XI

Cicho nasz statek jasne wody kraje...

Cicho pobrzmiewa zdradny śpiew syreni...

Po brzegach świecą cytrynowe gaje

I wille świecą w złocistej zieleni...

Czasem przed nami ciemny cyprys staje,

Lub gdzieś na gzemsie róża się czerwieni,

Albo spod łuku marmurowej bieli

Krzew oleandru karminem wystrzeli.

Jaki tu spokój! Ludzie czyż wymarli?

Lub czy też bramy z błękitnej topieli

Wyrosłych zamków na wieki zawarli

Przed gwarem świata? Czyżby wyjść nie śmieli

Z trwogi, że rozdźwięk skądkolwiek przypłynie

W te ich zaklęte miłości świątynie?