjnym zanikła, choć występuje u pewnego odsetka ludzi rasy czarnej. [przypis edytorski]

610. Państwo Niebieskie, dziś zwykle: Państwo Niebiańskie — Chiny. [przypis edytorski]

611. Tocqueville, Charles Alexis de (1805–1859) — francuski myśliciel polityczny, historyk i dyplomata, jeden z klasyków współczesnego liberalizmu; autor m.in. dzieła O demokracji w Ameryce (t1. 1835, t2. 1840), zawierającego analizę ustroju społecznego i politycznego Stanów Zjednoczonych. [przypis edytorski]

612. falanster — osiedle zamieszkiwane przez wspólnotę zwaną falangą, forma organizacji zaproponowana przez francuskiego socjalistę utopijnego Charles’a Fouriera (1772–1837) zamiast państwa; na falanster miały się składać obszary rolne, park, zabudowania gospodarcze i obszerny budynek, gdzie żyłoby i wspólnie pracowało półtora tysiąca osób obojga płci i wszystkich potrzebnych wspólnocie profesji. [przypis edytorski]

613. bording house, popr.: boarding house (ang.) — pensjonat. [przypis edytorski]

614. working house (ang.) — dom pracy. [przypis edytorski]

615. ukraina (daw.) — kresy, granica. [przypis edytorski]

616. regulatorów — Tak nazywają wykonawców prawa lynch. [przypis autorski]

617. pisma periodyczne, których niedawno wychodziło cztery, obecnie zaś trzy — „Gazeta Polska Katolicka” pod redaktorem Barzyńskim, „Gazeta Polska Chicagowska” pod Dyniewiczem i „Orzeł Polski”. [przypis autorski]

618. kuban (daw.) — łapówka. [przypis edytorski]

619. pia desideria (łac.) — pobożne życzenia. [przypis edytorski]

620. zamiast: kolej żelazna, znajdziesz: rajlrod... — Pisownię tych angielskich wyrazów zachowuję polską, to jest taką, jakiej używają tamtejsze dzienniki nasze. [przypis autorski]

621. płonka — dziko rosnące młode drzewko owocowe. [przypis edytorski]

622. in direptionem gentium (łac.) — na łup narodów; wyrażenie biblijne (Ez 25, 7) w tłumaczeniu Wulgaty. [przypis edytorski]

623. traktiernia (daw.) — podrzędna restauracja; jadłodajnia. [przypis edytorski]

624. kulis — w południowo-wschodniej Azji: robotnik wykonujący najgorzej płatne prace, zwykle tragarz; kulisowie: dziś popr. M. lm: kulisi. [przypis edytorski]

625. pantalony (z fr., daw.) — spodnie, zwłaszcza zbyt szerokie. [przypis edytorski]

626. Indostan (daw.) — Indie; por. Hindustan (z pers.). [przypis edytorski]

627. kuczer (daw., z niem.) — woźnica. [przypis edytorski]

628. mensa (łac.) — stół; tu: stół stanowiący główną część ołtarza. [przypis edytorski]

629. bonza — buddyjski duchowny w Chinach i Japonii. [przypis edytorski]

630. koolis, popr.: coolies (ang.) — kulisi. [przypis edytorski]

631. Brahma, Sziwa i Wisznu — hinduistyczna trójca (Trimurti) jako trzy aspekty najwyższego boga; Brahma stwarza wszechświat, Wisznu go utrzymuje, a Sziwa unicestwia. [przypis edytorski]

632. brahmanizm — faza rozwoju rozwoju religii indyjskiej między wedyzmem a hinduizmem, w której rozwinięto ideę brahmana, nieopisywalnego nieskończonego bytu, będącego najwyższą powszechną zasadą i rzeczywistością wszechświata, wszechobecną przyczyną wszystkiego. [przypis edytorski]

633. Indianin — tu: mieszkaniec Indii, Hindus. [przypis edytorski]

634. yoghi, popr.: yogi (ang.) — jogin, wyznawca jogi, hinduskiego systemu religijno-filozoficznego, dążącego do doskonałości duchowej m.in. przez ćwiczenia fizyczne. [przypis edytorski]

635. nie staje (daw.) — nie wystarcza; brakuje. [przypis edytorski]

636. emotional (ang.) — emocjonalny, uczuciowy. [przypis edytorski]

637. Tout comme chez nous! (fr.) — całkiem tak jak u nas. [przypis edytorski]

638. zamtuz (daw.) — dom publiczny. [przypis edytorski]

639. kosterstwo (daw.) — hazard; częste granie w kości lub w karty, rujnujące grającego lub nieuczciwe. [przypis edytorski]

640. poliandria (z gr.) — wielomęstwo, małżeństwo jednej kobiety z więcej niż jednym mężczyzną jednocześnie. [przypis edytorski]

641. mandaryn — wysoki urzędnik w Chinach w czasach cesarstwa. [przypis edytorski]

642. kanga, popr.: canga (ang.) — jarzmo: drewniana rama umieszczona na szyjach wołów, aby trzymać je razem podczas pracy, lub koromysło: nosidło do noszenia wiader na barkach. [przypis edytorski]

643. Czajna (fonet. ang. China) — Chiny. [przypis edytorski]

644. uprawa zbóż nie odgrywa wielkiej roli, klimat bowiem jest dla żyta, pszenicy i innych naszych zbóż z wyjątkiem jęczmienia za ciepły... — Sławna pszenica kalifornijska pochodzi z hrabstw położonych na północ od St. Francisco. Klem rolniczy różni się od górniczego większą rozległością, rolniczy bowiem wynosi 100 akrów, czyli morgów, górniczy zaś zapewne tyleż jardów kwadratowych (jard = 1 ½ łokcia). [przypis autorski]

645. diaria (z fonet. ang. diarrhea) — biegunka. [przypis edytorski]

646. rs. — skrót: rubli srebrnych. [przypis edytorski]

647. Self-preservation is the first law of nature (ang.) — Samoobrona jest pierwszym prawem natury. [przypis edytorski]

648. klob (z fonet. ang. club) — maczuga. [przypis edytorski]

649. traktat burlinghamski — traktat Burlingame’a, zawarty w 1868 między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, wynegocjowany przez amerykańskiego dyplomatę Ansona Burlingame’a; pierwsza umowa międzynarodowa po wojnach opiumowych, w której mocarstwo zachodnie traktowało Chiny jak równorzędnego partnera. [przypis edytorski]

650. Hayes, Rutherford (1822–1893) — amerykański polityk i prawnik, dziewiętnasty prezydent USA (1877–1881). [przypis edytorski]