Nocni stróże

Małe złego początki wzrastają z uporu;

Zawżdy ludzi omamia płochy punkt honoru113.

Miasto jedno w ustawnej zostawało trwodze:

Jędrzej, Piotr, nocni stróże, zawzięli się srodze.

Więc rozruch w domach, w karczmach, na każdej ulicy;

Piotra wójt114 utrzymywał, Jędrzeja ławnicy.

Za mężami szły żony, za starszymi dzieci,

Przeniósł się wreszcie rozruch od mieszczan do kmieci.

Wojna zatem, i oto przez lat kilkanaście —

Piotr krzyczał: «Gaście ogień!» Jędrzej: «Ogień gaście!»