Kalejdoskop
Żadnego użytku z tych barwionych szkiełek.
Życie nie chce się tak ułożyć, łamie symetrii osie,
pozbawia logiki ciągi zdarzeń. „Dla dzieci od lat 4”.
Już teraz pociąga Dawida uładzone bogactwo, widać to,
gdy zachwyt zakwita na skupionej twarzyczce. Zachwyt,
rzecz obosieczna. Nigdy mu nie powiem, że to prosta
sztuczka, trochę światła i zmyślny układ lusterek, ten cud.
Usta — usta
Marcinowi „Siwy Włos” Świetlickiemu
Bo wiersze wolno pisać rzadko i niechętnie,
pod nieznośnym przymusem i tylko z nadzieją,
że dobre, nie złe duchy mają w nas instrument
— Czesław Miłosz, „Ars poetica?”
W domu jest zimno. Bezludne pokoje,
nie ma ani jednej Lidki. Co mam zrobić?
Frytki? Wietnamską zupę w 3 minuty?
Cyka nakręcony budzik. Również syn sąsiada
biega za oknem jak nakręcony. Każdy mechanizm
zatrzyma się kiedyś. Ustaną usta ustaszy
nawołujących do zrywów. Wyczerpią się możliwości
każdego z tysiąca języków. Skończy się piękno kobiet.
Przyjdzie lodowiec i przestawi figury widoków,
wykona kilka szybkich, górotwórczych ruchów.
Trzyminutowa zupa w milion lat. Włączam muzykę,
umpa-umpa, które nie zastąpi mi kobiety i dziecka.
Sąsiad rozgląda się czujnie, wypompowuje na niczyją łączkę
nieelegancką zawartość szamba, przez całe życie
nie napisał, twardziel, ani jednego wiersza.