Wilk i owce II

Choć przykro, trzeba cierpieć; choć boli, wybaczyć,

Skoro tylko kto umie rzecz dobrze tłumaczyć.

Wszedł wilk w traktat z owcami. O co? O ich skórę;

Szło o rzecz184. Widząc owce dobrą koniunkturę185

Tak go dobrze ujęły, tak go opisały186,

Iż się już odtąd więcej o siebie nie bały.

W kilka dni ten, co owczej skóry zawżdy187 pragnie,

Widocznie188, wśród południa, zjadł na polu jagnię.

Owce w krzyk! A wilk na to: «Po cóż narzekacie.

Wszak nie masz o jagniętach i wzmianki w traktacie».

Udusił potem owcę: krzyk na wilka znowu;

Wilk rzecze: «Ona sama przyszła do połowu»189.

Niezabawem krzyk znowu i skargi na wilka

Wprzód jedną, teraz razem zabił owiec kilka.

«Drudzy rwali — wilk rzecze — jam tylko pomagał».

I tak, kiedy się coraz większy hałas wzmagał,

Czyli szedł wstępnym bojem, czy się cicho skradał,

Zawżdy się wytłumaczył — a owce pozjadał.