IV

W blaskach świtu duch młodości

zza jesiennych mgławic wstał —

Idzie ku mnie z łąk zapachem,

z barwą kwiatów, z szumem drzew;

Fale żyta płyną za nim,

niby setnej rzeki wał6,

Świeże bruzdy w ślad się dymią,

skowrończany strzela śpiew.

Idzie ku mnie, jakby wiatru

marcowego dmący zew —

Z nadziejami idzie ku mnie,

które z łona sennych ciał

Zapragnęły w lwim porywie

wlać herosów wrzącą krew,

Tuk7 bajecznych waligórów8,

zaród zwycięstw, zaród chwał!

Idzie — w drodze kształt swój zmienia:

Apollina9 gładką skroń

Na pochmurne zmienia czoło,

pełne krwią nabiegłych żył,

Lutnię zmienia w pług żelazny,

na siermięgę chiton10 muz...

Idzie — idzie — na globusie

zolbrzymiałą kładzie dłoń,

Świat wywraca w jego osiach,

wielkie morza w dżdżysty pył,

Wielkie góry ziemiowładne

w piarg11 roztrąca, w marny gruz.