III

O wichrze halny! Cóż, że przelękniona

Chowa się koza przed twojej potęgi

Wiewem niszczącym? Sam orzeł, co kręgi

Toczy podniebne, tuli się do łona

Szczelin turniowych, bo królewskich skrzydeł

Jędrna rozpiętość nie wytrzyma próby...

Strącaj kozice, ty posłańcze zguby,

I orły chwytaj w oka swoich sideł

I miażdż o skały, i, jak łan, pokosem

Bór położywszy, hucz szaleńczym głosem —

Razem z mą duszą hucz i świszcz radośnie:

Cóż, że z ginących strumień krwi popłynął?

Wszak nie ma szczęścia tam, gdzie życie rośnie?!

Niech świat przepada, na to on, by zginął!...