I

Zrzuć cielesne z siebie brzemię,

odsłoń wzrok z śmiertelnych błon

I patrz, duszo: w śniegach białych

to nie głaźny sterczy mur,

To przedwiecznych piewców plemię

niezdobyty ma tu schron,

To druidów skamieniałych

spoczął tu olbrzymi chór.

W promienistym dyademie22,

zasłuchany w boży dzwon,

Który w plazmach sił ospałych

budzi czujny życia wzór,

Z niebiosami łącząc ziemię,

wieki tutaj duma on,

W płaszczach z lodu okazałych,

w wieńcu z blasków albo chmur.

I, zaklęte w te przestworza,

szumi ciągle z dawnych lat

Echo hymnów eonicznych23,

które chór ten w bezkres słał,

Gdy z pierwocin wstawał łoża

mnogokształtny, rojny świat.

Płynny dźwięk tych tchów rytmicznych

niemym jest dla ludzkich ciał:

Ty, ma duszo, córko boża,

żeś się zbyła ziemskich szat,

W tych milczeniach ustawicznych

czujesz wielkich głosów zwał: